#qsvht
Rok temu zaczęła pracę w naszej firmie. Młodziutka, 26-letnia, inteligentna, skromna blondynka. Filigranowa figura, piękne zielone oczy i chociaż bardzo mi się spodobała, od razu wybiłem ją sobie z głowy. Taka kobieta mogłaby mieć każdego, a nie gościa jak ja, ponad 15 lat starszego i z dwójką dzieci.
Z biegiem czasu zauważyłem, że specjalnie szuka ze mną kontaktu, często o coś pytała, prosiła o pomoc, uśmiechając się przy tym z wyraźną nutką kokieterii. Na imprezie firmowej rozmawiała i tańczyła tylko ze mną, okazało się, że mamy sporo wspólnych tematów i zainteresowań, mam wręcz wrażenie, że jest dojrzalsza niż kobiety w jej wieku. Spotykamy się czasem po pracy na obiad czy spacer.
Rozmawialiśmy o naszej różnicy wieku i Martyna twierdzi, że zawsze wolała starszych facetów. Dzieci też nie są przeszkodą, ona nie chce mieć własnych, a ja już mam dwoje i nie myślę o kolejnym. Jest wręcz idealnie.
Pewnie większość z Was każe mi się wziąć w garść i wyznać jej miłość, ja jednak cały czas się boję jak ostatni tchórz, że jej się znudzę za kilka lat.
A za jakiś czas będzie wyznanie: "nie wyznałem miłości, żałuję, nie umiem żyć, ciągle myślę o niej, było nam tak dobrze, była taka wspaniała...". Jak to mawiała moja babcia "żałuje tylko ten, kto nie próbuje". Chcesz z nią być? Ona też chce? Więc w czym problem? Od razu zakładasz, że będzie źle, niepotrzebnie.
Hvafaen nie każdy człowiek jest taki sam. Moja koleżanka ma 25 lat, jej facet 45 i tak szczerze mówiąc, to ona jest bardziej dojrzała od niego. Są ze sobą pięć lat, może nie jest to super długo, ale nic nie wskazuje na to, żeby mieli się rozstać. Ona po prostu od zawsze wolała starszych. Dogadują się świetnie, są prawie identyczni, jeśli chodzi o charakter, upodobania, hobby, poczucie humoru itd. Uprzedzając- nie miała problemów z ojcem, żeby sobie szukać „tatusia”. Z ojcem do tej pory ma świetny kontakt, tak było od zawsze, jej rodzina jest pełna i każdy jest ze sobą blisko.
Nie mam nic do różnicy wieku 30-50 lat, ale 40-latek zarywający do 20-letniej dziewczyny to obrzydliwe. Przecież ona ledwo przestała być nastolatką, skończyła szkołę średnią, a on miał już połowę życia za sobą...
Redhair, on wtedy nawet nie pomyślał o tym, że ona ma 20 lat. Zawsze wyglądała na dużo starszą. Ona już wtedy wyglądała, jakby miała około 30 lat, autentycznie. Nawet moja mama, kiedy mnie z nią kiedyś widziała, pytała, ile ona ma lat, bo myślała, że się „zadaję” z dużo starszą kobietą. Do tego była dojrzała, chwilami nawet trochę za bardzo, jak na swój wiek. Spotkali się kiedyś w barze, pogadali, okazało się, że nadają na tych samych falach, zaiskrzyło. Nigdy wcześniej nie pytał jej o wiek, dowiedział się dopiero, kiedy już zaczęło mocno iskrzyć. Sam był trochę przerażony jej wiekiem, ale serce nie długa 🤷♀️
mam kolege, ktory mial 38 jak zaczal byc ze swoja niepelnoletnia jeszcze wtedy dziewczyna
za tym stoja zazwyczaj jakies daddy issues, patomagnesy, deficyty emocjonalne z obuu stron
roznica pokolenia w zwiazku nie wrozy niczego dobrego
poza tym kurcze jak sobie pomysle o seksie.. jak z wlasnym ojcem :/
Spojrz na to z czysto egoistycznego punktu widzenia. Znudzisz sie jej za kilka lat. To oznacza, ze uzyskasz z nia kilka lat. Jestes wygrany. Alternatywa: nie znudzisz sie jej za kilka lat. Jestes wygrany.
