#rDjqt
Potem napisałam maturę i pojechałam na studia do innego miasta, w międzyczasie pracowałam, żeby się utrzymać.
I nagle zonk - okazało się, że na studiach dużo osób zaczęło czepiać się tego, jak mówię. Notorycznie koleżanki wracały mi uwagę, że coś mówię źle.
Przykłady - przez całe życie zamiast „uśmiechnęłam” mówiłam „uśmiechłam”, tak samo - „kopłam” itd., mówiłam „wziąść”, „kupywać”, „w każdym bądź razie”, „trza” to tylko szczyt góry lodowej, bo popełniałam dużo więcej błędów. W wieku 20 lat zaczęłam się pilnować i bardzo zwracać na to uwagę. Bo wśród nowych znajomych jest tak, że z poprzednim językiem uchodziłam za wieśniaczkę. Jak przyjechałam na te studia, to śmiano się, że wyglądam jak tzw. karynka. I to śmiali się dorośli ludzie. Może i nie miałam najdroższych kosmetyków czy super makijażu. Farbowałam włosy na bordo, nosiłam raczej dres lub dżinsy. Mam tatuaż na boku, który nazwano „ohydny, patola”. Tak samo jak przyszłam na imprezę w ulubionej bluzie, to ją wyśmiano i powiedziano, że teraz to przesadziłam.
W mieście zmieniłam się nie do poznania, zaczęłam bardziej naśladować te osoby, które tam były.
I wiecie, co jest anonimowe? Ano to, że nigdy nie byłam taka nieszczęśliwa. Wracam czasami do domu, ubieram stare ubrania. Mówię jak kiedyś, siedzę w rodzicami w bloku w niewyremontowanym mieszkaniu, później wieczorem wychodzę pod blok ze starymi znajomymi i w kółku pijemy piwo albo wódkę z sokiem. I wtedy czuję się sobą. Nie lubię tych zakłamanych ludzi ze studiów, nie lubię tego mizdrzenia się, drogich barów i wyjść na miasto. Lubię wrócić do domu, dobrze zjeść i później iść na pato imprezę. Wiele oddałabym za to, żeby pracować u nas w monopolowym i mieć wywalone. Ale głupio mi wrócić, zawieść rodziców.
Kiedyś chciałam być kimś, ale dziś chcę być sobą. Móc wypić piwo i nie bać się brzucha.
Źle wybrałaś towarzystwo. Nigdy nie zaznałam takiej wolności pod każdym względem, jak na studiach właśnie.
Zazdroszczę
Z Twojej opowieści wynika, że jedyną zakłamaną osobą jesteś Ty, bo udajesz kogoś kim nie jesteś, żeby znajomi Cię akceptowali. Oni nie są zakłamani, oni są sobą, gdy mówią poprawną polszczyzną, nie piją piwa pod blokiem, gdy chodzą do drogich barów. Jesteście inni i jeśli lepiej się czujesz w dresach i z błędami językowymi, to żyj w tej sposób, ale nie obrażaj ludzi, którzy żyją inaczej.
Tak ale zwróć uwagę, że dziewczyna mimo wszystko próbowała pracować nad sobą by dostosować się do nowego środowiska podczas gdy tamci z góry ją skreślili bo nie pasowała do ich "okładkowego" świata. Ona stwierdziła, że najlepiej się czuje w swoim otoczeniu dopiero kiedy tamci dali jej do zrozumienia "wracaj do swoich, u nas cię nie chcemy".
a wyobrazasz sobie isc do specjalisty nie wiem w banku, na oficjalnym stanowisku i sluchac takich razacych bledow?
mam taka profesor na studiach, mowi "TE oddzialywanie" i za kazdym razem mam refleksje, ze z takim tytulem to po prostu wstyd mowic w ten sposob, popelniac razace bledy
chcesz tego czy nie- stanowisko czy tytul zobowiazuje
Jezu Bazienka....
Przecież autorka wyraźnie napisała, jak byk że zaczęła zwracać na to uwagę i pilnować własnych błędów. Czytaj ze zrozumieniem. Wyznanie jest o tym, że starała się jak mogła aby dopasować się do nowego otoczenia jednak ono przekreśliło ją z góry jako "wieśniarę i patologię". A potem dziwicie się, że tacy ludzie wolą siedzieć we własnych enklawach z nienawiścią do ludzi pokroju takich studencików.
