#myZfr
Mam zaburzenia afektywne dwubiegunowe z epizodami psychotycznymi i nie dogaduję się z ludźmi. Jest to trochę kłopotliwe, kiedy masz dwadzieścia pięć lat na karku, studia, pracę i małego smroda z chorym pęcherzem.
Jednak za każdym razem, kiedy nachodzi mnie epizod i czuję się, jakbym traciła grunt pod nogami, patrzę na ten mały rudy ryjek i wszystko się uspokaja.
Leczę się farmakologicznie, uczęszczam na terapię, ale nic nie stabilizuje mnie tak bardzo jak chillowanie z Luną na kanapie, kiedy wydaje swoje psie dźwięki "łełełe", "brubbglu", "meeeh" i wiem, że wszystko się ułoży.
Czasem mały kundelek jest w stanie zdziałać więcej niż leki, alkohol i inne używki.
Jak mówi stare przysłowie "chcesz mieć prawdziwego przyjaciela? Spraw sobie psa" i jako 100
% psiarz zawsze będę to powtarzał. Aż się miło zrobiło czytając o tym rudym ryjku i jego psich tekstach :) życzę Ci wielu zmian na lepsze w walce z chorobą i wytarmoś ode mnie Lunę 😝
Super. Z przyjacielem będzie Ci raźniej ;)
Pies o "aparycji sarno-lisa" wydający "dźwięki "łełełe", "brubbglu", "meeeh"".
O.o Ty idź lepiej do weterynarza sie upewnić co ty trzymasz. Bo to to mogło tam siedzieć tylko dlatego że ten kto to znalazł nie miał numeru do NASA. Bo to chyba im spierdzieliło :]
Widziałaś "Lilo i Stich" ? Niech będzie dla ciebie przestrogą....
@Gro9 jeśli chodzi o dźwięki, to jako posiadacz psa odrazu wiedziałam, o co chodzi, w każdym razie tak bym pismem łacińskim zapisała to, co mój kudłacz mi opowiada, jak wracam ze szkoły lub się z nim witam.
Zaczynam mieć wrażenie, że co trzecia suczka ma na imię Luna. To imię chyba się wpisze w kanon obok Fafika, Burka, Azora i Łatki. Taka moja dygresja.
Tak samo jak co drugi chłopczyk teraz Antoś czy Franek... Co nie zmienia faktu, że wyznanie mega pozytywne.
Co jest tym "smrodem z chorym pęcherzem"? chodzi o psa, dziecko, czy jeszcze coś innego?
Obstawiam, że o psa.
Powiem szczerze ze jedna rzecz troche mnie zmartwila"zupełnie spontanicznie zdecydowałam się zaadoptować psa".Wydaje mi się że takir decyzje się powinno podejmować z zastanowieniem.
@nacomi7
Choroba dwubiegunowa tak działa, że najpierw się coś robi, a dopiero później się o tym myśli. Adopcja psa to mały pikuś przy chociażby sprzedaży całego majątku i wyjechanie na Bali.
Zresztą, ja moje dwa psy też adoptowałam na spontanie, a wcale nie mam chadu. Jeśli ktoś całe życie spędza z psami to dużo większym problemem jest ich brak niż obecność.
najlepszy przyjaciel zawsze pomoże. czy to pies czy człowiek.
Zgadzam się z każdym słowem. Przy mojej nerwicy lękowej i depresji tylko moja sunia trzymała i trzyma mnie w pionie. Spacery, przytulanie, gadanie do niej to momenty, których na nic nie wymienię.
Super.
Czemu wszyscy nazywają swoje psy Luna?