#pMyjl
Wszystko zmieniło się po śmierci mojego taty. Mama chciała, żebym wysyłała więcej pieniędzy, bo jak twierdziła, żywi się suchym chlebem i masłem. Jak się później okazało, większość funduszy szło na alkohol. Postanowiłam nie wysyłać bezpośrednio pieniędzy do niej, tylko poprosiłam brata o comiesięczne zakupy do domu, które oczywiście w całości pokrywałam. Chwilę było dobrze, jednak matka wymyślała coraz to nowsze wymówki, żebym tylko wysłała więcej. W międzyczasie zaczęliśmy z mężem budowę domu i zaczęło być bardzo ciężko. Nie chcieliśmy brać kredytu, więc staraliśmy się odkładać jak najwięcej, jednak przy naszych zarobkach utrzymanie dwóch rodzin i budowy domu było niemożliwe, postanowiłam więc porozmawiać z rodziną, wytłumaczyć im, że moja pomoc musi się skończyć, ponieważ finansowo nie dajemy rady.
W chwili obecnej matka ze mną nie rozmawia, zwyzywała mnie od egoistycznych materialistek, a mojemu mężowi powiedziała, że to wszystko przez niego i jest krótko mówiąc chu***. Przestała płacić rachunki, bo wcześniej ja się tym zajmowałam, żali się na mnie do całej rodziny, że przeze mnie nie ma co do garnka włożyć, co jest nieprawdą, bo ma wysoką emeryturę po tacie (wcześniej brakowało, bo większość emerytury szła na lekarstwa dla taty, a mama nigdy nie pracowała). Domu rodzinnego oczywiście też już nie dostanę.
Sumienie nie daje mi spokoju, bo wiem, że to moja mama, jednak chciałam choć raz zawalczyć o swoje szczęście. Nie wiem kto w tym sporze ma więcej racji, wiem jednak, że nie spodziewałam się takiej fali hejtu na mnie i męża.
Wina z Twoje strony taka, że było Ci żal alkoholiczki i dawałaś się wykorzystywać. Odetnij się od tych co krytykują albo poradź, żeby sami wsparli alkoholiczkę, najlepiej skrzynkami wódki i nie utrzymuj kontaktu.
Skoro Twoja mama ma środki na życie, to niepotrzebna jej Twoja pomoc. Z jej alkoholizmem i tak nie wygrasz. A spadku i tak chyba lepiej jak się zrzekniesz, kto wie ile jeszcze długów narobi.
Albo sprzeda w końcu dom jak się mocniej stoczy
Terapia dla współuzależnionych dla Ciebie. Najszybciej jak się da. Ty jej nie pomagałaś. Ty ułatwiałaś jej picie. "Sumienie nie daje spokoju" bo odmówiłaś dalszego finansowania chlania. Mama robi co może, żeby odzyskać źródełko. Demonstracyjnie przestała płacić rachunki, biedactwu odetną gaz i prąd przez Ciebie (o czym zostanie poinformowana bliższa i dalsza rodzina, sąsiedzi i całe miasto). Przez Ciebie. No bo przez kogo? Myślisz, że to tak łatwo przyznać się przed sobą: "jestem alkoholiczką, wykorzystywałam przez lata swoją córkę a teraz wzbudzam w niej wyrzuty sumienia, żeby nadal dawała mi kasę, którą przepiję"?
Jedyna skuteczna forma pomocy alkoholikowi: sprawić, żeby utracił komfort chlania. Żeby poniósł konsekwencje swojego nałogu. Nawet jeśli to oznacza obudzenie się we własnych rzygach po najtańszym winie w chałupie bez prądu (nie, wtedy nie wkraczasz Ty i nie regulujesz długu w elektrowni i nie sprzątasz rzygów)
To samo chciałem właśnie napisać.
Zgadzam się w 100%. Od siebie mogę dodać tylko tyle, że rodzice szczególnie Ci nie najlepsi mają dość wybiórczą pamięć.
Co to jest za utrzymywanie rodziców? Wyjechałaś zaraz po szkole średniej, czyli nie siedziałaś im na głowie do 30tki. Zrobili Cię, więc mają zasrany obowiązek Cię utrzymywać przynajmniej do pełnoletniości.
