#35q8X
Nie wiem, ile miałam wtedy lat, cztery, pięć może. Pewnego dnia zostałam przez nich nauczona, że ten czas, kiedy muszę zrobić kupę, nazywa się... uwaga, uwaga... oKUPAcją. Logiczne, słowo pasuje, no to przyjęłam tę cenną naukę.
Niedługo potem poszliśmy do kościoła na mszę, a ja poczułam, że to TEN moment. Zaczepiałam mamę, jednak ona próbowała mnie zignorować, żebym jej nie przeszkadzała w słuchaniu. Byłam zmuszona podnieść głos, by zwróciła na mnie wreszcie uwagę, więc zawołałam na pół kościoła: „TO JEST OKUPACJA!!”.
Mogę tylko wyobrażać sobie minę mamy, ludzi wokół nas i radość mojego kochanego rodzeństwa z udanego kawału. Do dziś parskam śmiechem na samo wyobrażenie sytuacji.
Zależy jeszcze czy długo odkupujesz toaletę :)
Okupujesz* tylko mi słownik sam zmienił.