Ja się poważnie zastanawiam kto tak was wszystkich skrzywdził, że jedno przez drugie udajecie idealnych ludzi bez skazy a jak ktoś fajnie już tu kiedyś określił "90% użytkowników to zwichrowane, toksyczne osoby" 😂
Każdy ma prawo wybrać sobie znajomych. Jeśli doszli do wniosku, że do nich nie pasuje (inny styl, sposób spędzania czasu, tematy) mogli nie chcieć się z nią przyjaźnić. Też nie koleguje się z każdym z pracy. Do każdego odnoszę się uprzejmie, ale nie udaje, że z każdym mam ochotę iść na kawę w wolnym czasie.
no slabo ja ci ludzie potraktowali, ale moz eona po protu wychowana byla w tkaim srodowisku, kazdy tak mowil i dla niej bylo to normalne
a na studiach okazalo sie, z e jednak nie i naprostowali ja troche, bo np. w podaniach do rektora czy pismach ofiacjalnych, egzaminach powinno to jakos brzmiec, a nie byki
nie wiem, jaki ma zawod, jesli teraz bedzie pisac prawoidlowo np. pozew do sadu spoko
ale jakbym poszla do prawnika, ktory by sie wyrazal "wziasc", "koplam", "trza", to wzbudzaloby to we mnie leki, ze tak samo bedzie pisac w pozwie
no to choci o wizerunek i zachecenie klienta do wspolpracy, profesjonalizm
pisalam juz w pracy moze byc profesjonalna a potem w domu hyc w dresik
na znajomych patusach z osiedla swiat sie nie koncyz podobnie jak na znajomyc se studiow, moze przeciez zdobyc nowych chodzac na koncert, eventy, do klubow...
dopoki nie bedzie kompromitowala sie w pracy to spoko
hahah ja mialam ojca skurwiela na ten przyklad, odpowiadajac ci, Ostrze :)
nie jestem idealna po pracy pracy przeklinam jak kazdy a nawet smiem wyrazac poglady wlasne, a nie pani psycholog ( i o to mnie tu tez yebiecie w kilka osob)
uwazam, ze mam tak stresujaca prace (czasem za blad, ktorego nie popelnila, tylko ktos dopatrzyl sie jakiejs dziury w calym i trzeba bylo to komus przyklepac, mozna u nas w pierdlu skonczyc; uzeram sie z degeneruchami dzien w dzien i odnosze wrazenie, z e oni maja lepiej niz ja kurde wiecej praw niz to warte; pracuje w zagrozeniu zdrowia i zycia przy kontakcie, chociaz sama nie jestemm az tak podatna, ale prawdopodobienstwo jest. jest stres, czasem stres przez 14 dni czy jeden z drugim w leb sobie nie dadza, albo czy ten jedne zamkniety w pojedynke nie zrobi autoagresji bo czemu w sumie ne i wtedy beda drazyc i kombinowac...) i po tym wszystkim wracam do domu, wyjmuje kij s dupki i pisze np. tu, laze do kina, tratru z kolega, gram w planszowki, rpgi
nie ejstem nie wiadomo kim, bez skazy, mam sporo wad, troche zalet, probuje istniec tak, by bylo raczej na 0 lub nieco powyzej, nie wywyzszam sie bo i po co
czlowieka traktuje jak czlowieka i interesuje mnie co sprawilo, ze stal sie wlasnie taki
chociaz niestety poprzestawanie z takimi typowymi patusami klnacymi co chwila, upijajacymi sie w trupa i nie majacymi wiele do powiedzenia ( bo gadki o czyichs dupach, paznokciaich, zelkach, jak ktos byl ubrany, ktora komu dala to jednak nie moj poziom)
ale staram sie kazdemu dac szanse
i tak jestem pod wrazeniem, ze potrafila sie choc oficjalnie pozbyc tych nalecialosci, bo to odruch jest :) i trzeba wielu miesiecy jak nie lat na przestawienie sie
Jasne, więc nie wyśmiewasz się raczej otwarcie, że karyna, że wieśniara, co ona za bluzkę założyła, co ona ma na ramieniu itd ... Itp... A dziewczyna z wyznania musiała słuchać takich rzeczy o sobie. I nie pisze, że starała się na siłę wkupić w tamto towarzystwo. Normalne, że odstawała to próbowała się choć trochę zasymilować z nimi. I co ? Też źle. Gdybym ja zaczął wulgarnie kręcić bękę z kogoś na tym forum, większość mi pewnie zarzuci chamstwo i prostactwo. Ale wystarczy, że autorka prezentuje inny status społeczny i już ci wszyscy święci pochwalają szykanowanie jej przez innych. Jebana banda hipokrytów 😂 dopiero co było wyznanie o tym by zastanowić się nad własnymi słowami bo możemy nimi zranić innych to większość w komentarzach gadała o dobroci i wyrozumieniu dla innych 🤣
Ciąg dalszy.
