Żyję z facetem którego nie kocham, brzydzi mnie, jesteśmy ze sobą od 10 lat, raz już go zostawiłam i próbował popełnić samobójstwo, wróciliśmy do siebie, na początku było bosko a teraz? Brzydzę się go dosłownie się go brzydzę, jest wstrętny, a ja głupia, bo boje się że jak go zostawię to sobie coś zrobi. Mam 32 lata, jestem przegrywem. Nie umiem wyjść z tej sytuacji :(...
Dodaj anonimowe wyznanie
Dlaczego masz marnować sobie życie, w imię szczęścia osoby którą masz gdzieś. I jego groźby nie powinny cię obchodzić. To jego życie nie twoje i to co z nim zrobi to jego sprawa.
Puść mu na do widzenia utwór zespołu łzy "zabij się". Dodatkowo konfetti, balony i przyjęcie ;)
Nie daj się zmanipulować. Zostaw go a jak coś sobie zrobi - trudno to jego życie.
Wiesz, że prawdopodobnie próbował popełnić to samobójstwo tylko po to, żeby Cię przy sobie zatrzymać? Cóż, każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny a życie ma się tylko jedno. Szkoda marnować je na toksycznych manipulantów. Poinformuj jego rodzinę, przyjaciół jaka kiedyś była sytuacja, że może się powtórzyć kolejna próba samobójcza i uciekaj od niego, zacznij żyć własnym życiem.
To raczej szantaż byś z nim została, zerwij i zapomnij. Jak się zabije- nie twoja wina, tylko to z nim coś nie tak. Jak wspomniał/a Oretyrety- nie jesteś za niego odpowiedzialna.
Nie życzę nikomu śmierci i domyślam się, że decyzja porzucenia kogoś, kto Cię tak szantażuje, nie jest łatwa. Próbował się zabić, bo go porzuciłaś? To znaczy co zrobił? Zadzwonił do Ciebie z taką informacją czy naprawdę uratował go przypadek i facet trafił do szpitala lub coś w tym duchu? Jeżeli go zostawisz i zostaniesz przez niego poinformowana o takich zamiarach, po prostu dzwoń na policję. I uważaj na słowa, tak jak mówi MrsMarvel.
A dlaczego stawiasz swoje życie niżej niż jego? Nie ma w Polsce obowiązku bycia z kimś do końca życia pod karą śmierci, a ty skazujesz się na powolna śmierć siebie samej. Pakuj walizkę i spadaj od niego.
Czekaj, ale wiesz, że nie jesteś za niego odpowiedzialna? Będzie chciał to się zabije, jego sprawa, jego decyzja, jego życie.
Jeśli nie umiesz sobie sama dać z tym rady, szukaj wsparcia. Psycholog, grupa w internecie, przyjaciele, cokolwiek, co pomoże Ci przejąć stery .
Masz tylko jedno życie, a ten człowiek ci je odbiera.
Byłam z facetem, który też mnie tak szantażował. Miałam tylko 18 lat kiedy zaczęliśmy się spotykać. Szybko zrozumiałam, że jednak nie chcę z nim być, ale on ciągle gadał, że jak go zostawię, to sobie coś zrobi. Po dwóch latach miałam dość. Powiedziałam "rób co chcesz. Zabij się, nie obchodzi mnie to." No i się zabił. Szczerze; poczułam głównie ulgę, że już nie będzie mnie prześladował. Owszem, płakałam, obwiniałam się, ale nie za to, że go zostawiłam, ale że kiedykolwiek zaczęłam ten związek. Nie żałuję, że z nim zerwałam. Minęło 15 lat. Do dzisiaj mam koszmary, w których on żyje i chce żebym do niego wróciła. Może gdybym była wtedy starsza, to nakłoniłabym go, żeby poszedł do psychiatry czy cokolwiek, ale byłam głupią gówniarą.
Szantaz emocjonalny.... A może delikatnie zacznij go nastawiać na zakończenie związku... Może zabierz go na terapię dla par, przy terapeucie wspominaj o bezpiecznym rozstaniu, mam w rodzinie taki przypadek, gdzie kuzyn zbierał partnerkę na terapię dla par, nie żeby ratować tylko żeby bezpiecznie się z nią rozstać.....
Wyjdziesz z tego, wierzę że dasz radę...
Ludzie, skąd ta znieczulica? Wiadomo, nie można usprawiedliwiać szantażu, ale to nie znaczy żeby pozwolić mu się tak po prostu zabić. Jemu trzeba wyraźnie pomóc. Może się okazać, że on sobie nie mówi tego ot tak, zeby Cię nastraszyć. Sama miałam taki przypadek w rodzinie- chłopak kuzynki się powiesił, gdy ta jego zostawiła, mimo że on dawał wyraźne sygnały, że to zrobi. A gdy było po wszystkim, kuzynka oczywiście w płacz i nagle sobie uświadomiła, że można było tego uniknąć.