#o2UUU
Moja mama poznała Darka, jak miałam sześć lat. Była już po rozwodzie z moim ojcem, który odchodząc od niej, zapomniał, że ma córkę. Darek dość szybko się do nas wprowadził i będąc szczerą, byłam dla niego wredna i dałam mu popalić, ale on krok po kroku przekonał mnie, że jest w porządku facetem. Kochał moją mamę, a dla mnie był jak przyjaciel, sojusznik i naprawdę dbał o mnie. Gdy miałam siedemnaście lat, mój świat znowu się rozwalił. Matka zdradziła Darka i wyrzuciła go z domu. I gdy za nim płakałam, to mówiła, że to obcy dla mnie człowiek i mam nie histeryzować. Dla mnie to nie był obcy człowiek – to był mój Darek i czułam, jakbym znowu straciła ojca. Bo byłam pewna, że po tym, co zrobiła moja matka, ja przestanę dla niego istnieć.
Na moje osiemnaste urodziny Darek zadzwonił do mnie z życzeniami i umówiliśmy się na mieście. I od tamtej pory widujemy się w tajemnicy. Zawsze mogę na niego liczyć – czy to gdy np. popsuła mi się pralka, czy gdy potrzebowałam pożyczyć trochę grosza.
Darek jest dla mnie jak ojciec, a on też mówi do mnie „córeczko”. Jestem już blisko trzydziestki i powinnam mieć siłę, by wyznać matce, że Darek mnie nie porzucił, że nadal jest w moim życiu, ale się boję.
Jesteś już dorosła i możesz się widywać z kim chcesz. I matce się nie musisz tłumaczyć.
Czego się boisz? Szlabanu?
Nie, autorka po prostu wie, że będzie mieć z tego powodu same przykrości. W najlepszym razie mamusia strzeli focha, a jeśli autorka jest od niej w jakikolwiek sposób zależna finansowo, to pewnie jeszcze by to ją uderzyło po kieszeni.
Po co masz cokolwiek wyznawać? To nie jej sprawa, w żaden sposób jej tym nie krzywdzisz.