#KhXSW

Nigdy nie czułam się tak samotna, jak odkąd zostałam mamą. Myślę, że tym zdaniem mogę rozpocząć moją historię. Mam 25 lat, a czuję się, jakbym miała 40. Jestem zmęczona i to nie jest tak, że nie wiedziałam, jak będzie. Spodziewałam się, że nie będzie łatwo.
Gdy urodziłam mojego synka, trafił do inkubatora. Nie wspominam pobytu w szpitalu dobrze. Czasem odwiedził mnie mąż, czasem inni, ale wszyscy na chwilę, to oczywiste, a później zostawałam sama. Gdy wróciliśmy do domu, cieszyłam się, że wszystko się poprawi, niestety zmierzyłam się z okrutną rzeczywistością. Mój mąż sporo pracuje, więc wychodzi o 7 rano, wraca przeważnie o 18-19 bądź 20, raczej rzadko wcześniej. Pracują z bratem, z którym także mieszkamy i on tak samo od rana do wieczora poza domem. Jest jeszcze teściowa, która przed 7 wychodzi do pracy i nawet jak kończy wcześniej, to i tak wraca 15 lub 16. Ona też, gdy wraca, to zajmuje się raczej swoimi sprawami. Mały jest fajny na chwilę, ale gdy tylko ja jestem na horyzoncie, to szybciutko jest mi podawany pod pretekstem tego czy tamtego. Mój mąż jest złoty, wiem, że się stara, ale wciąż starałam się mu tłumaczyć, że nie nadrobi wszystkiego w godzinę, a czasem jak wraca, to mały już i tak śpi. Staram się być silna, ale dla mnie to też była nowa sytuacja, zwłaszcza na początku, a i tak byłam praktycznie sama. Staram się także zrozumieć, że jego praca jest ważna, ale dla mnie to przesada pracować tak długo 6 dni w tygodniu. Czasem brakuje mi czasu dla siebie najnormalniej w świecie... Zwykłej rozmowy z kimś dorosłym. Staram się jeździć do mojego domu rodzinnego, ale miewam dni, w których już nic mi się nie chce, nawet wychodzić, gdzie w moim przypadku to aż dziwne. Nie wiem, co mam robić, jak sobie poradzić z tym wszystkim. Dodam jeszcze, że mąż spędza wieczory na zmianę ze mną i małym w pokoju, to znowu na kolejny dzień idzie do brata i oglądają coś bądź gadają i to także mnie denerwuje, bo nie spędzamy dużo czasu razem. W nocy do małego wstaję tylko ja. Ma już 6 miesięcy. Proszę o dobrą radę...
Postac Odpowiedz

Twój mąż powinien więcej czasu spędzać z Tobą. On co drugi dzień ma "wychodne" do brata, a Ty nigdy. Masz jakieś koleżanki? Jest jakaś grupa na FB, na której mogłabyś poznać mamę w podobnej sytuacji? Są jakieś zajęcia dla mam z dziećmi, na które mogłabyś chodzić?
Chociaż łatwo się mówi. Ja jestem w domu z 3-miesięcznym dzieckiem. Też wstaję w nocy tylko ja, bo po co ma mąż wstawać, i tak nie nakarmi. To mi nie przeszkadza. Pracuje po 8 godzin, ale po pracy ogarnia starszaki. Cały czas jestem z niemowlakiem. Mąż wychodzi 2-3 razy w tygodniu na kilka godzin, ja na razie wcale sama nie wychodzę. Mieszkamy sami.
Każda drzemka u nas kontaktowa lub kończy się po 30 minutach, a dla takiego bobasa to za mało i płacze. Więc siedzę tutaj albo na forum rodzicielskim, jak dziecko na mnie śpi. Jak mam gdzieś jechać to mi się strasznie nie chce, ale się zmuszam. Jak już pojadę to nie żałuję, fajnie jest. Nawet jak samo zbieranie dzieci i droga jest dłuższe, niż pobyt gdzies. Jakoś czas mija. Chciałam zostać z dzidziusiem dłużej, ale chyba oddam go na rok do żłobka i wrócę do pracy na część etatu. Podobno pracodawca nie może się nie zgodzić na zmniejszenie wymiaru czasu pracy przy tak małym dziecku.

