#moLwB

Historia sprzed nastu, może więcej.

Mam tatę wesołka. Jak wie, że dzwonią bliscy znajomi lub rodzina, to odbiera telefon domowy (stacjonarny) z głupim tekstem, np.: „Policja w Pcimiu Dolnym, komisarz Szybkonogi, już po panią jedziemy!”. Lub gdy mama jest na zakupach: „Dom rozkoszy „Różowa Landrynka”. Wszystkie dziewczynki obecnie w trasie, zostali panowie, nieletni”. I tak to działa. Ważne w historii jest to, że wtedy telefon nie miał wyświetlacza, więc nie było widać, kto dzwoni. 
Miała dzwonić taty teściowa, więc on już przy telefonie, gotowy i jest. Odbiera po drugim sygnale: „Komisariat policji w Wielkiej Małej, komisarz Psi przy telefonie. Zamówiona usługa tańca erotycznego już w drodze. Zaraz u pani będziemy. Dorzucić jakieś ekstra pokazy?”. No i zamiast odpowiedzi ktoś się rozłączył. Trzy minuty później dzwoni drugi raz. Tata to samo i znowu ktoś się rozłączył. Kolejny telefon był jakoś po 15 minutach. Tata jedzie to samo i tym razem ktoś odpowiada. Zamiast babci prawdziwy komisariat policji z miejscowości obok... Pan spytał grzecznie, dlaczego tata podaje się za policję i zaprosił „na kawę” na wspomniany komisariat.

Okazało się, że pierwsze dwa połączenia to nie babcia. To był urzędnik z naszej gminy. Zaniepokojony taty przywitaniem zawiadomił policję  jednostka za płotem urzędu), bo był pewien, że odkrył nielegalnie działający dom publiczny. A jako że służbę miał taty kolega i znał jego „śmieszki heheszki”, postanowił go postraszyć i stąd to wezwanie.
Nawet oficjalne pouczenie było.

Od tego czasu tata już tyle nie śmieszkuje. Czasem szkoda. Miałem takiego Piotrka Żyłę, w domu, każdego dnia, i to na wyłączność :D
Dragomir Odpowiedz

Tata ma na imię Janusz i ma wąsy?

Dodaj anonimowe wyznanie