#mkcpE

Pochodzę z mega patologii, z pokolenia na pokolenie. Taki troszkę dąb Bartek, wersja dla patusów. Niby korzenie sięgają daleko wstecz, no ale to patus genealogik.
Zgodnie z rodzinną tradycją, po kilku rozrywkowych latach z rodzicami, trafiłam do bidula. Ojciec padł 1 kwietnia w drodze po flaszkę, a matka miała już dość jego dzieci. Ot, życie. Pech chciał, że kasa dla rodziców zastępczych była zbyt atrakcyjna dla mojej babki. Tak z bidula przenieśli mnie do rodziny. Z deszczu pod rynnę. 
Mając lat 18 i jeden dzień, wróciłam do domu. Matka na rencie: halucynoza alkoholowa. Nachlała się i sama zadzwoniła po pogotowie. Ponoć agenci ją chcieli dorwać.
Tu pojawia się moje anonimowe wyznanie. 
Za każdym razem, jak się nachlała, robiłam raban i hałas, krzycząc: „Agenci idą po ciebie!”. Oczywiście ta pijana chowała się pod stołem z atakiem paniki. Czasem siedziała tak 30 minut, a czasem do rana.

Po 20 latach nadal wspominam to z uśmiechem.
SamoZycie Odpowiedz

Patogeny nadal są w tobie i działają.

SamoZycie

Patologiczne geny.

Dodaj anonimowe wyznanie