Miałam wtedy około 10-11 lat. Od dawna podkochiwałam się w pewnym chłopaku z mojej klasy. Możecie sobie wyobrazić, jaka byłam wniebowzięta, gdy oznajmił, że chce mi coś powiedzieć. Z motylkami w brzuchu udawałam, że niczego się nie domyślam, a on poprosił, żebyśmy spotkali się na przerwie... pod męską toaletą. Cóż, czar prysł, ale uznałam, że pójdę. W końcu to nadal miłość mojego życia! No więc poszłam. Spytałam, co chciał mi powiedzieć, a on jak gdyby nigdy nic wyciągnął pudełeczko na pierścionek! No wiecie, takie zaręczynowe. Pudełko było nieco tandetne, ale dla 10-letniej mnie to było spełnienie marzeń! Cała szczęśliwa, przypominałam sobie te wszystkie sceny romantycznych oświadczyn w TV i marzyłam, że mój luby zaraz uklęknie i poprosi mnie o rękę.
No cóż, nie. Otworzył pudełeczko. Moim oczom ukazała się 50-groszówka. Byłam okropnie zaskoczona, ale za to pomiędzy mną a moim wybrankiem (nazwijmy go Karol) wywiązał się taki dialog:
– To dla ciebie.
Jako że byłam dobrze wychowanym dzieckiem, postanowiłam nie tracić fasonu.
– Wow, Karol! Jaki wspaniały prezent!
Wzięłam pudełeczko i chciałam schować je do kieszeni, ale Karol mnie powstrzymał.
– Czekaj, no! Oddaj mi moje 50 groszy!
Jeszcze bardziej zaskoczona ja oddałam mu monetę, a on cały uśmiechnięty odszedł.
Długo tak stałam i zastanawiałam się, co właśnie się wydarzyło.
Tak skończyła się moja pierwsza miłość.
Dodaj anonimowe wyznanie
Tak działają kredyty. Niby dostałaś pieniądze, ale musisz oddać. Dużo więcej niż wzięłaś 😉