#paGkZ
Kilka dni temu podczas mojego rytuału zauważyłam służby opróżniające śmietniki przy ławkach, jadące powolutku spacerniakiem. Zastanawiałam się, czy mnie widzą i postanowiłam to sprawdzić. Wyciągnęłam jedną rękę ku górze i stałam w bezruchu, wyglądając jak wisielec. Chyba zauważyli, przyspieszyli i zaraz już ich nie było, odpuścili cztery kolejne śmietniki.
Później się martwiłam, czy nie zgłoszą tego gdzieś i bez sensu przyjedzie jakiś patrol zbadać sprawę, lecz przez kolejne 1,5 godziny nikt nie przyjechał.
Jeśli Panowie to czytacie, wybaczcie, że was nastraszyłam. Ale z drugiej strony trochę słaba postawa, bo może takiej osobie można by było jeszcze pomóc.
Nurtuje mnie pytanie, dlaczego wisielec miałby mieć jedną rękę w górze
Z dołu nie byłoby widać, że to ręka. Z daleka ta ręka mogła wyglądać jak gruby sznur.
Hailowanie na pożegnanie :)
Napisałaś: "mam świetny punkt widokowy, gdyż mieszkam wysoko" wiec pewnie nie widzieli Ciebie. Kierowca nie wiem jak wysoko musiałby patrzeć się do góry, by cokolwiek zobaczyć.
dokladnie, mieszkam wysoko ( pietro 7,5) i jak ide sobie z zakupow z dolu, to nie patrze az tak wysoko, moej okno rozpoznaje tylko po lampkach choinkowych, ktore swieca sie na stale
jak sasiad stoi w oknie, to widac tylko postac, bez glebszych rozkminek
Wysoko to może być też 3-4 piętro, zwłaszcza, jeśli wokół nie ma innych wysokich budynków, a drzewa sięgają tylko 2 piętra, więc można mieć dobry widok. Też jeśli to jedno z nielicznych okien w którym się pali światło to mogli spojrzeć. Bardziej mnie zastanawia o której służby porządkowe opróżniają śmietniki, bo wydawało mi się że robią to nad ranem, a nie w nocy... Chyba że autorka chodzi spać o 6 rano ;)
U mnie to często po południu przyjezdzaja, maja cala okolice do obskoczenia, to troche im to zajmuje
Nie znam się na tym, ale czy wisielec nie ma obu rąk skierowanych do dołu?
Poza tym nie ma to sensu, bo skoro mieszkasz wysoko to musieli by mieć helikopter, żeby zauważyć.
Nie ich sprawa, po co mają sobie robić problemów i tracić czas.
Czasu nie stracili, pracy do końca też nie wykonali.
Moze po prostu pozostale smietniki byly puste?
Albo zobaczyli wariatke co stoi na lozku i trzyma jedna reka sufit, wiec poczuli sie niezrecznie i odjechali?
Może dopowiem jeszcze, bo widzę że nie każdy potrafi sobie wyobrazić sytuację. Mieszkam w wysokim wieżowcu, usytuowanym przy długiej alei, tą samą jechały służby. Późna pora, światło w pokoju zapalone prawdopodobnie jako jedyne z tej strony bloku, plus wyobraźnia. Uwierzcie, nie trzeba wysoko podnosić głowy aby coś zobaczyć. Odległość robi swoje.