Czego wlasciwie sie boisz?
@ Hvafaen: Jak najbardziej. W najgorszym przypadku beda mialy opieke kobiety przez kilka lat. A druga osoba jest bardzo wazna. Chocby aby uzmyslowic tej pierwszej, ze robi blad. Jesli robi blad. W bardziej optymistycznej wersji zostanie ona permanentnie. Ciagle win-win.
Też nie uważam takiej opcji za zdrową dla dzieci. Piszesz jakby to była darmowa opiekunka na kilka lat. Jeżeli ich związek się rozsypie (jeżeli podkreślam) to dzieciaki znów się poczują jakby kolejny raz straciły mamę. Przeżyją kolejny "rozwód". A może to po nich spłynie ? Nie wiadomo. Jednak ryzyko jest duże. Mając pod opieką dzieci należy rozsądnie dobierać im "ciocię" a później "mamę.
OK, to inaczej. Dlaczego zakladacie czarny scenariusz? Zgadzam sie, ze to ryzyko, ale bez ryzyka nie ma szansy wygranej. Przegrana z kolei, wprawdzie bolalaby, ale nie bylaby tez totalna kleska.
Przynajmniej tak uwazam.
@ Hvafaen: Twoje zdanie na ten temat, rozni sie zatem od mojego. Pozostanmy zatem przy tam, w co wierzymy.
Ogolnie rzecz biorac, sa to dwa rozne podejscia do tej samej rzeczy. Jedna to: czy jestes w stanie zaakceptowc bol i przegrana, majac szanse na szczescie. Drugie to: rezygnacja walkowerem ze szczescia w zamian za unikniecie ewentualnych negatywnych konsekwencji.
Beza
Po pierwsze skąd wiesz czy osoba po drugiej stronie internetu ma dzieci czy nie ? Ja wiem, że Ty na okrągło opowiadasz o swojej relacji z córką i o tym, że masz 40 lat, ponieważ naprawdę trudno tego nie zauważyć przeglądając anonimowe, nawet od święta. Ja dla odmiany wyrzuciłem z siebie na tej stronie "w ramach terapii" wiele brudów ze swojego życia ale na temat dzieci nigdy się nie wypowiadałem. Skąd możesz wiedzieć czy je posiadam czy nie. I jakie mam doświadczenie życiowe w tej kwestii ? Bądź obiektywna, nie porywcza. W tym co mówisz jest sens, dopóki relacja z Twoim partnerem opiera się na randkowaniu i "spotykaniu". Jeżeli związek przechodzi w głębszą relację to partnerka siłą rzeczy zaczyna zastępować matkę w umyśle czyjegoś dziecka, choćby sto razy powtarzała, że jest tylko przyjaciółką. Ja to wiem z własnych życiowych lekcji. Kto inny nie musi się z tym zgadzać.
Corazwiecej
Jasne, że tak. Świat do odważnych należy, nikt nie pamięta o tchórzach. Ile wyborów, tyle rozmaitych konsekwencji. Szkoda strzępić ryja na dyskutowanie o wszystkich możliwych reperkusjach czy możliwych osiągnięciach. Nie napisałem, że zakładam najgorszy scenariusz. Nigdy nie zakładam najgorszego scenariusza. Tak samo jak nie zakładam najlepszego. Napisałem po prostu jak ważna jest dla mnie zależność partner-potencjalna partnerka-dzieci partnera. Jak będziesz chciał skoczyć na spadochronie i doradzę Ci żebyś go mocno zacisnął na sobie pasami to nie znaczy, że z góry zakładam, że się zabijesz.
Każda partnerka może zniknąć za kilka lat, niezależnie od wieku. Czyli co, facet ma być już zawsze samotny, bo MOŻE partnerka go zostawi i MOŻE dzieci będą cierpieć? Ogarnijcie się ludzie, bo naprawdę przesadzacie z tą nadopiekuńczością wobec dzieci.
przestancie skupiac sie na dzieciach az tak, chop ma szanse byc szczesliwy przez kilka lat lub nawet wiecej…...slubu brac nie musi wiec dzieci nie beda musialy sie ekscytowac slubem…. po drugie pamietajmy ze szczesliwy rodzic to zadowolone dzieci….
bedac rodzicem nie trzeba byc meczennikiem I myslec o dzieciach tylko I wylacznie. Zdrowie psychiczne i fizyczne oraz szczescie rodzica jest tez wazne… Wazne jest aby w tym samym czasie nie zaniedbywac dzieci I zwracac uwagie na to co dziecko ma do powiedzewnia (aby nie doszlo do znecania, molestowania itp) . Wazne jest zachowanie balansu miedzy dzecimi a swoimi potrzebami….
Rany Beza, czy Ty naprawdę myślisz, że przyjemnością dla mnie jest "dosrywanie" Tobie w jakikolwiek sposób ? Być może źle odebrałem Twój komentarz, jeżeli tak to wybacz i zwracam honor. Nie mówiąc już o tym, że kamień z serca mi spadł po Twoim ostatnim zdaniu ;)
@Etanolan, nie złość się bo Ci ta mała pikawka siądzie. Ja mam zielone oczy, lubisz mnie choć troszkę? :)))
Jak zaczniesz nosić turban to gwarantuję Ci, że będzie sikać na Twój widok :D
Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Zawsze w takich przypadkach musi paść stwierdzenie 'jest dojrzalszy/a od swoich rówieśników'. To brzmi jak zwykła wymówka. Jakby ci starsi partnerzy za wszelką cenę próbowali usprawiedliwić się przed innymi, a nawet przed samym sobą.
To nie wymówka ani usprawiedliwienie. Po prostu są osoby mentalnie dojrzalsze, niż ogół swoich rówieśników. Mają wtedy też ten problemem, iż rówieśnicy Ci wydają im się dziecinni i niedojrzali. W takim wypadku starszy partner może być całkiem spoko alternatywą.
To nie zawsze jest "wymówka" (bywa tak, ale to się dzieje raczej jak facet chce usprawiedliwić umawianie się z licealistką, a nie dorosłą laską xD). Może autor chciał tylko przekazać, że ta kobieta to nie jakaś siksa z niedojrzałym podejściem, tylko normalna dorosła osoba. Bo wiadomo że 26-latka 26-latce nie równa. Jedne mają własne mieszkanie, dwójkę dzieci i stabilną pracę, a inne jeszcze nie wyszły z fazy buntowania się przeciwko rodzicom, ciągłego imprezowania i obgadywania znajomych 🙃
Ależ ja się z wami zgadzam, co do tej dojrzałości. Tylko dalej nie kupuje takich tekstów w tym kontekście.
z wlasnego podworka, majac te 20 lat uwazalam, ze jestem dojrzala jak na swoj wiek, nawet teraz porownujac sie z obecnymi 20latkami uwazam,z ewtedy bylam od nich dojrzalsza
ale tak serio to majac te 10+ lat wiecej to i tak mysle sobie, jaki czlowiek w tym wieku byl glupi i naiwny, pomimo tej "dojrzalszosci" :)
Mam przyjaciółkę która w wieku 21 lat związała się z facetem w wieku 43 i od 14 lat są razem i są szczęśliwą, zgodną, wzorową parą.
brzydzi mnie sama mysl
Bazienka, nie rozumiem co w tym takiego obrzydliwego. 45-letni facet to nie zawsze stereotypowy Janusz. Mam znajomych, którzy wyglądają w tym wieku lepiej niż za swoich młodzieńczych lat. Poza tym każdy jest człowiekiem i ma prawo do miłości. Z wiekiem nie stajesz się nagle innym człowiekiem. Pojawi się parę zmarszczek, trochę bagażu życiowego, ale czy ty jako człowiek zmieniasz się o 180 stopni? No nie. Cały czas jesteś sobą. Wszystko jest kwestią dobrania.