O ile rozumiem, że nie wszyscy muszą lubić drogie bary, wyjść na miasto, to nie rozumiem jak można tęsknić za tym, że mówiło niepoprawnie. Co fajnego jest w kaleczeniu ojczystego języka? Uważasz to za swoją cechę i jesteś z niej dumna? Z czego tu być dumnym?
Trafiłaś najwyraźniej na złych znajomych. Zresztą ja studiuje juz 5 rok i nie trafiłam nigdy na studentów, którzy by się śmiali otwarcie z czyjejś bluzy, albo lubili drogie bary. A w uprzejmy poprawieniu kogoś nie widzę nic złego. Dzięki temu lepiej zapamiętuje się swoje błędy.
Chyba chodzi o to, że spędzając całe życie w towarzystwie określonego typu, siłą rzeczy w jej zachowaniu i sposobie wyrażania się musiały zaistnieć naleciałości. Dopóki nie zmieniła środowiska, nie zdawała sobie sprawy, że coś jest nie tak. To po prostu była część niej, zawsze akceptowana. Dopiero nowi ludzie w nowym świecie uświadomili jej, jak sprawy stoją. Spójrzmy na to w ten sposób: masz jakiś zestaw określonych, definiujących cię w dużym stopniu cech. Żyjesz sobie z nimi, dobrze się z nimi czujesz. I nagle wpadasz z impetem w ścianę ostracyzmu najbliższego otoczenia, więc starasz się wyrwać z siebie te źle odbierane cechy. Żeby być akceptowaną. Ale to przecież część ciebie, większość życia taka byłaś. Udawanie kogoś innego, zmienianie się na siłę jest bardzo męczące, nic więc dziwnego, że gdy WRESZCIE możesz wrócić do świata, gdzie możesz być sobą i nie musisz niczego udawać ani zmieniać, by się komuś przypodobać, czujesz ogromną ulgę.
Tak było, u nas to była norma, że się tak mówiło, bo moi rodzice tak mówili, rodzeństwo i ludzie w klasie też tak mówili, a potem wiadomo kop od życia. Na studiach jestem sama z takim problemem. U nas nawet jak były jakieś osoby „nie z patoli”, bogatsze to im to nie przeszkadzało że tak mówimy, a później te osoby poszły do liceum a ja do technikum i tam byli tacy jak ja
Eliza
Może ci wprost nie zwracali uwagi, że tak mówiliście, ale wierz mi, każdego, kto zna polski, razi takie słownictwo
To jest naprawdę okropne, jeśli mieszkasz w Polsce, nazywasz się Polką, a polskiego nie znasz
Elizka Nigdy nie oglądałas filmów czy seriali? Trochę nie wierze, ze nie mialas pojęcia, ze zle się posługujesz językiem. Mam uwierzyć, ze na języku polskim tez tak kaleczyliscie język? Jak zdałaś maturę z polskiego, w takim razie?
