#nK5Xz

Historia z dzieciństwa. Miałam wtedy 8-9 lat (lata 90., więc brak filmików na YouTube) i pojechałam do babci na wakacje. Babcia mieszkała na wsi w sporym domu z gankiem. Towarzystwa babci dotrzymywały wiekowe zwierzęta: kot i pies.

W tym okresie wszystko mnie interesowało, a przyroda najbardziej. Pewnego razu zauważyłam kota zeskakującego z drzewa po nieudanej pogoni za jakimś ptakiem i chciałam zrozumieć, jak to koty robią, że zawsze spadają na cztery łapy. Wzięłam więc kota babci (był dosyć ciężki), podniosłam najwyżej jak mogłam i puściłam. Spadł za szybko, bym cokolwiek zaobserwowała, więc próbowałam zwiększyć wysokość. Weszłam na odwrócone wiadro, na taczki, taczki z wiadrem w środku. Wreszcie weszłam na ganek i stamtąd kota zrzuciłam na ziemię. Nie było wysoko, ganek znajdował się około 1,5 m nad ziemią, trzymałam kota przed sobą, bo nad głowę nie byłam w stanie go podnieść, razem 2,5 m. Wtedy wreszcie udało mi się zauważyć ruch, jaki kot wykonywał ogonem i plecami, by się odwrócić. Testowałam zrzucanie kota z ganku w różnych pozycjach i zawsze spadał na 4 łapy.

Jako dociekliwy badacz tajemnic przyrody postanowiłam wprowadzić do eksperymentu drugiego kota. Chciałam koty związać plecami, żeby sprawdzić, co się stanie: czy spadną na bok, czy jeden "wygra" i będzie łapami do dołu, a drugi łapami do góry. I tak rozpoczęła się akcja polowania na drugiego sierściucha. W okolicy ludzie mieli koty, ale to były takie wolno chodzące zwierzaki. Trudno było jakiegoś podejść, bo zazwyczaj uciekały. Przez kilka dni próbowałam, bezskutecznie. W końcu odwiedziła nas ciocia i przyjechała ze swoim kotem. Był to młody kot, o połowę mniejszy od tego, którego miała babcia. Wzięłam tego młodego kota, żeby się z nim pobawić. Niestety nigdzie nie mogłam znaleźć kota babci. Przeszukałam cały dom, podwórko i okolicę (z kotem na rękach, żeby i ten nie zwiał).

Niepocieszona musiałam wieczorem oddać cioci jej kota i eksperymentu nie przeprowadziłam. Wszyscy byli pewni, że tak bardzo kocham koty i chcieli mi jednego kupić, ale na szczęście tego nie zrobili. A kot babci? Okazało się, że tego dnia potrącił go samochód i już nie wrócił. Nigdy nie udało mi się dokończyć badań nad kotami, bo w międzyczasie objawiła mi się silna alergia na te zwierzaki. Trochę szkoda.
tewu Odpowiedz

A ja myślę że to lepiej, bo eksperyment prawdopodobnie zakończyłby się śmiercią jednego ze zwierzaków i zapewne byś żałowała, że to zrobiłaś, a i babci i cioci byłoby przykro. Tym bardziej, że raczej zginąłby ten młodszy.

Kotka17

Niekoniecznie. Jakby dobrze zwiazala je ze soba, to mozliwe, ze duzy normalnie by wyladowal, a maly dalej lezal u niego na grzbiecie. Ale ze wzgledu na psychike zwierzat rzeczywiscie lepiej, ze eksperyment sie nie odbyl.

TxHome

Nie ma szans żeby udalo jej się skutecznie związać 2 koty :p

Przynajmniej

@tewu Tym bardziej??? Oba koty tak samo chcą żyć, powinny być traktowane na równi.

tewu

Przynajmniej "tym bardziej" tylko dlatego, że spodziewałam się komentarzy typu "ale przecież ten duży i tak zginął". Oczywiście, że obu kocurów byłoby szkoda tak samo.

Lyssa

Najprawdopodobniej oba by mocno ucierpiały - kot gdy skądś spada musi miec nie tylko czas na obrócenie się, ale też odpowiednio się skoncentrować na tym co robi. W takiej sytuacji kwestia spadania byłaby ostatnią rzeczą o której by myślał - priorytetem byłoby uwolnienie się od "pasożyta".

Szkoda jest tu jednej rzeczy - że nie było próby przywiązania. Dziury po kocic kłach potrafią się pięknie paskudzić i goić przez ładnych parę tygodni.

PurpleLila Odpowiedz

Miałas juz tyle lat, że mogłas wiedzieć jak glupie i nieodpowiedzialne jest to, co robisz.

Gro9 Odpowiedz

Całe szczęście że nie udało ci się z ekserymentem. Jeśli zwiążesz/skleisz koty plecami i upuścisz to zgodnie z odwiecznymi prawami kociej fizyki - oba muszą spaść na 4 łapy. Spowoduje to że zaczną wirować w powietrzu tworząc perpetum-mobile i zaginając czasoprzestrzeń. W efekcie doszło by do załąmania kontinuum czasoprzestrzennego na skutek błędu #606: "Cat working error".

ceropegia

perpetuum catbile

Franz1983

Dwóch kotów nie da się związać, ale można spróbować przyczepić jednemu posmarowaną kromkę chleba na plecy. Wtedy kot będzie obracał sie na 4 łapy, a kanapka masłem do dołu. I mamy niewyczerpane źródło energii

Velasco Odpowiedz

Jak bylem dzieckiem gdzieś w podobnym wieku wyrzuciłem kota z okna z pierwszego piętra, żeby zobaczyć czy wyląduje na czterech łapach. Kotu nic się nie stało, a skubaniec nauczył się że to bezpieczne i jak ukradł coś do jedzenia to zawsze w ten sposób uciekał z domu.

Kakaduu Odpowiedz

Minus.

MrsMarvel Odpowiedz

Szkoda, że ktokolwiek z dorosłych się nie dowiedział i nie dostałaś ochrzanu za skrajny debilizm...

kociak301 Odpowiedz

A ja myślę, że kot babci miał już dosyć tych eksperymentów i postanowił sam ze sobą skończyć :)

PoraNaPiwo Odpowiedz

W sumie szkoda, że nie próbowałaś związać tych kotów. Myśle, że po takiej próbie nie miałabyś już pomysłów na więcej takich eksperymentów😂

egzemita Odpowiedz

Miałaś szczęście że nie złapałaś żadnego z tych wolno żyjących bo jakby drapnął to byś miała twarz jak poseł Stanisław Piotrowicz.

KuropatwaWDrzewie Odpowiedz

jako wielka fanka kotow było mi potwornie przykro jak to czytalam

Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie