#qgrgV

Kilka dni temu, w szkole, na zajęciach z psychologiem mieliśmy odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących naszego życia. Jednym z nich było: jak oceniasz swoje życie pod względem szczęścia, w skali 1-10. Zaznaczyłam cyfrę 7.
Jakież było oburzenie mojej koleżanki z ławki gdy zobaczyła moją odpowiedź:

- No co ty, głupia jesteś? Masz szczęśliwą rodzinę, zabawnych rodziców, fajną siostrę, przyjaciół, kasę, markowe ubrania, wszystko co tylko chcesz i zaznaczasz 7?
Pomyśl, że inni nie mają dachu nad głową, a ty masz swój własny pokój, nowiutkie tv, laptopa, drukarkę, piękne meble...

Cały jej monolog przemilczałam. Wróciłam myślami do poranka i przypomniało mi się krzywe spojrzenie mojej mamy, kiedy weszłam do kuchni oraz jej słowa:
- Boże, jak ty się spasłaś, wyglądasz teraz jak potwór, a te spodnie to ci zaraz w szwach puszczą, mogłabyś w końcu schudnąć, żebym cię nie musiała po lekarzach wozić.

Leczę się od 9 lat, hormonalnie. Moje tycie spowodowane jest chorobą, a moja mama doskonale o tym wie. Stara się mnie motywować, tyle że nie mówi: kochanie, dasz radę, wyleczysz się, schudniesz, pokażesz wszystkim tym, którzy śmiali się z ciebie w szkole, że jesteś silna.
Mówi: - Wyglądasz jak wieloryb, dziwię się, że twoi koledzy jeszcze cię nie zostawili.

Tak, zaznaczyłam 7. Mam wszystko. Oprócz miłości. Nie takiej jak w filmach, nie z księciem na białym koniu.
Matczynej.
Nietakmabyc Odpowiedz

Smutne, uważam, że powinnaś porozmawiać z matką. Powiedz jej, że nie jest ci łatwo, a słyszeć obelgi we własnym domu jest najciężej. Czasem niektórzy uważają, że robią dobrze, że w ten sposób motywują kogoś, ale wiadomo, że nie zawsze tak jest. Szczera rozmowa może rozwiązać sprawę. A jeżeli nic się nie zmieni przestań na to reagować, po prostu ignoruj, może z czasem zrozumie, że nie tędy droga.

Nietakmabyc

Zawsze też jest opcja, że rzeczywiście cię nie kocha, choć ciężko mi to sobie wyobrazić. Trzymaj się.

Lila44

Często jest tak ,ze nie da się rozmawiać , a jak już zacznie się rozmowę kończy się ona awantura , a na koniec to Ty jesteś Najgorsza ;)

alkopoligamia Odpowiedz

Współczuję Ci bardzo, ale nie przejmuj się tym w końcu to nie Twoja wina, a Twoja mama powinna się wstydzić za siebie..

PrefektGryffindoru Odpowiedz

Mój tata miał tak kiedyś (nie jestem gruba. Mam tylko kształty). Jak szlam do kuchni to naśladował dźwięk uderzania o podłogę, jak otwierałam lodówkę, bez znaczenia czy jadłam coś tego dnia czy nie mówił "a ty znowu jesz?". Jak szlam piętro niżej do babci zawsze mówił "znowu idziesz jeść? Mi też przynieś" mimo że nigdy u niej nie jadłam. Przez niego wlasnie przytyłam bardziej, bo tak bałam się jeść przy nim, że jadłam zawsze gdy nie było go w pobliżu "na zapas". Ale ostatnimi laty przestał i jest już dobrze

krokodil

Miałam dokładnie to samo z tatą, bardzo mnie to bolało, zwłaszcza kiedy przy koleżankach mówił do mnie "Kluska" :D Ale zmotywowałam się i schudłam, a w tym czasie on nabrał pokaźnego brzuszka, więc chciałam się parę razy odwdzięczyć tekstami typu: "o, już ósmy posiłek jesz, a dopiero 14" jednak nie przyniosło to rezultatu, bo w odpowiedzi słyszałam tylko "noo, weź mi podaj jeszcze jedną bułkę" :D

Niedokoncaanonimowo Odpowiedz

Po takich wyznaniach doceniam moją mamę 200x bardziej

little38 Odpowiedz

o rany,jakbym o mojej czytała

Lutkica Odpowiedz

To ze mama się do Ciebie tak odzywa, nie znaczy, że Cię nie kocha. Może po prostu na cięty język. Moja tez jedzie mi z takimi tekstami, ale znam ją i wiem, że nie mówi tego złośliwie. Fakt, może nie powinna się tak do Ciebie zwracać. Porozmawiaj z mamą i wyjaśnij, że takie słowa Cię krzywdzą. Pozdrawiam

kingaa2407 Odpowiedz

Napiszę tylko jedno. Rozumiem Cię doskonale..

Louisjana Odpowiedz

Aż mnie coś w serducho ścisnęło... Jestem otyła, to się widzi i nie ma co kryć. Nie mam nadwagi, po prostu jestem gruba. Również mam problemy hormonalne, które leczę, a konkretnie mam je od dziecka, a zaczęłam leczyć niedawno, bo moja mama uważała, że moja tusza to moja zasługa i zupełnie nic z tym nie robiła... "Motywowała" mnie do chudniecia w taki sam sposób jak Twoja. Do dziś, a minęło trochę lat, dźwięcza mi w uszach słowa "gdybym była tak spasiona to bym nie wychodziła z domu, żeby się ludziom na oczy nie pokazywać. A nie taki potwór jak ty". Gdy to usłyszałam miałam jakieś 13 lat. Dziś 28...
Generalnie próbuję coś ze sobą zrobić, dzięki leczeniu i dobranej diecie oraz ruchowi schudłam 30 kg, ale mimo to nadal jestem bardzo gruba. Tyle, że już ludzie na ulicy nie wyzywają...

78FS

Nie wyzywają, więc jest postęp.
Pesymizm to błędne koło. Trauma także. Idź do psychologa albo gdzieś i nie daj się wciągnąć w niską samoocenę :)
Jak już się dałaś to się oddaj, że tam to ujmę :)

chocolatte Odpowiedz

Moja do tej pory (mam 24 lata) potrafi cos w tym stylu powiedziec, mimo ze nigdy nie bylam gruba - nosze rozmiar s

AnonimowaKociara Odpowiedz

Z rodziną wychodzi się dobrze tylko na obrazku.

Kaiku

Czasami nawet na obrazku nie 😒

Zobacz więcej komentarzy (15)
Dodaj anonimowe wyznanie