Ciomak Odpowiedz

Mój pierwszy syn to ani nie jadł ani nie spał. Jak wracałem z pracy to żona nie miała nawet chwili by pozmywać naczynia nie mówiąc o czymś więcej. Dzieciak potrafił przez cały dzień zjeść tylko 250ml mleka. Mimo kilku godzin spędzony na jakiejkolwiek próbie karmienia...

Dzieciaki dodatkowo są mega zajmujące, a dodatkowo ciągle testują granice przez co są zwyczajnie wredne. I są kochane, cudowne, są sensem życia. I jak z żoną rozmawiamy to połowa rozmowy jest o naszej trójce dzieci. Ale to nie zmienia faktu że są kochane i cudowne to są małe, wredne i męczące.

Więc nie jesteś sama. My mieliśmy podobne problemy a zdecydowliśmy się na kolejną dwójkę dzieci.

Najpierw sprawy techniczne. Co do spania to polecam specjalistów. My znaleźliszmy psychologa która nazwała się zaklinaczka snu. Nazwa z dupy, ale kobieta konkretna. powiedziała nam jak przejść do tego by nasza dwójka dzieci przestało się budzić 20 razy w ciągu każdej nocy.

Dwa porozmawiaj z mężem, żeby mniej pracował i mniej zarabiał przez najbliższe pół roku-rok. W momencie jak dziecko ma rok-półtorej to już spokojnie organizm jest przespać noc bez nocnego karmienia co Ciebie znacznie odciąży.

Po drugie, to niech mąż uczy się usypiania dziecka. Jeżeli będzie usypiał to będzie mógł też wstawać w nocy czy w czasie pomiędzy wieczorem czy pójściem spać.

A co do dziecka to poszukaj zabaw które Ciebie niej męczą. Np. żona uwielbia dzieciom czytać i może to robić ciągiem przez 2-3 godziny. Ja np. zdecydowanie wolę z nimi budować z kloców, jakieś wieże, zagrody czy domki.

Po trzecie. Postaraj się pogadać z teściową czy może by się zajmowała wnukiem przez godzinę dziennie o stałej godzinie. Np. między 16-17. Albo nawet przez 45 minut między 16.15 a 17.00. To już będzie chwila oddechu, a teściowa może się na to zgodzić.
No i powodzenia. A jak zaczniesz wychodzić to pomyśl o drugim dziecku. Dwoje dzieci się znacznie łatwiej wychowuje niż jedno, bo wtedy masz możliwość nauczenia ich relacji dziecko-dziecko.

Postac

W jakim wieku były Twoje dzieci, gdy korzystałeś z rad doradcy snu? I czy było coś nowego, czy tylko informacje których milion w internecie (temperatura, wilgotność, zaciemnienie, rutyna i tak dalej)?

Z 6-miesięcznym dzieckiem ani nie poczytasz, ani z klocków nie zbudujesz.
A dzieci z małą różnicą wieku są cudowne, ale dopiero gdzieś po 2 latach. Jak Autorka jest ciągle sama, a byłaby w kolejnej ciąży, to byłoby jej jeszcze trudniej. I fizycznie, i psychicznie. Ja mam takie dzieci i teraz jest idealnie, ale nie wiem, czy drugi raz bym się zdecydowała na ciążę tak szybko.

Ciomak

Jak do nas przyszła to dzieci miały rok oraz 2,5 roku. I tak było to coś nowego. Rozpisała nam też pory posiłków, drzemek, generalnie posiedziała u nas ze 3 godziny żeby nam to wszystko wytłumaczyć. No i opisała jak przeżyć okres przejściowy.

