#nqsPf

Nie lubicie żali, ale napiszę z dwóch powodów. Może wielu z Was pozwoli to zrozumieć to, co ja zrozumiałam. Po drugie, terapeuta kazał się komuś wygadać. Wam, bo nie mam przyjaciół. Oto dlaczego:

W dzieciństwie znęcano się nade mną na najróżniejsze sposoby. Bicie groźby, zamykanie w ciemnych pomieszczeniach. Kiedy jako pięciolatka zostałam pobita pasem, wyrwałam się i próbowałam dopaść telefonu. Najpierw wytłumaczono mi, że zmartwię tym babcię, a i tak mi nie pomoże. Matka zaciągnęła mnie do pokoju, jeszcze raz złoiła dupsko i zostawiła. Potem zastała mnie modlącą się o pomoc, więc zbiła mnie za "manipulację".

Dwa lata później wujek próbował wciągnąć mnie do ciemnej komórki w akompaniamencie mojego wrzasku, śmiechu rodziny i słów "dobrze, że nie mamy sąsiadów, bo wezwaliby policję". Tak, przy obydwu sytuacjach dom był pełen ludzi. To nauczyło mnie, że jestem nikim, że nikt się za mną nie wstawi, że mój strach i ból są śmieszne. Dlatego nie mam przyjaciół ani bliskich. Bliscy mają być w końcu wsparciem, kimś, przy kim czujemy się dobrze i bezpiecznie. A skoro matka nie chciała mi tego dać, to kto zechce?

Do tej pory wracają do mnie tak żywe urywki z tamtych dni, jakby to znów się działo. Na terapii dowiedziałam się, że to PTSD, ze wszystkimi innymi objawami. Nie mam przyjaciół przez własny strach i niechęć, ale i przez moje wybuchy, drażliwość i strach, które odpychają ode mnie innych.

Próbował wciągnąć mnie do komórki, a nie udało mu się dlatego, że byłam zbyt silna, opierałam się, groziłam powiadomieniem wychowawczyni, policji. Wkrótce uznano, że nie warto już mnie bić, ale są bezpieczniejsze sposoby na dokopanie dziecku.

Wyszydzanie wyglądu, docinki, krzyki stały się codziennością. Mama już nie zamykała mnie, ale siebie. Bywały dni, kiedy bez wyraźnego powodu odmawiała mi rozmowy, przytulenia, nawet spojrzenia. Z desperacji potrafiłam klęczeć, błagać, robić sobie krzywdę, co kończyło się plaskaczem za "manipulację". Bo tym jest wyrażanie swoich uczuć, strach i rozpacz dziecka. Dlatego odtąd wszystko ukrywałam, co skutkowało okropnymi fizycznymi skutkami w ostatnich latach. Bólem całego ciała tak ogromnym, że nie wstawałam z łóżka przez wiele tygodni.

A ojciec? Ojca nie było. Pokazano mi, że jestem niegodna uwagi i ciepła żadnego z rodziców. Dlaczego więc ktoś obcy, "przyjaciel", miałby mi je dać? Nie mam nawet odwagi odezwać się wśród ludzi, zawsze spodziewając się odrzucenia.
Nie mam bliskich, zamiast tego mam depresję. Wstyd mi za to jaka jestem, choć powoli dociera do mnie, że to nie moja wina. Nienawidzę siebie, ale powoli zaczynam przenosić tę nienawiść na tych, którzy mi to zrobili. Jestem młoda, więc straciłam tylko niewielką, choć podobno najlepszą część życia. Resztę zamierzam odzyskać, a to wyznanie to kolejny krok.
antonizelazo Odpowiedz

Powiedzenie komuś na żywo a napisanie o tym to zupełnie co innego. Twój terapeuta pragną abyś otworzyła się dla kogoś. Żebyś przełamała strach. Proponuję abyś ładnie się ubrała, umalowała i zrobiła inne zeczy żeby wyglądać schudnie a następnie udała się do publicznego miejsca. Zalurzmy na dworzec albo jakaś stacje komunikacyjna. Tam znajdź kogoś kto sam czeka na środek transportu. Jak nie pierwsza to druga albo trzecia z tych osób cię wysłucha. Nie zapomnij na początku zapytać czy możesz porozmawiać z tą osobą. Strach i stres będzie ogromny ale za to osiągniesz cel który dał ci terapeuta :)

BlueBlood

Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł... Tak, co innego jest wygadać się anonimowo, a co innego przed kimś na żywo. Autorka nie miała wsparcia u rodziny i nie sądzę, żeby umiała się otworzyć przed obcą osobą, nie terapeutą. Poza tym wg twojej rady może trafić na kogoś wrażliwego, kto się za bardzo przejmie. Albo przeciwnie, na kogoś, kto ją jeszcze zdołuje.

Waniliowabeza

No niby tak Blue, albo trafi na kogos takiego jak ja, kto bedzie sluchal i nic nie powie, a potem powie dowidzenia z usmiechem. To jest loteria.
I teraz tak napisze (pewnie ateisci mnie zjedzą) ale moze niech idzie do spowiedzi, do konfesjonału takiego zamykanego i niech powie to samo ksiedzu? Ja wiem, ze zaraz ksiadz moze ebnać na koniec jakiś frazes, ale to tez czasem ludziom pomaga.

PiratTomi

Beza, o ile trafi na normalnego księdza, a nie jakiegoś zyeba.

