#qCB6t

To było chyba rok temu w czerwcu. Otóż wracałam sobie w godzinach szczytu do domu. Zawsze robię tak, że siedzę, dopóki autobus w 100% się nie zatrzyma. Jednak tym razem kierowca chyba wybitnie się spieszył, bo jak wstawałam usłyszałam charakterystyczne pipkanie oznaczające, ze drzwi się zamykają. 

Wyrwałam z siedzenia z zawrotną prędkością, ale niestety potknęłam się o nogi, w chwili, kiedy miałam zejść na chodnik. Jakkolwiek nie wywróciłam się, o nie! To by było zbyt proste! Zrobiłam trzy kroki próbując złapać równowagę i niestety nie udało mi się to. Wyhamowałam na koszu na śmieci, lądując głową w jego środku. Szybko ją z niego wyjęłam, odwróciłam się do powstrzymujących śmiech pasażerów i z "gracją" się ukłoniłam. Ktoś zaczął bić brawo, a ja czerwona jak burak ruszyłam szybkim krokiem w stronę domu.
katym Odpowiedz

Ja kiedyś w autobusie straciłam równowagę i kopnęłam z półobrotu w kasę obok kierowcy :p

Olaafhg Odpowiedz

Kierowca autobusu?

mikson

On też klaskał :D

Abu Odpowiedz

You made my day! :D

akinum Odpowiedz

Leżę XD

Dodaj anonimowe wyznanie