I ja sam mam brata 1,5 roku starszego, sam mam dzieci w małej różnicy wieku podobnie brat, i to niemal od początku była najlepsza decyzja. Od samego początku u mnie syn opiekował się młodszą siostrą, przynosił i zanosił pampersy, chusteczki czy się z malutką bawił. Zresztą podobnie mam przy trzecim dziecku. gdize teraz mam dzieci w wieku 5, 3,5 i rok. Choć trójka dzieci to większe wyzwanie. Raczej każdemu polecam dwójkę, bo to jest ogromna różnicy czy dziecko jest jedynakiem czy ma rodzeństwo.

Postac

No to u nas się nie sprawdzi. Dzidziuś mały, a na pewno nie będziemy się pilnować z rytmem dnia, gdy trzeba ogarnąć przedszkolaki i coś załatwiać o różnych porach.

Ciomak, piszesz to z perspektywy mężczyzny. Ja mam dzieci z odstępem 1,5 roku. Byłam w drugiej ciąży, znosiłam ją ciężko, a jeszcze musiałam zajmować się malutkim dzieckiem. Miałam ogromne wsparcie w mężu i teściowej, a i tak nie jestem pewna, czy drugi raz bym to przechodziła. Raczej nie, poczekałabym z ciążą chociaż 2 lata.
Trzecie dziecko urodziłam niedawno, 4 lata po drugim. I to zdecydowanie mniej obciążający dla mnie odstęp. Autorka przez 6 dni w tygodniu zajmuje się dzieckiem sama i już jest jej trudno. Co dopiero w ciąży albo z dwójką maluchów? Też uważam, że lepiej mieć dwójkę niż jedno, ale nie zawsze w tak małym odstępie czasu.

imaohw Odpowiedz

Porozmawiaj z mężem o swoich potrzebach, ustalcie sobie czas dla siebie (mały z teściową), czas we trójkę, czas dla męża i czas dla Ciebie (mały z mężem). Aby każdy mógł się pointegrować i każdy miał chwilę wytchnienia

gogogo83 Odpowiedz

Nie ma takiej rady. Przeczekasz to 😁😁

Ciomak

Nie gadaj głupot. Jest mnóstwo rad.

ArabellaStrange Odpowiedz

Jeśli przez praktycznie cały dzień jesteś sama z malutkim dzieckiem, to jest bardzo obciążające, psychicznie oraz fizycznie. Masz prawo czuć się zmęczona i wypalona.

Czy Wasza sytuacja finansowa jest taka kiepska, że mąż musi pracować 6 dni w tygodniu po 12 godzin? To nie jest zdrowe ani dla niego, ani dla Waszej relacji. Piszesz, że starasz się doceniać pracę męża. Czy on tak samo docenia Twoją? Bo możliwe, że ma przekonanie, że Ty masz przez cały dzień luz i spokój i w głębi duszy uważa, że przesadzasz.

Obawiam się, że przed Tobą wiele rozmów z mężem. Pamiętam mojego przy pierwszym dziecku i walkę z jego przekonaniami, że ja właściwie nic nie mam w domu do robienia, kiedy tak sobie sama siedzę z dzieckiem, więc czemu wszystko nie jest perfekcyjnie ogarnięte i w ogóle skąd pretensje. Do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. W tym do tego, że zajmowanie się dzieckiem jest męczące, nużące i obciążające psychicznie, a stały brak snu jeszcze to pogłębia. I że to jest konkretna PRACA, która jest niewymierna i często dlatego niedoceniana. Mężczyźni lubią liczyć, a tego się wyliczyć tak naprawdę nie da.

Twój mąż ma prawo do odpoczynku po pracy. Ale tak samo Ty masz! I masz rację, że powinien zbudować relację z dzieckiem. I dbać o relację z Tobą. Już niejeden mężczyzna się na to złapał, że tak wytrwale pracował na rodzinę, że aż nie miał dla tej rodziny czasu i na koniec okazywało się, że rodziny też już nie ma.

I uważam, że powinniście mieszkać osobno, nie z rodziną męża. To może bardzo zaszkodzić małżeństwu. Zresztą już szkodzi, skoro mąż woli siedzieć z bratem, niż z żoną.

Dodaj anonimowe wyznanie