Nie znoszę starszych ludzi, takich w wieku od 50 do 75 lat. Kiedyś nic do nich nie miałam, ale od jakiegoś czasu pracuję w obsłudze i jeżdżę do pracy autobusem. O tym, jak wredni są ci ludzie w autobusach, to już każdy wie. Psioczą ciągle w głos na młodych, obrażają ich, głośno niepochlebnie komentują. Jako obserwatorka nigdy nie zauważyłam natomiast złego traktowania ze strony młodzieży. Bywają głośni, gdy rozmawiają i się śmieją, owszem, ale nic nikomu tym nie robią i osobiście zawsze wolę usiąść obok nich niż obok tych zrzęd, które wciąż ich obrażają. Ale to jeszcze nic. Pracuję w firmie, która zajmuje się obsługą miasta, w pewnego rodzaju urzędzie. Tam można poznać drugą twarz tych ludzi. Ci sami, co miętolą różańce w niedzielę, traktują urzędnika jak gówno, rzucają wulgaryzmami jak kasą na tacę, obrażają, jakby było im wszystko wolno, bo płacą i wymagają. Nie mają za krzty wyrozumiałości i cierpliwości, depczą po człowieku. Około 90% rozmów z ludźmi w tym wieku tak wygląda. A kto traktuje mnie dobrze? Tak jest, młodzież. A, no i skrajni staruszkowie, co widzieli wojnę. Oni też mają w sobie pokorę. Wśród takich średnio 5% rozmów jest nieprzyjemna, reszta mówi do mnie jak do człowieka – grzecznie i z szacunkiem.
Ta praca sprawiła więc, że z jednej strony zyskałam jakąś odporność na krytykę. Niewiele co mnie rusza. Z drugiej jednak, gdy wracam do domu autobusem, łapię się na tym, że w myślach wyobrażam sobie, że robię na złość starszym ludziom. Że podstawiam im nogę, zajmuję ostatnie wolne miejsce albo wygarniam wszystko, czego nie mogę powiedzieć ludziom, gdy pracuję.
Są tacy, co powiedzą „miej dla nich wyrozumiałość, dużo przeżyli”. Nie zgodzę się. Nie ma na to chamstwo wymówki. Wszyscy dużo przechodzimy. Sama przeżyłam skrajną biedę, patologię, bezdomność, przemoc fizyczną, emocjonalną, seksualną i wiele innych, ale nie wyżywam się na pani w sklepie, na kierowcy autobusu ani na kurierze. Wszyscy mamy emocje i wszyscy musimy się ogarnąć, żeby innych traktować z szacunkiem. Uważam, że czas skończyć z „wyrozumiałością dla starszych” i nagonką na „niewychowaną młodzież”, bo z mojego doświadczenia wynika, że to tylko starzy okazują braki w kulturze.
Dodaj anonimowe wyznanie
Popieram, mam 75 lat- starzy są okropni, chamscy, wulgarni i roszczeniowi.
Ej! Ludzie po 50 są jeszcze całkiem młodzi! Wiem co mówię!
Po pierwsze: za nazwanie osoby 50-letniej "starszą" masz u mnie wirtualne karne pacnięcie w kark, bo mam prawie 60 i zdecydowanie NIE czuję się stary.
Po drugie: opisywane przez ciebie osoby z pewnością się trafiają, ale ty piszesz tak, jakby autobusy i urzędy były wprost zapełnione nimi. Nie przesadzasz z tą skalą?
Po trzecie: staruszkowie, którzy pamiętają II wojnę światową, mają dziś około 100 lat, więc jest ich naprawdę niewielu, i raczej trudno spotykać ich gromadnie w autobusach i urzędach.
Dalej jest to niefajne, ale wyobraź sobie taką sytuację (tak, nie dotyczy wszystkich chamskich staruszków): Całe życie zapierdzielasz, wszyscy bliscy nie żyją, zwieracze ci już nie trzymają a po opłaceniu mieszkania i leków masz 200zl na przeżycie. Wszędzie każą coś sprawdzać na komputerze, na który Cię nie stać. A już nie masz tyle sił, żeby ciężka praca wyrwać się z biedy. Można się nabuzowac przez lata.
Poza tym nie wiem gdzie wy takich ludzi na taką skalę spotykacie. Pracowałem na studiach z ludźmi. Mam parę lat więcej niż 18. Na prawdę chamscy ludzie stanowią zdecydowana mniejszość w każdym przedziale wiekowym.
Poczytaj opinie o urzędnikach. To Ci, którymi gardzisz to w porównaniu z nimi mały pikuś. 50% tych darmoznajdów jest totalnie zbędna i szkoda na nich miejsca w tych autobusach żeby gdziekolwiek dojeżdżali