#rAPn4

Dałam swojemu facetowi ultimatum – albo schudnie w pół roku, albo z nami koniec. Bardzo się ostatnimi czasy zaniedbał, ma spokojnie ze 20 kg nadwagi. Bardzo mi to przeszkadza i utrudnia życie nam obojgu. Życie erotyczne leży. Nie mam ochoty, jego ciało mnie odpycha. Brak seksu rodzi frustracje w innych dziedzinach życia i summa summarum oboje chodzimy sfrustrowani, jesteśmy w stosunku do siebie złośliwi, czepialscy. Ciężko mi będzie wymazać z pamięci 4 lata związku, ale nie przeskoczę tego, że gruby facet mnie odpycha. Nie mam zamiaru męczyć się i udawać, że jest OK, skoro nie jest OK. Nie mam zamiaru kłócić się z nim o jego picie piwa czy o jego nawyki żywieniowe bogate w cukry i tłuszcze. Powiedziałam mu jasno – albo schudnie, albo z nami koniec. Ma swój rozum i wie, co trzeba zrobić, żeby stracić wagę.

On ma do mnie pretensje, że oglądam się za wysportowanymi i zadbanymi mężczyznami. Nic dziwnego, widocznie tego mi brakuje w domu. Nie jestem z tych osób, które zdradzają, wprawdzie przechodziło mi to przez myśl, ale nie jestem do tego zdolna. Nie rozumiem ludzi, którzy uważają, że skoro jest się w związku, to można przestawać o siebie dbać. Otyłość jest obrzydliwa i nigdy jej nie zaakceptuję.
Nocturno Odpowiedz

O ile ta cała sytuacja jest prawdziwa, a nie pisana jako bait to nie widzę w niej nic kontrowersyjnego. Nie na to się dziewczyna pisała. To działa niezależnie od płci. Jak ktoś stał się grubasem z własnej woli (a jest to zdecydowana większość takich osób) i nie wykazuje chęci zmiany to sam jest sobie winien

anonimowe6692

Zgadzam się, aczkolwiek jedną rzecz bym zmieniła w tym ultimatum - wymaganie. Tzn nie wymagałabym, żeby schudł w pół roku, tylko żebym w ciągu tego pół roku widziała zmianę nawyków i, że się stara. Wówczas gdyby się po pół roku okazało, że nie ma efektów, naciskałabym na badania i dietetyka, bo autorka pisze, że gość ma złe nawyki, ale to nie znaczy, że przy okazji nie ma też jakiegoś innego problemu. Złagodziłabym po prostu to ultimatum trochę na start

Dragomir Odpowiedz

Znowu AI czy pod gównoburzę pisane?

Nowiencjestem

Gównoburzę jak gównoburzę.
Sztampowe aż do bólu odwrócenie klasycznej sytuacji.
Samo w sobie nawet ciekawe, gdyby potraktować to poważnie tzn. merytorycznie.

krux7735 Odpowiedz

Jesteś paskudną osobą, zostaw go, znajdzie sobie lepszą, nie truj życia facetowi

K19922023

Jak ma mu nie truć ? Kogo nie odtrącałby cuchnący, zapocony spaślak? Są grubi faceci którzy o siebie dbają, mają przystrzyżoną brodę i są wypachnieni ponadto mają duże poczucie humoru. Jeżeli gościu odpycha autorkę wyznania to twierdzę że tak się zapuścił że nie da się z nim przebywać w jednym pokoju

Anonimka90 Odpowiedz

20 kg to dużo. To już zagrożenie zdrowia. Moze wizyta u dietetyka?

HansVanDanz

Najważniejszą kwestią w zrzucaniu wagi, to jest chęć zrobienia tego.
Jeżeli on tak nie uważa, nic na potrzeby i motywacji, to nic to nie da.
Dieta jedno, ruch drugie.

Lyssa Odpowiedz

Noi masz racje - otyłość jest obrzydliwa. A najważniejsze kwestą jest, że zależy tylko i wyłącznie od własnego zachowania - czyli ile kto żre.

Jasne, że są choroby - czy to genetyczne, czy nabyte, hormonalne, która sprawiają, że tkanka tłuszczowa odkłada się szybciej, ciężej jest ją spalić i cięzej buduje się mięśnie - jednak wciąz nie zmienia to faktu, ze tusza w 100% zależy od kalorii.

Dostarczasz tyle samo ile spalasz = waga stoi
Dostarczasz więcej, niż organizm zużyje - tyjesz. A im więckszy nadmiar - tym więcej tłuszczu
Tworzysz deficyt kaloryczy, gdzie dostarczasz mniej, niż zużywasz - gratulacje, jesteś na drodze do schudnięcia...
ALE pojawiają się tu kolejne kwestie - jedna z ważniejszych,o których znaczna większosć zapomina - u osobnika spasionego żołądek jest rozciągnięty. Do tego WSZYSTKO co się żre, zawiera kalorie - więc jak nażre się do oporu sałatki, czy innego zielska - to nici z odchudzania. W pierwszej kolejności musi żołądek się skurczyć, a do tego potrzeba czasu i samozaparcia - czyli jak ma się np porcję, która by była "żarciem do syta" - to zeżreć maks pół. Zołądek zacznie zmniejszać objętość TYLKO jeśli nie będzie w pełni wypełniany.

Kolejna sprawa - bardzo częste są teksty "ja tak mało jem a nic nie chudne"- a w praktyce to "mało" oznacza 5 kanapek rano, obiad (porcja faktycznie może byc wyizualnie niewielka), do kolacji jeszcze ze 4 kanapki, w międzyczasie kiełbaska, czy kabanos, dwie, trzy kawy/herbaty z cukrem, na kolację jakieś 2 - 3 racuchy, czy coś. To chyba są najlepsze akcje, bo w samym "obiedzi i kolacji" może i było 1500 kalorii, przy zużyciu 2k, jednak w połączeniu wszystkiego pomiędzy nagle robi sie z tego 3k, albo i więcej - "ale ja tak mało jem".... Z takimi bywa jeszcze jeden problem pod postacią tuczenia zwierząt do granic kalectwa - bo za cholerę nie przetłumaczysz, że nawet gdy pies sam waży 40 kg, to jego zapotrzebowanie wynosi maks. połowę tego, co żre dorosły człowiek - a nie dwa razy tyle. I ze chrupki, tez zarcie

Dodaj anonimowe wyznanie