Waniliowabeza

Pirat :D mam nadzieje, ze nie

SportToZdrowie

To brzmi, jakby sama miała szukać swojego nowego oprawcy. Tutaj o tym powiedziała, może kiedyś opowie komuś, kogo zna, ale opowiadanie o tym obcej osobie twarzą w twarz, kiedy jest się w procesie terapii, to proszenie się o kłopoty.
Trzeba też uważać na facetów manipulantów, taki kiedy dowie się o Twojej przeszłości, o Twojej potrzebie bliskości i miłości najpierw Cię nią obrzuci, a potem będzie zabierać i dawać, byle trzymać cię blisko. Ale to pewnie też omowisz na terapii.

Remirelka

Co za pomysł...a potem będzie wyznanie "jakaś wariatka dorwała mnie na stacji i zaczęła opowiadać swoje życie." Nie o to chodziło terapeucie...

Retiro Odpowiedz

Straszliwie smutne i wstrząsające wyznanie. Trzymam kciuki, żeby udało Ci się wyleczyć Twoje rany.

Oretyrety Odpowiedz

To nieprawda, że dzieciństwo jest najlepszą częścią życia. Fajnie jest być dorosłym, decydować o sobie. Spróbuj być dla siebie dobra, spróbuj przeżyć resztę życia, tak jakby to był najlepszy prezent na świecie. Walcz o siebie i swoje szczęście.

matriarchat

Pierwsze zdanie Twojego komentarza jest subiektywne, wiesz o tym? Dla ciebie dzieciństwo mogło nie być najlepsze, dla autorki było koszmarem. Dla mnie to była najlepsza część mojego życia i żadna dorosłość i samodzielność tego nie zmienią. Nawet jako dziecku nie spieszyło mi się do dorosłości jak większości moich rówieśników.

Lazur Odpowiedz

Moją starszą siostrę, tata zamykał w łazience ze zgaszonym światłem... Siostra ma już prawie 30 lat, przeszła przez podobne piekło co Ty. Nigdy tego k***a nie zrozumiem, dlaczego niektórzy ludzie dręczą swoje własne dzieci? Jakim zerem trzeba być, żeby znęcać się nad słabszym?
Bardzo Ci współczuję i rozumiem co czujesz, bo to wszystko działo się też w moim najbliższym otoczeniu. Widziałam to i pamiętam i dalej do tego wracam.
Rada ode mnie? Walcz o siebie i żyj najlepiej jak potrafisz, niezależnie ile czasu Ci pozostało.
Jeśli chcesz mogę poświęcić Ci swój czas, jak wrócę do Polski.

Niezywa

Twoja siostrę zamykał i źle traktował a tobie dał spokój?

Lazur

Niestety nie, choć i tak mnie traktował ,,lepiej" niż siostre.

Vito857 Odpowiedz

Przerażające. Ty nie straciłaś części życia, tylko już na zawsze (bez urazy) masz życie zniszczone.
Życzę ci, żebyś znalazła osobę, której będziesz w stanie to opowiedzieć na żywo.

dnoiwodorosty Odpowiedz

Martwi mnie część, że nienawidzisz siebie - to trzeba jak najszybciej zmienić. Nie warto też nienawidzieć tych, którzy ci to zrobili (ale dobrze się od nich odciąć, dla własnego zdrowia). Wykorzystaj czas przejściowy na informację dla rodziny - szybko zapominają jak bardzo krzywdzili i okazuj sobie mnóstwo miłości. Sama najlepiej będziesz wiedziała w jaki sposób. Dużo miłości!

diq1 Odpowiedz

Co to za popieprzony terapeuta?
Jak to, komuś wygadać?
Od tego on jest, żeby tego słuchać.
Jak można narażać pacjenta na nieprzewidzianą reakcję drugiego człowieka na swoje problemy?
Co innego, jakby zasugerował powiedzenie wieloletniemu partnerowi, czy przyjacielowi, ale nie "komuś", gdy pacjent nie ma nikogo bliskiego.

Umbriel Odpowiedz

Spokojnie dziewczyno. Najpierw pozbieraj swoje życie.. samodzielność, dobra terapia, żebyś nie wpadała we współzależne, toksyczne związki i żyj. Możliwie szczęśliwie 🙂 W bonusie, za kilka dekad będziesz mogła obserwować, jak gnidy, które zniszczyły Ci dzieciństwo, niedołężnieją, proszą Cię o pomoc i, w końcu, jedno po drugim, idą do piachu. Ale to już nie Twój problem :)

Dragomir

To ten humanitaryzm tak z ciebie wyziera.

Umbriel

Owszem. W końcu nie namawiam jej, by wrzuciła rodzinę do dołu z wapnem. Miłosierny chrześcijaninie 🙂

Avelissa Odpowiedz

Doskonale Cię rozumiem. Sama się zmagam z PTSD. Brakuje mi bliskiej przyjaciółki. Jeżeli chciałabyś porozmawiać napisz na gg: 68094631 albo odpisz tutaj

indianhedgehog Odpowiedz

Powiem Ci, że dokładnie znam to uczucie, kiedy myślisz, że skoro nie chcieli Cię rodzice to dlaczego miałby Cię chcieć ktoś obcy. I wiem jak trudne jest otworzenie się przed kimś. Ale warto, zaufaj mi. Droga do normalności może być bardzo długa, ale w końcu będzie dobrze. Spotkasz na swojej drodze ludzi, którzy będą dla Ciebie jak rodzina i będziesz dla nich ważna. Będą się o Ciebie troszczyć i pokażą Ci, że jesteś wartościową osobą. Musisz tylko teraz o siebie zawalczyć. Trzymam kciuki!

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie