Do osób nieśmiałych nie należę, potrafię zacząć rozmowę z obcą osobą, nawiązać nową znajomość, jednak jest jedna rzecz, która mnie mega krępuje. Otóż gdy siedzę obok osoby, której nie znam (pociąg, autobus, kino), strasznie stresuje mnie ta sytuacja, czuję się nieswojo z faktem, że nie mogę się tej osobie przyjrzeć (jakoś głupio by mi było patrzeć się bez słowa na osobę, która siedzi obok mnie w pociągu). W efekcie czego siedzę obok osoby czasem ponad dwie godziny, do końca nie wiem, jak ta osoba wygląda i kim jest, a jestem tak blisko niej. Wydaje mi się, że jest to kwestia tego, że lubię czuć się pewnie w danym miejscu i dlatego lubię najpierw przyjrzeć się ludziom, z którymi jestem „fizycznie” blisko. Może ktoś ma podobnie albo wie, z czego może wynikać tak dziwny problem?
Dodaj anonimowe wyznanie
Do kina chodzi się po to, żeby obejrzeć film, a nie rozglądać po widowni. Co do środków komunikacji, dworców czy lotnisk, to obecnie znakomita większość ludzi, niezależnie od wieku, siedzi z nosami w smartfonach i nie zwraca uwagi na to, co się dzieje wokół nich.
A jakby mi się ktoś uważnie przypatrywał to bym był zaniepokojony albo bym pomyślał, że się czymś ubrudziłem.
Serio to jest jakiś problem? Jak ja bym chciał mieć tylko takie "problemy" w życiu, że nie wiem kim jest ani jak wygląda osoba, obok której jestem przypadkowo i prawdopodobnie nigdy więcej się nie spotkamy.