#nzpNK
Raz uległam (popchnęłam dosyć mocno rocznego wówczas syna brata, bo płakał zamiast spać) i do tej pory mam wyrzuty sumienia, bo brzydzę się przemocą i biciem dzieci. A gdy przychodzi co do czego, muszę się pilnować, żeby im nie zrobić krzywdy, bo płaczą...
Wrzeszczące bachory są wk...e, ale to tylko dzieci, to nie powód by je bić.
Moja ciocia jest opiekunka w żłobku w innym kraju i dowiedziałam się od nich ze uczą te dzieci „języka migowego” i te tym sposobem pokazują czy są głodne bądź coś je boli. Musiałabym się dowiedziec jak to dokładniej wyglada
Hvafaen jak najbardziej się zgadzam z tobą. Jednak ja również dostaję szału gdy słyszę płaczące dziecko. Po prostu, rozumiem że płacze z jakiegoś konkretnego powodu ale nie potrafię tego znieść.
Smutnabula mam to samo, do szału mnie doprowadza dziecięcy płacz 'bez powodu'. na szczęście moje dziecko jest na tyle duże że już rozumiem dlaczego placze, wcześniej musiałam się wyładowywać na jakichś przedmiotach bo też miałam ochotę je uderzyć..
dziewczyny a draznia was tez bardzo inne dzwieki? moze to mizofonia?
tez tak mam, poza dzwiekami zwiazanymi z jedzeniem strasznie wnerwiaja mnie wrzaski, szczegolnie malych dzieci, niezaleznie od powodu
bazienka wręcz przeciwnie. Potrafię kompletnie zignorować kapiący kran, drapanie paznokciami po tablicy, miauczącego przez pół godziny kota. Czy chociażby w 100% skupić się na książce w głośnym miejscu (czytałam dawno temu książki na przerwach w szkole i takie ignorowanie dźwięków mi zostało).
Za to po 5 minutach płaczu dziecka mam ochotę wszystkich wokół rozszarpać.
Powiem szczerze, że choć sama nie przepadam za dziećmi to uważam przemoc wobec mniejszych i słabszych jako coś najbardziej obrzydliwego i zaslugującego na potępienie.Chcesz się bić to znajdź kogoś na swoim poziomie.
Wiesz, tylko ktoś na twoim poziomie może Ci oddać... Jak ktoś bije słabszych to dlatego, że boi się reakcji.
Może nie chce się bić z równymi sobie bo osoby w jej wieku nie wrzeszczą jak opętane z byle powodu
Skoro masz takie odczucia to po prostu nie zostawiaj z nimi sama.
Nie zajmuj się więcej dzieckiem brata, przynajmniej do momentu gdy nie podrośnie. Przynajmniej teraz wiesz, że musisz się dużo więcej zastanowić nad posiadaniem dzieci jeżeli już teraz ci nerwy puszczają.
Skoro wiesz, że tak się dzieje to dlaczego zostajesz z nimi sama? Aż prosisz się o jakieś kłopoty.
Tez nie lubię dzieci i mnie wkur... ale nie mam takich zapędów. Myśle, ze ogólnie masz problem z agresja. Nie rzucasz się na partnera jak cię zdenerwuje?
Zaraz przyjdzie tu typowy filozof z anonimowych i spyta: skąd wiesz że ma partnera, a nie partnerkę albo ze w ogóle kogoś ma? :)
Drago ja cie prosze nie baw sie w szinigami i towarzystwo i nie wymyslaj problemow z dupy, o ktorych nie ma slowa w wyznaniu :)
w partnera czy w kogokolwiek, kto ja zdenerwuje, bo podejrzewam, ze jesli reakcja jest natychmiastowa, bezwarunkowa, to zostala wycwiczona lub zaonserwowala i wydaje sie oczywistoscia
sa mam takie loty, tzn. chec uderzenia dracego sie dziecka jak jakies slysze, ale w zyciu tego nie zrobilam, bo sama bylam bita i wiem, ze to poklosie mojego wychowania, a jestem przeciwko przemocy
ale chec jest i czasme musze sie mocno hamowac, bo drace sie dzieci wkurwiaja mnie przeokrutnie ( mam mizofonie)
Racja, gównioki potrafią zepsuć nerwy swoim niezmordowanym darciem ryja.
No niestety do dzieci potrzeba dużej cierpliwości. Ostatnio odwiedziła nas kuzynka mamy ze swoim rocznym synem, dziecko do granic rozpuszczone, rodzice bogaci, więc niczego mu nie szczędzą i na wszystko pozwalają. Nie rozumie słowa „nie” i na wszystko reaguje rykiem. Nasz dom jest całkiem spory, więc zostali ulokowani w jego jak najdalszym końcu od pokojów domowników. A i tak jak się schodzili gromadką na obiad to myślałem, że mnie coś trafi od wrzasku. Nie dziwię się, że niektórym puszczają przy tym nerwy, ale oczywiście nie popieram przemocy, jak krytyczna sytuacja by nie była..
Chyba nie masz pojęcia o dzieciach, skoro uważasz, że roczne dziecko może być rozpuszczone.
No nie znam się, fakt. Jestem jedynakiem, a z dziećmi też nie mam na co dzień do czynienia, więc ciężko, żebym się znał. Opisuję swoje nikłe doświadczenia w temacie.
Radze żebyś nie miała własnych dzieci bo się nie nadajesz.
Co się musi dziać w głowie człowieka, który ma ochotę uderzyć płaczące dziecko - nie chcę nawet wiedzieć. Byłaś bita albo rodzice zafundowali ci zimy wychów, bardzo mi cię szkoda :(
Np. Rosnące z chwili na chwile skrajne i negatywne emocje, przez słyszenie denerwującego dźwięku. Nielubiane dźwięki, których nie da się wyłączyć, uciszyć czy po prostu od nich uciec powodują u niektórych niemałe wkur..enie.
wkur...enie to jedno, a chęć uderzenia dziecka to zupełnie co innego. Jak go popchnęła bo nie chciało zasnąć to poskutkowało? Zwyrol, który walnął Szymonka w brzuch też uderzył, bo dziecko płakało. Płacze bo coś mu jest i tylko tak może o tym poinformować. A ojciec i matka zostawiający 3 miesięczne i roczne dziecko bez opieki (obecność kogoś, kto reaguje tłumioną jeszcze agresją na naturalne zachowania dziecka nie jest opieką) to dla mnie sygnał patologii.
Chęć uderzenia to jedno, uderzenie to zupelnie co innego.
... tyle, ze w tym konkretnym przypadku autorka nie zatrzymała się na zamiarach tylko przeszła do rękoczynów i popchnęła roczne dziecko. To jest naruszenie nietykalności dziecka i już podlega art. 217 Kodeksu Karnego - więzienie lub ograniczenie wolności do roku. Do tego dochodzi jeszcze art. 106 Kodeksu wykroczeń (Dopuszczenie do przebywania w okolicznościach niebezpiecznych małoletniego). Jesteśmy na razie jeszcze w fazie, kiedy dziecku nic się nie stało. A teraz przejdziemy do tej budzącej naturalnie większe emocje sytuacji, kiedy dziecku coś się stanie (a w emocjach, zwłaszcza tłumionych, trudno wyważyć siłę ciosu i wiele może pójść bardzo źle). Tu mamy artykuły art. 156 i 157 k.k lekki, średni i ciężki uszczerbek na zdrowiu. Pozbawienie wolności do 3 lat jeśli nieumyślnie, powyżej 3 lat jeśli umyślnie, jeśli dziecko umrze - co też może się wydarzyć, zwłaszcza przy popchnięciu, 5-25 lat, albo dożywocie. Gdyby komuś się chciało zgłosić to wyznanie to zarówno autorka jak i brat z bratową mieliby się z czego tłumaczyć.
Wydaje mi się, ze nie do końca rozumiesz. Niektóre dźwięki dla pewnych ludzi są bardzo wkurw..jace. Może inaczej. Są ludzie, których drażnią pewne dźwięki. Ale to „drażnienie” nie jest delikatne, do zniesienia, do tolerowania, do chwilowego zdenerwowania a potem zapomnienia.
Są to odgłosy doprowadzające do szału. Z natury nie uznaje rasy york jako psów, dlatego jazgot tego małego szajsu doprowadza mnie do szału. Co z tego, ze kocham zwierzęta, za krzywdę im wyrządzona mogłabym skazać na tortury, skoro „szczekanie” tego czegoś doprowadza mnie do furii.
Podobnie jesteś innymi dźwiękami. Osoby wrażliwe na to pozostają bez możliwości zapanowania nad sobą. To jest silniejsze. Impuls, który odbiera racjonalną dla społeczeństwa trzeźwość myślenia.
BialyPiernik - czyli jeśli przemoc wobec dzieci doprowadza mnie do szału to mogę teraz wybić kilka zębów autorce? ;) Poważnie to jeśli ktoś ma problem z panowaniem nad gniewem i agresją to powinien się leczyć. A jeśli nie chce się leczyć to jak dla mnie powinien być napiętnowany i izolowany od społeczeństwa.
@PrzezSamoH kocham ten komentarz (przez ce ha).
@BiałyPiernik to nie wrażliwość powoduje brak kontroli. Jeśli nie panujesz nad swoimi impulsami to znaczy, że nie panujesz nad swoimi impulsami i lepiej nad tym popracuj zamiast szukać jakiegoś tajemniczego zewnętrznego "guziczka", któremu oddajesz panowanie nad sobą. To się leczy i nie mówię tego złośliwie ani sarkastycznie.
@PrzezSamoH@ - oczywiście, ze nie możesz wybić kilka zębów przez Internet, to mało realne.
A tak na poważnie, @dnoiwodorosty@, zgadzam się z Wami, ze takie zachowanie jest wynikiem braku panowania nad swoimi emocjami i nadaje się do leczenia. Nie szukam „guziczka” tłumaczącego podobne zachowanie, bo brak kontroli nad sobą jest problemem psychicznym, niedojrzałością emocjonalna dająca pierwszeństwo emocjom zamiast rozsądkowi. Nieleczone jest to jednak bardzo silne i często trudne do kontroli. Jednak nie da się leczyć czegoś, jeśli o danej przypadłości nawet się nie wie. O ile autorka czyta komentarze, to może właśnie dowiedziała się o braku przeciwwskazań do skorzystania z pomocy psychologa.
kumulowane tygodniami cyz miesiacami napiecie zwiazane z systematycznym wrzaskiem i niewyspaniem?
nie oszukujmy sie, nawet rodzice maja takie mysli- i niektorzy niestety to robia
polecam strona na fb Zalujac rodzicielstwa
A co jeśli to dziecko jest na coś chore i płakało z bólu? A może czegoś się bało? Jezu, to są małe, bezbronne stworzonka. One potrzebują miłości a ty je krzywdzisz, bo mają czelność dawać znać, że coś jest nie tak.