Może to ignorowała? Mnie szlag trafia, jak pokazują jakiś ludzi w telewizji, chociażby statystów w jakiejś produkcji typu szpital TVN i mówią "czy" zamiast "trzy", "czewo" zamaist "drzewo", a po prostu nie uwierzę, że żaden z nich nie ma w domu telewizji i nie słucha tego, jak się mówi. Jak ktoś ma w dupie język, to nic go nie przekona
Oglądałam normalnie telewizje ale nie zwracałam uwagi na to po prostu
Na lekcji polskiego czasami poprawiano nas jak mówiliśmy „w książce pisało” ale w sumie nie myślałam że mówienie tak to zbrodnia
Elizka Skąd, wiec pomysł ze podołasz na studiach? Nie chce cię obrazić, ale sama piszesz, ze dobrych wyników z matury nie mialas. Nie poszłaś tez do liceum tylko do technikum (nie mówię, ze technikum jest gorsze, bo znam wiele o wysokim poziomie. Ale patrząc na to jaki poziom miało miasto, w którym mieszkasz to musiało być niskie). Nie chodziłaś na doradztwo zawodowe? I co w ogóle mówili twoi rodzice na taki pomysł? Wydaje mi się, ze poszłaś na studia mając nadzieje, ze jakoś to będzie. Nie ma nic złego, w nie posiadaniu wyższego wykształcenia. Niektórzy po prostu nie maja do tego predyspozycji.
Skoro nauczycielka od języka polskiego was poprawiała to znaczy, ze nie całe miasto robiło takie błędy. To jedna sprawa, a druga to, że skoro was poprawiała to wiedziałaś, ze to jak mówicie jest niepoprawne. Wybacz, ale nie wiem na jakim świecie ty żyłaś. Zrozumiałaby gdyby to było kilkadziesiąt lat temu, ale mając dostęp do internetu i mieszkając w mieście, a nie na wsi, to nie masz żadnego usprawiedliwienia.
Boli Cię to, że znajomi ze studiów Cię ocenili, a sama ich oceniasz mówiąc że są zakłamani. Może po prostu wolą iść na imprezę w klubie, piwo w pubie, czy zjeść w restauracji niż obiad z rodziną i picie pod blokiem. Nie mam nic do tego jak Ty lubisz spędzać czas, ale zamiast mówić jacy to oni zakłamani może postaraj się zrozumieć, że wolą spędzać czas inaczej.
Zauważ, że są zakłamani, bo mówią poprawnie i się inaczej ubierają :)
Sorka, ale kiedyś studia to jednak był jakiś wyznacznik klasy. Kończąc je powinnaś posługiwać się przynajmniej językiem ojczystym doskonale. Będziesz miała ogromną wiedzę w danej dziedzinie. A przez takich jak Ty ludzie, którym naprawdę zależy, mają wiedzę i obycie są spychani na drugi plan, bo co to za problem zdać studia skoro ktoś kto nawet wysłowić się nie umie sobie radzi. Ale tu problem jest w żenującym poziomie naszych uczelni, a Ty po prostu jesteś tym marginesem, któremu się udało. Przykre.
I o potrzebie doskonałego posługiwania się językiem ojczystym mówi osoba zaczynająca wypowiedź od słowa "sorka".
Nordek - w idealnym świecie każdy powinien pięknie posługiwać się swoim językiem ojczystym. W prawdziwym życiu kazdy ma inne predyspozycje i często osoby świetne w danej dziedzinie nie radzą sobie z podstawami w innych.
Dawniej studia były wyznacznikiem klasy, bo nie dostawał się na nie byle kto. Autorka z tym swoim stylem mówienia nie zdałaby nawet matury z języka polskiego, więc gdzie w ogóle wspominać o studiach.
@micbea o boshe, "sorka" bleh, ohyda, co za obrzydliwe słowo, ha tfu na tych co używają takich wynalazków
A predyspozycje to słaba wymówka. Mogę nawet zrozumieć pewne przyzwyczajenia, ale to nie jest przeszkodą, aby się odpowiednio wysławiać.
Nordek, mam kolezanke, mieszka na Slasku, wypowiada sie perfekt w jezyku polskim w pracy czy na skype ze mna
w domu mowi gwara ( kiedys cos tam odpowiadala mamie, po jakims roku naszych niemal codziennych pogawedek, dopiero sie zorientowalam, ze tak sie u nich w domu mowi)
mozna sie wyzbyc nawet regionalizmow :)
MojitoGhost racja, jestem mocno za powrotem egzaminow na studia, by staly sie na powrot choc troche elitarne,a nie jak teraz- takie minimum przyzwoitosci...
