#qMaQU
Mój mężczyzna jest poważnie chory. Choroba nie jest uleczalna, można z nią żyć, ale utrudnia codzienne czynności. Ma problemy z poruszaniem się i może mu się zrobić słabo z powodu spaceru.
Dlatego jak śpi, a ja akurat się obudzę, to sprawdzam, czy oddycha. Jak w ciągu dnia się zdrzemnę, to też sprawdzam co jakiś czas. Mimo tego, że choroba nie sprawia, że może szybciej umrzeć, to jednak boję się, że może się nie obudzić.
Miałam tak raz, więc współczuję Ci nerwów i stresu. Pochodzę z rodziny alkoholików i napatrzyłam się na patologię. Osobiście jestem abstynentką, a mój facet upił się tylko raz, na weselu kolegi. Położyłam go wtedy do łóżka i co udało mi się go na brzuch, bok odwrócić, to na plecy się przewracał. Bałam się, że jeszcze wymiotami się zadławi, zakrztusi i przez całą noc nie zmrużyłam oka. Jak ktoś kocha, to się martwi, dla mnie nie jest to dziwne, tylko urocze. :)
Moja druga połówka jest całkowicie zdrowa, a i tak sprawdzam jak oddycha gdy śpi. Gdy się obudzę z jakiegoś powodu w nocy, zawsze pierwszą czynnością jest sprawdzenie oddechu mojego lepszego ja.
nooo ja mialam tak jak przyjechalam do dziadkow, stawalam pod drzwiami ich sypialni i nasluchiwalam oddechow
keidys zaliczylam groze, obudzil mnie lomot i okazalo sie, ze ojciec narzeczonego nie zyje, umarl nam na rekach :/
mam tak jak spie z kimkolwiek
troche deep dark fears, ze obudze sie obok zwlok
Najlepszy komentarz.
Tak jest rowniez przy kazdym malym dziecku. To dosc normalne. Jesli jest chory, to mniej lub bardziej swiadomie reagujesz podobnie. Ulga po uslyszeniu oddechu, rekompensuje poprzedzajacy niepokoj. Wszystko z Toba jest OK.
Moja mama nawet po śmierci taty budziła się w nocy, zeby sprawdzić czy tata oddycha i co najlepsze słyszała go i wtedy znowu zasypiała. Lol
Po śmierci mamy, codzienne kilka razy wieczorem przed snem sprawdzam czy tata oddycha. To uczucie strachu, że nic nie mogę zrobić jest straszne.
Mam tak z moimi rodzicami...
Potrafie o drugiej w nocy wstać z łóżka, wejść do ich pokoju i przez chwile przyglądać się jak oddychają. Nie było mnie przy nich przez dwa lata, mama w tym czasie miała dwie operacje serca a tata ma astmę i bezdech senny.
Jego chrapanie, które roznosi się na całe mieszkanie, mnie usypia, ale jak cichnie to się budze i sprawdzam.
Mam bardzo podobnie, tylko nie z partnerem, a z moim własnym psem. Jako szczeniak miał kilka ostrych napadów padaczkowych, m.in. w nocy właśnie. I pomimo tego, że na tych kilku razach się skończyło, to wciąż budzę się praktycznie co noc, żeby sprawdzić czy oddycha i czy wszystko jest ok.
Mój partner nie jest na nic chory (a przynajmniej o tym nie wiemy) a ja też tak robię...