#pBqm2
Siedziałam wieczorem przy oknie i dumałam nad tym, że wszyscy Polacy to wielka rodzina, gdy w oknach sąsiadów zauważyłam zapalone świece. Ostatecznie wydumałam, że na znak osiedlowej solidarności i ją muszę taką mieć. Znalazłam tylko jedną, dość mizernych rozmiarów świeczkę i stwierdziłam, że nikt jej nie widzi. Dobrym podwyższeniem dla świeczki stała się ziemia w doniczce z kaktusem.
Zadowolona z pomysłu pomaszerowałam do drugiego pokoju oglądać z rodzicami telewizję. W przerwie reklamowej udałam się do łazienki, jednak w połowie drogi stanęłam jak wryta. Kaktus, a właściwie około półmetrowy, kolczasty badyl, płonął niczym pochodnia. Buchający z niego ogień smyrał już lekko firankę. Przez chwilę podziwiałam najjaśniejsze okno tego wieczoru, po czym przygotowana na konsekwencje mojego czynu spokojnym głosem oznajmiłam: "Mamo, kaktus się pali". Pomijając wszystkie przekleństwa, to mama nie powiedziała nic.
Ostatnie zdanie najlepsze!:)
Głupiutkie dziecko