Mmpp :) nie pisze, z eto jest obiektywnie obrzydliwe, tylko, ze MNIE brzydzi
ciebie nie musi
mam 34 lata i serio czuje obrzydzenie na mysl jakby mial mnie dotykac facet po 45
a co dopiero wtedy jak mialam 20, brrr
u mnie wynika to z tego, ze zwyczajnie podstarzali mi sie nie podobaja, facet moze miec dowolna sylwetke, ale jak wyglada podstarzale, to mnie odrzuca
(przy czym oczywiscie inaczej jest kochac kogos i sie z nim starzec a inaczej jak cie taki starszy podrywa)
ale kazdy ma swoj wlasny typ, u mnie z takimi jest ujemna chemia, u ciebie moga byc feromony i fajerwerki :)
Nie mam upodobania konkretnie do starszych facetów. Lubię przystojnych, zadbanych mężczyzn. Nieistotne ile ma lat, ale jeżeli pociąga mnie fizycznie (obycie, zachowanie, pierwsze wrażenie też zaliczam do fizycznych aspektów), to nie patrzę na siłę na jego wiek. Moim zdaniem w związku istnieją ważniejsze kwestie niż pesel partnera. Mam takiego znajomego, który w wieku 42 lat wygląda tak świetnie, naprawdę. Do tego fajny facet, zadowolony z życia, nie żaden stary zgred. :p U mnie różnica wieku nie jest duża, bo zaledwie kilka lat, także nie za wiele mogę powiedzieć z doświadczenia.
nie no jasne, poza tym sa osoby, w tym ja, ktore nie wygladaja na swoj wiek :)
no ale u mnie najwazniejsza jest twarz, jak mnie chlop z twarzy odrzuca to niestety nie jestem w stanie tego skompensowac ani sylwetka ani obyciem, probowalam 2 ray i tylko sobie i im czas stracilam, w latach liczony
mam za to kumpla, ktory w tym roku konczy 40 a jak go 3 lata temu poznalam, myslalam,z ema max tyle, co ja, teraz tez wyglada calkiem calkiem :)
Prędzej czy później, za ileś tam lat umierając będziesz sobie robił rachunek. I masz tu trzy opcje. 1: Spróbowałem, zaryzykowałem - było warto, spędziliśmy szczęśliwie życie razem! 2: Spróbowałem, ale nic nie wyszło. Szkoda, ale wiem, że zrobiłem wszystko, co mogłem. Jestem spokojny. 3: Co by było, gdybym wtedy się odważył?...
Ta trzecia opcja to piekło.
2:1.
Nie ma za co.
Z taką argumentacją to można sobie każdy związek odpuścić już na starcie.
"Po co się starać, przecież może kiedyś spotkam kogoś innego."
Może przekona Cięfakt, że pomiędzy moją babcią a dziadkiem jest ponad 20 lat różnicy i nadal są razem...
Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.
Właśnie miałem to pisać :D
Kto nie ryzykuje ten w kozie nie siedzi...
oho, znowu mokre sny typow po 40 zakochanych w mlodziutkich ( i takich pieknych dobrych i idealnych przeciez) laskach
Dajcie sobie szansę. Chociaż uprzedzam, że życie w rodzinie patchworkowej nie jest łatwe i dużo tu do powiedzenia będą mieli Twoi synowie i ich akceptacja. Chociaż skoro matka mogła ułożyć sobie życie od nowa to dlaczego nie ojciec? Spróbuj, bo też zasługujesz na szansę na szczęście.
Mając 34lata podczas przesłuchań do teatru poznałem moją obecną partnerkę, która wtedy miała 20. Także nie widziałem się w roli obiektu westchnień dla prawie półtorej dekady młodszej, pięknej i utalentowanej dziewczyny.. Jakby Ci to powiedzieć.. Przez cztery lata nam mija i nikt się jeszcze nikomu nie znudził. Rzeklbym, że odwrotnie. Na dodatek dziewczyna okazuje mnóstwo serca i troski mojej córeczce, młoda ją uwielbia, a za jakiś rok, dwa, pewnie będziemy się starali o dziecko. Bierz dupę w troki i bierz dziewczynę 😋😉
Jak się urodzi córeczka i podrośnie, to też ją będziecie brać na nowoczesne imprezy, na których się parzycie w wielokątnych układach?