Nordek - nie jest przeszkodą, ale nie rozumiem w czym to komuś przeszkadza? Wolę lekarza, który jest świetny w swoim fachu i mówi "wsiąść" niż takiego średniego, który wypowiada się poprawnie.
To jest dla mnie jakaś parodia. Iść na studia i później płakać, że jako osoba z wykształceniem wyższym nie można mówić jak żul spod budki z piwem
@Nordek - chyba nie końca zrozumiałeś, co napisałem, więc postaram się sprecyzować. Nie chodzi mi o to, że używanie neologizmów w stylu "sorka" czy "boshe" to zbrodnia - ale osoba, która decyduje się zwracać uwagę na poprawne używanie języka przez innych, sama powinna się do tego stosować ('sorka', o ile mi wiadomo, nie występuje w słowniku języka polskiego). W przeciwnym razie to jak mówić innym, że jak nie potrafią śpiewać to nie powinni tego robić, a zaraz potem wziąć mikrofon i wyć jak zażynany prosiak nie trafiając w żadną nutę.
Też mam znajomych, którzy używali tych zwrotów "kupywać", "wychódź", "wchódź" itp.ale nigdy nie przyszło mi do głowy poprawiać ich czy wyśmiewać!. Nie dziwię się, że tęsknisz do tego od czego uciekłaś skoro masz takie towarzystwo. Odetnij się, skończ studia i zapomnij o tych ludziach.
Uważam że w kulturalnym poprawianiu nie ma nic złego.
Norske to ty w koncu jestes z pomorskiego, Ukrainy, Szwecji czy co w sumie?
tu masz racje, tez strasznie mnie razi "włanczać", "wziąść", "TE dziecko", "bynajmniej" w znaczeniu "przynajmniej", "niom, tom, jom", "tym kobietą" i inne tego typu szkaradki
o i nieodmienianie "ów", co skutkuje potworkami w stylu "ów dziewczynkom"
razi mnie to tak bardzo, ze nie slucham czesci ciekawych youtuberow, bo po 5-10 minutach mam ochote kompa przez okno wywalic jak ich slucham :/
nie ogarniam w ogole, jak ktos robiac takie byki moze pokazywac to bez zenady w internecie, pracujac glosem i nie znajac podstawowych zasad ortografii, fleksji, gramatyki...
jak ta dziewczyna mature z polskiego zdala, tym bardziej tak dobrze, by dostac sie na studia, jest dla mnie tajemnica....
@bazienka ani że Szwecji ani z pomorskiego. Ze świata fantazji.
Zdałam maturę. Do zdania matury wystarczy 50%. Pewnie popełniłam jakieś błędy orto, ale wynik uzyskałam według mnie ok, pozwolil mi on na dostanie się na studia. Wiadomo że nie miałam 100, ale zdać zdałam i to wyżej niż myślałam.
eliza wykorzystaj to
jestes ogarnieta skoro na studia sie dostalas, tylko slabe to twoje towarzystwo jak musisz tma udawac
skoncz te studia jesli to juz nie dlugo a potem podejmij decyzje- praca w zawodze, a w domu wyjmowanie kija z tylka i dresik
czy wrazasz na stare smieci i sero aspiracji
czego ty chcesz? co chcesz zrobic ze swoim zyciem?
bo uwierz, ze znajomi nie za zbyt duzym wyznacznikiem, mozesz miec innych i moze oni cie zaakceptuja
nie wiem tez jak duzego profesjonalizmu wymagalaby praca w towim zawodzie, ale staraj sie byc profesjonalna jesli chcesz go dobrze wykonywac
po pracy natomiast mozesz byc kim chcesz :)
Norske spoko, a Pomorze to skad? gdzie sie wychowalas? Ukraina? Pomorze? potem Szwecja?
ogoaldam taka laske na yt Trener Lilka, pryzjechala z Bialorusi, siedzi w Polsce od lat i tez spoko
Szwecja pomylila mi sie z Norwegia, pisalam po 1 w nocy i na tabsie na spanie, to i reakcje poznawcze gorsze
moj glad
dzieki za wytlumaczenie
Nikt nie mówi o chamskim zwracaniu komuś uwagi, ale o delikatnej poprawie. Osobiście wolę kogoś delikatnie poprawić, niż pozwolić, żeby przez zła polszczyznę zbłaźnił się np na rozmowie o pracę
A czego ma niby dowodzić norweski? Każdy może się nauczyć dowolnego języka i o niczym to nie świadczy. Jeśli znam włoski to jest to dowód, że mieszkam w Rzymie?
