Moi opiekunowie odkąd byłam mała karmili mnie makaronami, słodyczami i innymi śmieciami, zapominając o wartościowych pokarmach. Do tego doszło też uzależnienie od coli i innych słodkich napoi. Przez całe dzieciństwo było niby w porządku, miałam nawet niedowagę, ale koło 11 roku życia wybuchły wszystkie problemy zdrowotne. Nie dość, że mam Hashimoto, napuchnięte ciało i paskudnie wystający brzuch, to jeszcze dochodzą łamliwe kości, wykrzywiony kręgosłup (istnieje prawdopodobieństwo nabawienia się garba za kilka lat), zęby psujące się cały czas i niski wzrost (mam 149 cm, a reszta rodziny jest co najmniej o 20 wyższa). Chociaż udało mi się trafić na dietetyka, który pomógł mi trochę ogarnąć sytuację, a coli i słodyczy nie tykam od prawie dwóch lat, to i tak sytuacja jest tragiczna. Na wf-ie ledwie byłam w stanie ćwiczyć, musiałam co chwila robić przerwy (kiedy biegam, to zaczynają mnie boleć plecy i strasznie się przemęczam), a wymioty i omdlenia były normą. Do tego przez to jak moje ciało jest krzywe i zdeformowane, cierpi przez to moja samoocena i stan psychiczny. Tuż przed przejściem na dietę pojawiło się też podejrzenie cukrzycy, ale dzięki dietetykowi udało mi się tego uniknąć.
Przeraża mnie to, że będzie ze mną tylko gorzej i nawet ze zbilansowaną dietą nie będę mogła normalnie funkcjonować.
Dodaj anonimowe wyznanie
Takie rzeczy nie mogly powstac przez jedzenie slodyczy i picia coli. W gre raczej wchodzi genetyka i brak aktywnego trybu zycia
Jezeli autorka od dziecka byla karmiona jedynie tym to juz stanowi problem. Przez taka diete ma sie niedobory. Brak wapnia, witamin D,K,E, C itd co powoduje miedzy innymi zahamowanie wzrostu, problemy z zębami, łamliwość kości a dokladnie takie problemy opisuje autorka.
@wcaleniechutliwe
Da się prowadzić dietę wegańską tak, aby niedoborów nie było, ale oczywiście trzeba suplementować i obliczać posiłki. I nie jest to tak proste, jak niektórzy pokazują na youtube.
Ależ oczywiście że może być. W dodatku jeśli nie dbali o to, co je, to zapewne dzieciństwa też nie miała aktywnego. Fatalne karmienie dzieci w dzieciństwie i ogólnie nie dbanie o ich prawidłowy rozwój mogą się skończyć dokładnie tak, jak to opisała...
takie rzeczy jak np. krzywica robia sie od niedostatku substancji odzywczych- cialo nie ma sie z czego budowac
jesli jadla same fast foody i pila cole przez najwazniejszy okres zycia- dziecinstwo i dojrzewanie, kiedy wszystko sie rozwija najbardziej i rosnie, to nic dziwnego, ze ma niedobory witamin, wapnia itp. i powstale z tego choroby
To te wszystkie tłuste, zaniedbane dzieci to wina genów i braku aktywności fizycznej a nie żarcia? Co do aktywności fizycznej mogę się zgodzić ale to dieta ma tutaj kluczowe znaczenie a nie geny. Chuda matka może mieć otyłe dzieci, jeżeli karmi je tylko syfem. Wszystkie dolegliwości Autorki są głównie przez złą dietę.
Mnie ciekawi co jest złego w makaronie? Tzn jeżeli jedynie makaron był, to trochę niedobrze, ale jeżeli były też kasze, ziemniaki czy ryż to chyba nic złego.
Bo makaron i wszystko to co wymieniłaś to czyste węglowodany, a nie na samych węglowodanach człowiek żyje. To tak jakby zapychać się cały czas gołymi bułkami.
Nie chodzi nawet o same te makarony, a o to, że zazwyczaj makarony podaje się z sosami, które są bombami kalorycznymi.
@TylkoRaz
Trochę ciężko wyobrazić sobie, aby dziecko dostawało sam makaron, najczęściej to jednak jakaś część dania. Dlatego też wymieniłam inne opcje.
@ohlala
Możliwe. Ja jak robię makaron z sosem to sama ten sos robię i najczęściej są to zblendowane warzywa plus niekiedy podsmażone mięso, stąd ta opcja nie przyszła mi to w pierwszej chwili do głowy.
Też sama robię sosy, ale pamiętaj, że wiele osób, zwłaszcza starszych, sosy robi na maśle/śmietanie, potem do tego dodaje się ser i już kalorie lecą do góry. Aczkolwiek czytałam gdzieś, że ponoć jeśli chodzi o sam makaron, to ponoć po odgrzaniu ma o połowę mniej kalorii (ale wciąż ciężko mi to uwierzyć).
