#oCoRR
Jak można w ogóle o coś takiego pytać i w dodatku w taki sposób? To dla mnie niepojęte.
Zła jestem na siebie, że zrobiło mi się wtedy cholernie przykro (chociaż mam nadzieje, że nie dałam tego po sobie poznać), ponieważ niedawno dowiedzieliśmy się z partnerem, że nie możemy mieć dzieci (jak się okazało żadne z nas). Wcześniej o tym nie wiedzieliśmy, nawet nie podejrzewaliśmy i nadal ciężko nam się z tym pogodzić.
"Koledze" odpowiedziałam tylko, że może wtedy kiedy on w końcu znajdzie sobie chłopa, bo może dlatego ciągle jest sam, bo nie chce czegoś przyjąć do wiadomości? Wiem, że to było nie na miejscu ale "Jak Kuba Bogu. ..".
Strasznie się na mnie obraził ale nie żałuję.
Jak już pisałam zła tylko jestem na siebie, że potem w domu musiałam sobie popłakać i pozwoliłam, żeby ten jego komentarz (który, znając go, w jego odczuciu miał być śmieszny) aż tak mnie zabolał. Myślałam, że jestem twardsza.
Wystarczy powiedzieć: nie Twoja sprawa lub solidniej: nie wpierd@laj się.
Na niektóre ameby umysłowe może to nie zadziałać.
Wredna90 ale przynajmniej satysfakcja by była w przypadku tej solidniejszej wersji 😉
I co jak się tak powie to przestają boleć jego słowa? Według mnie riposta autorki zdecydowanie lepsza. Nie bardzo rozumiem dlaczego dajesz jej rady? To jemu ktoś powinien doradzić, że następnym razem za takie hasło może dostać w ryj :) do mnie ostatnio babka, z którą pierwszy raz w życiu rozmawiałam wali tekstem: no w Twoim wieku to już czas na dziecko bo później to już niebezpiecznie. Nosz kur.. dzięki za radę, palcem sobie zrobię :)
No tak, po jej riposcie wcale nie zabolaly.
Kwestia posiadania lub nie dzieci, może być bardzo delikatna, dlatego należy konkretnie i dosadnie zwracać uwagę takim ciekawskim.
Bardzo proszę powiedz mi jak mam doradzić jemu? Napisać mu smsa? Podaj nr.
Na bezpłodności rodzicielstwo się nie kończy. Jest jeszcze adopcja. Nie będzie to to samo co dziecko noszone przez 9 miesięcy w brzuchu, ale takiemu też można dać wiele miłości. Warto to przemyśleć.
Mysle, ze kazdy zdaje sobie sprawe, ze z istnienia adopcji. Ale mowienie komus kto nie moze miec dzieci, ze zawsze moze adoptowac jest okrutne. Poza tym adopcja moze ciagnac sie latami i wcale nie jest to takie hop siup, ze dzisiaj zdecydujesz o adopcji, a jutro juz masz dziecko.
Nie wiem, skąd wszyscy uważają, że w domach dziecka jest pełno sierot czekających na rodzinę. W domach dziecka są dzieci z domów patologicznych, bardzo często rodzice w więzieniu. Takie dzieci kwalifikują się do rodzin zastępczych, jednak w każdej chwili, takie dziecko może być zabrane przez rodziców. Dzieci do adopcji to sieroty( takich raczej nie ma, gdy rodzice umrą, dzieci przejmują dziadkowie, ciocie), albo gdy matki przy urodzeniu zrzekają się praw( najwięcej jest dzieci niepełnosprawnych) . O adopcje jest bardzo ciężko.
Postac i odpada porod ;)
i dla mnie- odpada ten paskudny wiek, kiedy dzieci biegaja, wrzeszcza, co chwila czegos chca i musisz miec oczy w dupie, nie dogadasz sie z nimi, bo mowic nie umieja
no adopcja to zloto
Busiolna ma racje, jest mnostwo dzieciakow z nieuregulowana sytuacja prawna
W zasadzie nie chodzi o to, czy ciąża jest lepsza, czy adopcja jest lepsza. Obie możliwości mają swoje wady I zalety, bez względu na interpretację. To co je łączy to to, że zarówno adopcja jak i staranie się o ciążę, to proces. Hmm, a co do tego, że każdy zdaje sobie sprawę, to tak pewnie jest. Tylko, że wiele kobiet i mężczyzn dowiadując się o niepłodności bardzo często po prostu rezygnuje, bo chce mieć "swoje" dziecko i warto jest przypomnieć o również takiej możliwości. Tylko o to mi chodziło w tym komentarzu, a ile jest sytuacji, że młode dziewczyny wpadną i chcą świadomie oddać swoje dziecko po porodzie.Zawsze jest jakaś opcja.
Już prędzej „zapyli”, niż ten cham nabierze ogłady. Nie przejmuj się.
nie na miejscu to było pytanie "pseudokolegi", ani jego ton ani forma. Taka typowa złośliwość zawarta w niby uprzejmym pytaniu. Twoja odpowiedź była dobra i słuszna....i naprawde bardzo dyplomatyczna. A niech się obraża.
Taki jest właśnie problem z chamami którzy złośliwość ukrywają pod takimi pytaniami a jak dostaną na co zasługują to jest wielka obraza no bo "jak tak można", "pytam w dobrej wierze" albo moje ulubione powiedzenie każdego złośliwego chama " przecież żartuję, trzeba mieć dystans do siebie" .
Bo to nie po chrzescijansku. Zamiast odpyskowywac nalezy nadstawic drugi policzek.
Ludzie są obrzydliwi. Kiedyś w pracy, w kantynie kolega powiedział, że każda normalna kobieta w moim wieku ma już dzieci. Hamulce mi się wyłączyły i pojechałam po kolesiu w tak brzydki, personalny i poniżej pasa sposób, że już nigdy nie usiadł przy tym samym stoliku.
Nie żałuję.
Dobrze mu odpowiedziałaś, choć trochę za lekko 😉
Wspułczuję, że musisz pracować z takim gburem.
Zapyli? Kim ty jesteś w jego mniemaniu, człowiekiem czy mleczem? Nie dość że się wtrąca w nie swoje sprawy i obraża twoją godność, słowem, zachowuje się jak buc, to jeszcze się obraża gdy dostaje pięknym za nadobne. Dobrze mu tak.
To nieistotne czy to miał być żart czy nie, gość zachował się chamsko i należało mu się. Od takich toksyków to jak najdalej. Każdego taki tekst by chyba wpędził w doła, a już w szczególności kogoś z twoim problemem. Nie złość się na siebie za to, że masz uczucia, bo nie warto.
Ależ ja Wam zazdroszczę... Nie "bawić" się w żadną antykoncepcję, nie musieć podwiązywać jajowodów czy nasieniowodów-chciałabym tak
Borze szumiacy, jak ja nie trawię takich ludzi, którzy z butami próbują włazić do sypialni. Wiem, co czujesz. Ja co prawda dzieci mam, ale długo o nie walczyłam. I tez musiałam znosić pytania najpierw kiedy w końcu zajdę, a jak już się udało, to zaczęły się pytania kiedy drugie. Podziwiam twoja zimna krew i fantastyczną reakcję, ja zwykle zamykałam się w sobie , a riposta jak zawsze przychodziła po czasie. Powodzenia ci życzę i pamiętaj, rodzicielstwo to nie tylko biologiczne więzi. Może jak juz uporacie się z sytuacją, to weźmiecie z mężem pod uwagę inne możliwości.