Mam praktyki w sporym laboratorium medycznym. Ostatnio siedzę na analizie moczu i kału (czyt. przelewam siku ze słoiczków do probówek). Nie myślałem, że mocz potrafi aż tak śmierdzieć. Czuję ten zapach w nozdrzach nawet kilka godzin po powrocie do domu.
Ostatnio odkryłem doskonałą metodę jak sobie ulżyć.
Przy moim stanowisku jest płyn do odkażania na bazie alkoholu. Zacząłem więc bardzo często pryskać i przecierać blat.
Innymi słowy, upijam się oparami alkoholu, żeby nie zwariować od zapachu moczu.
Dodaj anonimowe wyznanie
A jakieś zatyczki/klipsy do nosa? Ewentualnie smarować tuż pod nosem jakąś miętową maścią?
Upija się za darmo w pracy a ty z jakimiś maściami miętowymi wyskakujesz.
W laboratorium nie używa się maseczek?
Półmaski jednorazowe z zaworkiem i węglem aktywnym. :)
Żebyś nie przepłacił, wyszukaj najlepiej: Półmaska filtrująca FS-54V W FFP2 NR D.
Nie ma za co!
Chciałabym nadmienić, że powinieneś zapytać najpierw o takie maski w miejscu pracy, a dopiero potem kupować na własną rękę. Nie wiem jak to jest w przypadku odbywania praktyk ale jeśli na przykład dostałeś ubranie ochronne to i jest szansa, że takie półmaski mogą przysługiwać (ale pracodawcy może się nie chcieć się wychylać i może czekać aż się upomnisz). To zależy czy sam musisz się ubrać cały do odbycia praktyk czy firma zapewnia.