Kocham makaron. :)
@ohlala moja teściowa tak często dodawała masła do wszystkiego mojemu narzeczonemu, że ten jak nie ugryzie kastki masła, przed dodaniem go do czegokolwiek to nie jest sobą.
nie wiemy, jakie sosy miala, moze tylko chemie z paczki i jakies mieso...
nie chodzi tylko o makaron konkretnie, ale o ogolny niedobor substancji odzywczych
ohlala a to jakz marchwia, surowa ma inna ilosc kalorii i ig niz ugotowana, a przeciez to tylko woda
@Krilan2 wszystkie makarony będą miały mniej więcej tyle samo kcal, pełnoziarnisty ma około 345 kcal na 100g, a pszenny 351 więc różnica jest niewielka ;)
Po ugotowaniu nie zmienia się kaloryczność - owszem, kaloryczność na 100g jest mniejsza, nawet o połowę, ale to z tego względu, że makaron pecznieje, więc 100g makaronu przed ugotowaniem ważyło mniej = miało mniej kcal
@bazienka obróbka termiczna nie wpływa na zmianę kaloryczności produktów, gotowanie nie zmniejszy wartości energetycznej ;) ewentualny wpływ mają dodatki - np. gdy do smażenia używamy oleju
W sumie to sama całe dzieciństwo jadłam śmieciowe żarcie, bo innego u mnie w domu nie było. Na śniadanie jadłam chleb z pasztetem, na obiad często nic, a jeśli coś to schabowego z ziemniakami, na kolację paczkę czipsów. Zero warzyw, owoców, zup, a mówiąc zero mam na myśli ZERO. Pierwszy raz ogórka i paprykę zjadłam w wieku 20 lat, zresztą do dziś to jedyne warzywa jakie jem, bo inne mnie brzydzą.
Mimo to nie mam kompletnie żadnych problemów zdrowotnych, jedyny nasz wspólny czynnik to niski wzrost. Wydaje mi się, że Twoje problemy to coś więcej niż zła dieta w dzieciństwie.
Nie masz problemow zdrowotnych, bo sie badalas i wyniki wyszly dobre? Czy nie masz problemow zdrowotnych, bo na razie czujesz sie dobrze? Bo to wielka roznica. Niestety dieta ma ogromny wplyw na nasze zdrowie i brak jakichkolwiek warzyw, owocow, czy ogolnie brak witamin predzej czy pozniej odbije sie na organizmie.
Badam się regularnie, zawsze wszystkie wyniki mam w normie.
bezdomna - mam w rodzinie wieloletnich palaczy, którzy nie mają problemów oddechowych, ale to nie znaczy, że palenie nie wpływa na stan płuc. Jeden będzie palił ponad 40 lat i będzie względnie ok, a inny po 20 umrze na raka płuc. Tak jest ze wszystkim.
Ano nie jest, ale jak się go je raz na tydzień, a w pozostałe dni jedzie na kanapkach z pasztetem i czipsach, to też niewiele da.
Jeśli WF daje odwrotny skutek i ci szkodzi zamiast pomagać to powinnaś być z niego zwolniona. Rodzice załatwiają dzieciom zwolnienie z WFu z dużo bardziej błahych powodów.
Skoro rodzice karmili ja smieciowym zarciem, to tym bardziej nie przejmowaliby sie jakimis zwolnieniami z wf.
Kiedyś rozmawiałam z jedną panią dietetyk, powiedziała ona, że osoby z dużą nadwagą/ otyłością nie powinny ćwiczyć bez specjalnych konsultacji. Dużo ćwiczeń może doprowadzić do problemów ze stawami, kręgosłupem itp. Najlepiej znaleźć trenera, co zna się na ćwiczeniach dla "dużych ludzi". A samemu to chyba jedynie basen.
@MamDwaPsy dotyczy to bardziej otyłości, bo nadwaga jeszcze nie daje takich problemów ze stawami. Zwłaszcza że w tym wypadku mogą to być mięśnie(kiedy osoba ma dużo tłuszczu od złych nawyków, a jednocześnie trenuje np. pchnięcie kulą).
Ty masz Hashimoto, ja mam Mitsubishi
Znam taką rodzinę - dzieci karmione chlebem z olejem, kawa na wodzie na śniadanie (dla dzieci od 3 r.ż.), zero nabiału bo mamusia nie lubi, mięso rzadkość, warzywa czasami, plus że chociaż jajka często jedli. Oczywiście dzieci teraz już ponad 20 lat, bardzo niskie (ojciec ok.1,7m, matka 1,6 a dzieci ok.1,5-1,6 chłopcy) i problem z kośćmi, teraz biegają po lekarzach i próbują uzupełniać niedobory ale to dużo nie pomoże.
Popping z amarantusa. Koniecznie. Nie rozstawaj się z tym. Mi to ratuje zdrowie za każdym razem. Wyniki krwi książkowe po jedzeniu tego przez miesiąc. Sprawdziłam. A jak wiemy krew odżywia wszystkie tkanki
Co ty pieprzysz dziecko. Krzywy kręgosłup od słodyczy? Hashimoto? Jedyne co może mieć związek to to, ze jesteś gruba.
@Doge2 krzywy kręgosłup od braku witaminy D, K i wapnia, oraz problemy z poruszaniem i ćwiczeniem na WFie z powodu nadwagi