Nic nie jesteś im winna, naprawdę. A tym bardziej matce.
Z ciekawości, dlaczego matce "tym bardziej"?
@uzytkowniku, bo ma problem z alkoholem i mimo prób pomocy nie chce się leczyć.
Zamiast płacić rachunki woli wydawać na flaszkę i fajki. Dlatego.
Przecież po szkole średniej jest się pełnoletnim.
Kurina, źle Cię zrozumiałam - wydawało mi się, że piszesz, że dziecko ma większe powinności względem ojca, niż matki i zastanawiałam się, dlaczego tak uważasz 🤦🏻♀️
Teraz widzisz, ile są warte te słynne więzy krwi i rodzina. Odetnij się od nich i zawczasu wyrzeknij się spadku po mamusi. Budujecie dom, więc zawalcz o swoje własne szczęście.
Twoja matka ma środki do życia, jak sama mówisz wysoką emeryturę po tacie. Skoro ma za co żyć, to się nie przejmuj, nie jesteś od tego, żeby sponsorować jej życie.
Ciekawe, czy twój brat się od niej odciął czy też ją sponsorował.
Pamiętam jak powiedziałam mojej mamie że chce się budować. Nie było dyskusji czy pretensji. Mama przepisała mi działkę i załatwia sama niezbędne dokumenty. Ja w tym czasie jestem za granicą i odkładam pieniądze wraz z narzeczonym. Mama opłaciła kilka rzeczy i gdy chciałam jej zwrócić koszty odmówiła. Powiedziała że dom to moje marzenie i zrobi wszystko żeby się udało i przynajmniej tyle może zrobić. Bez niej nie miała bym co marzyć o domu. Rodzice mają z czego żyć. Może nie na jakimś poziomie ale mają. Mama nigdy nie prosiła o pieniądze bo wie że dom to koszty. Jeszcze tego nie wie ale następnym razem jak będę w Polsce to kupię jej wypasioną zmywarkę o której zawsze marzyła. Każdemu życzę takich rodziców. Twoja mama zachowuje się bardzo egoistycznie. Współczuję. Mam nadzieję, że nie będziesz taka matką dla swoich dzieci
Ten komentarz ma na celu pochwalenie się wspaniałą rodziną? No więc gratuluję, klaskam uszami z wrażenia. Jeszcze ta końcówka "mam nadzieję że nie będzie z taką matką dla swoich dzieci" ... Jak nic podbudowalaś autorkę. Brak słów
A może ten komentarz ma na celu pokazanie osobie, które nie wie, czym jest wsparcie matki, jak ono wygląda w zdrowej relacji? Gdy obie strony się kochają, szanują, wspierają w realizacji marzeń.
Autorce wyznania nie trzeba podbudowywania tylko ZROZUMIENIA, jak bardzo jej relacja z matką jest zaburzona. Bo póki co zżera ją sumienie, jaką to jest podłą córeczką, która nie chce sobie żył wypruwać dla mamuni.
A ja nie potrafię zrozumieć co to w ogóle jest za pomysł, żeby co miesiąc wysyłać pieniądze rodzicom. Jasne, są wyjątkowe przypadki. Można, a nawet wypadałoby i trzeba pomóc w nieszczęściu, ale dziecko nie jest do utrzymywania rodzica. To rodzice powinni zapewnić potomkowi jakiś start w życie...
I żeby nie było, nie jestem z tych, co uważają, że oni się na świat nie pchali, więc mają rodziców w dupie. Ale przydałby się w tym wszystkim jakiś zdrowy rozsądek.
Najprościej jak można: jeżeli ktoś ma dobre serce, to musi mieć też twardą du*ę.
Niestety...
1. Nie bądź głupia i nie wysyłaj jej pieniędzy. Masz swoje życie.
2. Skoro budujecie dom to ten rodzinny nie jest niezbędny. Albo będziesz go dziedziczyła częściowo na podstawie dziedziczenia ustawowego (z bratem), albo ona komuś go zapisze w testamencie, ale i tak w grę wchodzi zachowek, więc spokojnie. Stratna nie będziesz.