Pierwszego dnia urlopu uratowałem życie około 40-letniego mężczyzny próbującego skoczyć z mostu. W podziękowaniu pobił mnie i uszkodził mocno oba kolana, kopiąc mnie, gdy padłem na ziemię.
Leżę właśnie w szpitalu po operacji pierwszego kolana i ze strasznym bólem staram się zacząć chodzić.
Mam nadzieję, że tego nie czytasz i wróciłeś na ten most następnego dnia.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jestescie beznadziejni... jakby przeszedl obok i nie zrobil nic, to znieczulica i olaboga-ludzie-to-egoistyczne-potwory. Zaregaowal, to obwiniacie go o reakcje.
To o co w koncu chodzi?
@Raz23babajagapatrzy Ich nie zadowolisz.
@Raz23babajagapatrzy zgadzam się. cokolwiek autor by nie zrobił to wg tych ludzi byłoby źle i sam byłby sobie winien. Nie pomogles? "Karma Cię dopadnie zobaczysz.", "może to było wołanie o pomoc". Pomogles? " po co się wtracasz, sam jesteś sobie winien". Wg Was widząc auto wibite w drzewo, mam nie pomagać? Bo A nuż to wyrafinowany samobójca, A ja mi przeszkodze? Autorze, wbrew tym komentarzom, nie jesteś tu niczego winien. Zrobiłeś dobrze. Aczkolwiek w przeciwieństwie do Ciebie mam nadzieję, ze ten człowiek nie skoczył. Liczę, że żyje dalej, A życie tak mu dokopie, że będzie błagał o śmierć, tylko już nigdy nie znajdzie w sobie odwagi, żeby to samemu skończyć. Myślę, że to.odpowiednia kara za zrobienie kaleki z niewinnego człowieka.
O nic nie chodzi. Po prostu przy odrobinie empatii mógłby wydedukować, że ktoś się tak zachowa.
Z perspektywy niedoszłego samobójcy autor był potworem.
Tu nie ma obiektywnej prawdy tylko punkty widzenia. Nie ma się co obrażać na taki stan rzeczy tylko mieć odpowiednie, nie-roszczeniowe podejście
Zachowałeś się odpowiednio, nie chodzi o jakieś bohaterstwo ale o zwyczajnie, ludzki odruch. Niedoszły samobójca powinien siedzieć w wiezieniu za napaść.
Raczej w szpitalu psychiatrycznym. Myślę, że ten jego atak to była desperacja, tak bardzo chciał się zabić, a ktoś mu przeszkodził. Raczej nie był poczytalny.
Z jednej strony, obrzydliwe że Cię pobił. Z drugiej, nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, że ludzie oczekują wdzięczności po uratowaniu niedoszłego samobójcy
Wdzięczność swoją drogą ale chyba nie powiesz, że pobicia też miał oczekiwać
Skąd, przecież mówię, że to obrzydliwe
No cóż, człowiek, który przymierza się do popełnienia takiego czynu nie może być zrównoważony psychicznie i w pełni zdrowia psychicznego. Być może stało się w jego życiu coś strasznego i przez to chciał się zabić ale trafiłeś się Ty i wylał na Ciebie życiową frustrację. Może przez ten upust emocji rzeczywiście uratowałeś mu życie. Nie mówię, że zrobił dobrze ale na pewno jesteś wyjątkowo niedojrzałym człowiekiem, który naoglądał się zbyt dużo filmów. Oczywiście, że samobójca może być niebezpieczny, bo już nie zależy mu na jego życiu i najprawdopodobniej na życiu innych też nie. Jeśli chciałeś pomóc to albo trzeba było wezwać służby albo zachować odpowiedni dystans. Doceniam chęci ale następnym razem trzeba trochę pomyśleć i choćby postarać się zmienić perspektywę, bo zdrowi ludzie nie zabijają się, więc logiczne, że psychika takiego człowieka to coś zupełnie innego i jeśli nie masz o tym pojęcia to zrób coś, o czym masz pojęcia. Bo też na przykład jak byś się czuł, gdyby skoczył na Twoich oczach po jakimś zdaniu, które wypowiedziałeś?
Ty masz sumienie czyste... ja gdy uratowałem babke co chciała się wieszać chociaż nie zostałem pobity, ale jak mnie mijała na ulicy po jakimś czasie to nawet na mnie nie spojrzała. Mimo to nadal dobrze wspominam ten dzień :) zostanie Ci dane za ten wyczyn, nie bój żaby.
A mi się wydaje, że się zwyczajnie Ciebie wstydziła. Widziałeś ja w bardzo emocjonalnym punkcie życia, nie zawsze ludzie chcą się obnażać z uczuć przed innymi.
Musiałeś go na siłę ratować?
To miał stać i się patrzyć? Może jeszcze go popchnąć?
