#rLdzZ
Któregoś wieczoru, gapiąc się jej przez ramię, jak znowu rozważa z obcymi ludźmi z internetu jakieś sprawy życia i śmierci typu "jak drobno pokroić marchewkę?", mówię: "Te zwierzaki to ci cały dzień zajmują. Kojarzysz jeszcze, że ja też trochę uwagi potrzebuję?". Jej reakcja mnie zaskoczyła i rozbawiła jednocześnie. Otóż uznała, że moją dietę też będzie układać, skoro uważam, że tego potrzebuję. Najpierw jakiś czas notowała wszystko, co wkładam do ust, a potem zagoniła mnie na badanie krwi. Okazało się, że mam wszystko w normie poza cholesterolem i INR. Po konsultacjach i lekturze czeluści internetu równie wnikliwej jak w przypadku psa, postanowiła sprawdzić, czy ten cholesterol to kwestia genów, czy diety, więc zmieniła mi dietę. Mam co chciałam - uwagę żony, chociaż niekoniecznie w takiej formie, jakiej chciałam.
Pozdrawiam, świeżo upieczona, absolutnie nieideologiczna (i mam nadzieję, że tymczasowa) weganka.
---
*Wyniki samego psa były dwa razy droższe niż moje, chociaż mi robiła ich więcej.
No i co ci to przeszkadza, żona ma prawo wydawać swoje pieniądze i opiekować się swoimi zwierzętami
O wyzwolonaa, a tak z ciekawości. Skoro zawsze mówisz, że w każdym konflikcie między mężczyzną a kobietą, rację ma zawsze kobieta, a tutaj ewidentnie mamy wpis o małżeństwie lesbijek: w przypadku ich konfliktu która powinna przeprosić?
Ten wymoczek nic nie odpisze, ale gdzie indziej będzie pajacował 😄
I nie stajesz w obronie biednej kobiety, której zmieniono na siłę dietę? O ty mizoginko.
W końcu ktoś zgasił to jak peta
Odpowiem zbiorczo: w małżeństwie lesbijek wina zależy od konkretnej sytuacji. Tutaj wyraźnie widać, że żona autorki korzysta ze swojej wolności (to takie słowo, które dla normalnych ludzi oznacza możliwość robienia co się chce, a dla was możliwość robienia tego co Mentzen każe). Nie chodziło mi o zmuszanie autorki do określonej diety (bez jej zgody ale tego słowa pewnie też nie znacie), tylko o sam fakt dbania o zwierzęta. Tutaj wina jest akurat po obu stronach, ale to się da rozwiązać. Kobiety są bardziej zrównoważone i skłonne do kompromisu, więc na pewno się dogadają. Było wystarczająco "chłopskorozumowo"?
Nie, zupełnie nie.
Może spróbujesz logicznie?
Potrafisz?
@upadlygzyms którego zdania nie rozumiesz? Konkretnie