#ppRCb

Historia z życia wzięta chociaż już ma swoje lata. Opowiedziana za przyzwoleniem kolegi.

Mój znajomy piastujący obecnie poważne stanowisko w dużej, poważnej firmie za młodu był łagodnie mówiąc... niezbyt grzecznym chłopcem. Teraz się ustatkował ale kiedyś razem z kumplami różne rzeczy im się zdarzało wyczyniać, zwłaszcza pod wpływem bogatego wachlarza używek do których często miewali dostęp.

Wczesne lata 90-te. Chłopaki zrobili sobie solidną domówkę, zarzucili jakiś porządny towar, grzyby jakieś czy inne tego rodzaju mocno uderzające w dekiel halucynogeny, zaczęli na fazie dyskutować o "życiu na krawędzi" i w końcu o drugiej nad ranem doszli do wniosku że fajnie by było w kółko pojeździć sobie po pobliskim rondzie... na wstecznym biegu.

Bawili się na tym rondzie naprawdę świetnie, bo noc, drogi puste... ale do czasu. Po którymś z kolei okrążeniu za ich autem wyrosły światła innej osobówki, ich kierowca pod wpływem chemii miał opóźniony czas reakcji no i nastąpiło głośne TRACH. Szczęśliwie na rondzie raczej nikt nie jeździ zbyt szybko i skończyło się na stłuczce .

Wiadomo co było potem. Mimo próśb kierowca drugiego auta zadzwonił po policję, gliniarze przyjechali dość szybko, zaczęli protokołować... i tu zaczęła się niezła szopka.

Patrząc na oba auta z boku było widać że jedno z nich miało wgnieciony tył, drugie zaś uszkodzony przód, czyli każdy by zakładał, że wina jest raczej tego kto drugiemu wjechał w tyłek - i tak właśnie założyli sobie policjanci, zwłaszcza po wysłuchaniu obu stron bo koledzy w ciemię bici nie byli i prawdy o swym pomyśle nie wyjawili. W ruch oczywiście poszedł alkomat ale nic u nich nie wykazał a w tamtych czasach policja nie była jeszcze przeszkolona na okoliczność badania obecności innych używek.

Siedzą więc w tym aucie, już trochę zestresowani, w końcu podchodzi do nich policjant z tymi słowy:

"Chłopaki, możecie jechać. Przyjdzie do was wezwanie na świadków bo tamten gość nie dość że ma półtora promila to jeszcze jakiś wariat bo zapiera się, że to wy jechaliście tyłem!".
Demonologia Odpowiedz

boże jaki to jest stary żart

ad13 Odpowiedz

Miał półtora promila i zadzwonił po policję? Eee...

Shido

No co? Był pijany to nie ogarnął :D

Ostrzenozeinozyczki

Abstrahując od tego debilnego wyznania, które jest starym i przerobionym kawałem, to faktycznie czytałem kiedyś artykuł o kobiecie która pokłóciła się po pijaku z mężem, twierdząc, że jest trzeźwa. Wsiadła więc w samochód z zamiarem udania się na komendę w celu przebadania alkomatem (w końcu była przecież trzeźwa !). Po drodze jeszcze zajechała na stację gdzie dokupiła sobie jakiś browar i dojebawszy się zajechała na policję.
Wyszło jej coś pod 3 promile.

MariuszGajusz Odpowiedz

Historia nie z życia wzięta tylko z internetów. Jedno się zgadza - baaardzo stara.

zjemcikota Odpowiedz

Stare...

bardzoczarnawrona Odpowiedz

Może jeszcze z komórki zadzwonił w tych wczesnych latach 90?
To wszędzie znana legenda miejska, tak swoją drogą.

PaniMgr Odpowiedz

To nie żart tylko Sieradz :D

Skladanyrower Odpowiedz

Kolejny dowód, że nie należy wierzyć w wyznania na tej stronie

Anderson92 Odpowiedz

Widziałem odcinek "Na drogach" w którym pijany rowerzysta na przejściu dla pieszych wjechał w samochód, a potem zadzwonił na policję zgłaszając potrącenie. Koniec końców skierowano wniosek do sądu o ukaranie rowerzysty z opcją, że dostanie zakaz jazdy na rowerze na kilka miesięcy xD

Dodaj anonimowe wyznanie