Kompelks bohatera się załączył
A nie mogłeś zadzwonić po odpowiednie służby... przyszedł by negocjator, straż pożarna i pogotowie...i była by większa szansa że ten człowiek zrezygnuję z samobójstwa.. to co zrobiłeś było głupie, nie wiem, czy na siłę chciałeś być bohaterem, czy pod wpływem emocji nie myślałeś..
A nie przyszło Ci to do głowy, że... Jakby to napisać. On by po prostu j*bnął na główkę zanim autor dodzwoniłby się na odpowiednią linię ? A może autor miał krzyknąć do niego "proszę pana, pan nie skacze ! Właśnie dzwonię po negocjatora !".
Chociaż w sumie masz rację. Na amerykańskich filmach oni zawsze stoją 5 godzin na krawędzi, dopóki jakiś Denzel Washington albo inny Bruce Willis nie przyjedzie, negocjować z kimś przez megafon, a później wdrapać się na most po to by go w ostatniej chwili złapać jedną ręką.
Podjął decyzję, pomagając przeszkodziłeś.
A jakby był niezrównoważony i biegał z siekierą po ulicy, to też nikt nie powinien mu przeszkadzać, bo podjął decyzję, że posieka sobie trochę przypadkowych ludzi?
Albo jakby wziął se od kogoś jakieś klejnoty to policja nir może go zatrzymać bo będzie przeszkadzać w jego decyzji że ukradnie coś?
Serio? Samobójca - czyli podjął decyzję odnośnie zakończenia SWOJEGO życia. Chyba jest delikatna różnica między tym, a Waszymi przykładami...
Zdrowi ludzie nie podejmują decyzji o samobójstwie. To nie jest świadoma decyzja. Bardzo często samobójcy szukają pomocy lub wysyłają sygnały, że chcą się zabić, zanim podejmą próbę samobójczą.
No podjął. Pod wpływem choroby, okoliczności, załamania albo czegokolwiek innego. Takim ludziom oferuje się pomoc, a pozwala na skakanie z mostu, tak samo jak mordercy daje się wyrok, a nie pozwala hasać po ulicy. O to chodzi.
Tak czy inaczej uważam, że póki nie zagrażają innym, jest to tylko i wyłącznie ich sprawa, ewentualnie sprawa ich bliskich (jeżeli mają), a nie osób postronnych.
W niektórych krajach eutanazja na życzenie jest dostępna, więc to, że akurat u nas w takich przypadkach się "pomaga", to dla mnie żaden argument.
Przykro mi burzyć twój światopogląd, ale odratowani samobójcy mają normalne życie po wdrożeniu leczenia. I nie wyjeżdżaj mi proszę, że jak samobójca chce się zabić, to powinien mieć taką możliwość, bo na codzień w pracy spotykam się z takimi ludźmi i promil niezadowolonych z pomocy jest znikomy.
Cosin, niektórzy(!). Inni próbują do skutku. Bez obaw, mój światopogląd nie tak łatwo zburzyć, jestem za legalną eutanazją i tak pozostanie.
Niektórym nie pomaga. Większość zdrowieje, a eutanazja jest ostatecznym krokiem, dlatego jest nielegalna. Na szczęście nie decydują o tym ludzie, dla których to rozwiązanie jak każde inne.
W sumie sam jesteś sobie winny, więc nie możesz mieć do nikogo pretensji. Chyba, że do osoby, która miała już wszystko gdzieś.
A w sumie nie napisałeś, w jaki sposób "uratowałeś życie" temu komuś, że aż Cię pobił.
"jesteś sobie winny". No fakt, mógł do niego podejść i powiedzieć:
"Proszę pana, nie może pan tutaj skoczyć! Proszę skakać tam, tam jest więcej kamieni".
A to odnośnie jakiej części mojego komentarza?
Odnośnie tej, w której napisałeś, że autor jest sam sobie winien.
Pewien chłopak....na FB byliśmy na wspólnej stronie .wybrał mnie żeby się zwierzyć i ......napisać mi że popełni samobójstwo.... gdy wysłał zdjęcie z pętlą....wiedziałam że mam mało czasu ...zadzwoniłam do niego i rozmawiałam ...w tym czasie z drugiego telefonu ....po jego nazwisku ...kontaktach itp doszłam do jego siostry ....dzwoniłam nic ...więc napisałam ....co dostałam ...zjebke od niej ...bo czemu mi się zwierzył a nie żonie .....rozlaczylam się ...znalazłam żonę ....zadzwoniłam ....odebrała ...i zaczęła go szukać pytając gdzie był jak wysłał zdjęcie mówię że w lesie na jakiejś polanie .....
Znalazła go ...już wisiał ale udało się go odratować. Zdjęcie z tą pętlą i jego płaczącego mam do tej pory
Wielokropek to trzy kropki.
Przez twoją pisownię, twoja opowieść traci na wiarygodności.
O mamy tutaj chyba prawdziwa Madke