Moja była współlokatorka po dwóch latach bezproblemowego wspólnego mieszkania, na sam koniec w czasie swojej wyprowadzki mnie okradła, ja byłam wtedy w pracy i naprawdę nie spodziewałam się, że to zrobi. Dwa lata mieszkałyśmy razem i nigdy wcześniej tego nie zrobiła. Część rzeczy udało mi się odzyskać, bo na skradzionym tablecie miałam zainstalowany program do namierzania sprzętu. Część zabrał jej znajomy, który pomagał jej w przeprowadzce i ona nie wie, gdzie on mieszka.
Sprawa oczywiście na policji, ale nikt się tym nie zajął.
To było rok temu. Dziś bezczelna napisała do mnie, czy uszyłabym jej maseczki, bo jej nie stać na zakup. Tak po prostu, jakby nigdy nic się nie stało....
Odmówiłam. Była bardzo zdziwiona tym faktem, bo przecież uszyłam maseczki dla paru naszych wspólnych znajomych, to co za problem...
Dodaj anonimowe wyznanie
Ludzka bezczelność nie przestaje mnie zadziwiać
Dlaczego odmówiłaś? Przecież jej się NALEŻY.
poweidz, z euszyjesz jak odda ci reszte skradzionych rzeczy :)
dziwie sie, ze jej nie zablokowalas i nie rozpowiedzialas wsrod znajomych, by uwazali na zlodziejke
Dokładnie. Czasami działa to lepiej niż zgłoszenie na policję.
Dziwię się, że policja się tym nie zajęła. Tablet to już sprzęt raczej powyżej 500 zł, zatem jego kradzież to przestępstwo.
Dokładnie. A w wyznaniu mówi o większej ilości przedmiotów. Kwota raczej dość spora.
Trzeba było powiedzieć żeby ukradła ;)
Uszylabym. Za gruby hajs oczywiście :)
Ja bym uszyła, ale z odpowiednią "dekoracją" np. napisem "mam lepkie rączki" i to po obu stronach 😁
Lepiej wyhaftowac chinskimi lub japonskimi znakami. Pewnie niejedno selfie sobie strzeli i wstawi na fb albo podobnie.
Dokladna tresc napisu mozna jeszcze zoptymalizowac.
Mogłaś jej zaproponować żeby wpadła na kawę i sobie ukradła wychodzac
Ja bym uszyła. I wystawiła rachunek na łączną kwotę tego co ukradła. Wiem że by nie zapłaciła ale dla samej satysfakcji coś takiego bym zrobiła.
A może ona Cię nie okradła, tylko ktoś wykorzystał fakt jej przeprowadzki?