Też nie rozumiem tego norweskiego spamu w komentarzach. Wcale nie wygląda to tak, jakby chciała na siłę udowodnić swoje pochodzenie ;)
Ludzie są zakłamani, bo mówią poprawnie i nie chodzą w dresie? Oj, dupa boli...
No wiadomo. Przecież jak starasz, chcesz coś osiągnąć, to jesteś zarozumiały, zapatrzony w siebie, egoista itp. Dobry, swojski człowiek to taki co wali wódkę pod sklepem, nie potrafi się wysłowić i nosi dres.
To samo pomyślałam
Taki wiecie, prawilny ziomuś. He he.
Cóż, jesteś Karynka. Bordo farba, tatuaż na boku, dresy- to styl charakterystyczny dla takich dziewczyn. O ile wygląd może być mylący to zachowanie nie. A twoje (wódka z sokiem pod blokiem, tragiczne błędy językowe) to kwintesencja karynki. Może niepotrzebnie wypierasz to kim jesteś. Osobiście karynek nie lubię, ale przecież bycie sobą to nie grzech. Idź pod ten sklep na piwo, złóż CV do monopolowego, znajdź sebka męża i bądź mama Brajanka- odwagi!
Hahaha ;) humorystyczne, bez obrażania, z polotem ;)
Dragomir czy ktoś włamał ci się na konto? Drugi komentarz o pozytywnym wydźwięku o kici?
Wyliczasz mi? :)
Szokujące rzeczy zapadają w pamięć :p
Zmień znajomych, szkoda życia na tych wrednych.
Mam dla Ciebie niespodziewankę - pani z monopolowego to nie jesteś PRAWDZIWA TY.
Gdyby taka była Twoja prawdziwa natura, żaden pomysł o studiach nigdy by Ci w główce nie zaświtał.
Myślisz, że chlanie pod blokiem świadczy o tym, że jesteś sobą? Nie, moja droga.
Jesteś jaka jesteś, bo PRZYSTOSOWAŁAŚ się do środowiska, w którym wyrosłaś. Ono Cię ulepiło jak byłkę gliny na swoją modłę, tak, jak chciało. Gdybyś wyrastała w luksusowych warunkach, nosiłabyś teraz drogie ciuchy, wyrażała się poprawnie i patrzyła z odrazą na patolę pod blokiem. I także uważałabyś, że jesteś wtedy sobą, a wrzucenie do środowiska patoli uznałabyś za przerażające i odstręczające. I to nadal byłabyś Ty. Ta sama istota, umysł, ciało, świadomość. Jednak ukształtowane inaczej, wyrażające siebie na inne sposoby.
Jasne, że powrót na stare śmieci, do środowiska które akceptuje, nie ocenia, przynosi wielką ulgę. Jednak możesz być pewna jednego - jeśli zmienisz styl ubierania, sposób mówienia, stare środowisko także Ciebie odrzuci. Zaczną mówić o Tobie, że się zmieniłaś, wywyższasz, i wyżej srasz niż dupę masz.
Ponieważ wbrew temu, co teraz myślisz, kumple od chlania nie akceptują CIEBIE, jako istoty. Oni akceptują tylko to, że do nich pasujesz. Łączy Was to, że jesteście tak samo ulepieni. Ten sam styl bycia. A gdy przestaniesz do nich pasować, bardzo szybko doświadczysz tego, jak bardzo starzy kumple Cię kochają...
Zapewne mi teraz nie uwierzysz. Pewnie myślisz sobie, że gówno wiem, że na starych kumpli zawsze możesz liczyć, że to są prawdziwi przyjaciele, z którymi można konie kraść. Dlatego proponuję eksperyment. Ubierz się w swoje miastowe ciuchy, klapnij na ławce z kumplami i zacznij wyrażać się poprawną polszczyzną. I obserwuj...