#m9JCG

Miałam znajomą, która narobiła wielu osobom długów.
Jak?
Zacznijmy od tego, że sama od wielu lat jest zadłużona, ale że pracowała zawsze na czarno i co jakiś czas zmienia miejsce zamieszkania, komornik nie miał jak ściągać od niej zadłużenia. Jej dług na ten moment wynosi jakieś 30 tys. i z tego co wiem ona zadeklarowała, że nie zamierza tego spłacać. Rozumiałabym gdyby próbowała chociaż spłacić, ale nie...
Najpierw standardowo kredyty w bankach, potem w parabankach, później zamawiała jakieś rzeczy z internetu z odroczoną płatnością typu kursy w ESKK, kosmetyki w Avonach itp. Jeździła ciągle bez biletu, więc nazbierał jej się jeszcze dług za mandaty. Ale to nie koniec.

Zaczęła namawiać na kredyty członków rodziny. Bo ona potrzebuje tego czy tamtego. Namówiła tak 3 osoby z rodziny w dość krótkim czasie, na każdego po 1000 zł kredytu. Obiecała że będzie spłacać, oni oczywiście nie wiedzieli o jej skłonnościach do niepłacenia zobowiązań bo skrzętnie to ukrywała. Nikt nie wiedział o jej zadłużeniach, mówiła tylko, że nie ma zdolności kredytowej z powodu pracy na czarno. Tym sposobem narobiła zadłużeń członkom rodziny.

Ale to nadal nie koniec.

Zaczęła w następnej kolejności namawiać na kredyty znajomych. Kierowana zaskakującym sprytem, namawiała na to osoby, które nie znają członków jej rodziny i tym samym była bardzo malutka szansa, że te osoby zostały poinformowane o tym, co zrobiła wcześniej. I tak namówiła matkę mojego kolegi i jeszcze kilka innych osób. Nic nie spłaca, jak nietrudno się domyślić, a te osoby nie mają żadnych dowodów, bo odbyło się to na wizji, nie przez komunikatory.

Później chciała namówić mnie - nie wiedziałam wtedy o jej kombinatorstwie, bo za bardzo nie utrzymywałam z nią kontaktu, ot znajoma jedna z wielu. Moje podejrzenia wzbudziło, gdy zaczęła do mnie ciągle przychodzić, wyciągać mnie na kawę, zapraszać do siebie. Trwało to kilka miesięcy, już wtedy podejrzewałam, że nie chodzi o zwykłe odnowienie znajomości, więc byłam po prostu czujna. W końcu padło zdanie "no bo wiesz, potrzebuję nowej lodówki, ale mam pracę na czarno no i wiesz... mogłabyś...?"
Nie, nie mogłabym. Nie biorę kredytów dla kogoś, po prostu nie i już, nie jestem głupia. Poza tym mam już kilka swoich kredytów i je spłacam, nie dostałabym i tak.
Po mojej odmownej odpowiedzi kontakt się urwał, a ja dopiero wtedy kolejno dowiadywałam się od znajomych, że pozaciągała kredyty na różne osoby i wyglądało to mniej więcej tak samo jak próba ze mną, chwilowe odnowienie znajomości, zapraszanie na kawkę, potem prośba o kredyt i dalej już zero kontaktu.

Uważajcie na takie osoby. Ja wiem, że nie jesteście głupi, ale czasem można naprawdę dać się takiemu komuś omamić i potem mieć problemy.
Urwałam z nią kontakt. Oczywiście wszystkich naszych wspólnych znajomych przed nią ostrzegam.
livanir Odpowiedz

Ja może jestem jakaś nieczuła, ale nigdy dla nikogo(poza na leczenie udokumentowane męża i dzieci) nie wzięłabym kredytu... Co takimi ludźmi kieruje?

Heppy

Dokladnie. Nawet samemu jest strach, ze coś nie wyjdzie, a co dopiero komus.

dewi

A ja wzięłam dawno temu przyjaciółce. Spłaciła wszystko w terminie. Nic mnie to nie kosztowało, a dziewczyna do tej pory wdzięczna, choć nie wiem, czemu. Wiedziałam, komu biorę, więc nie mówcie, że miałam szczęście.

egzemita Odpowiedz

Kredyt? Brzmi to bzdurnie. Dlaczego nie poprosiła po prostu o pożyczkę bo pracodawca ją oszukał? Przy pracy na czarno każdy by uwierzył. Mogła by w ten sposób oszukać kilku facetów którzy przy okazji liczyli na stosunek płciowy. Ale członków rodziny i niezbyt bliskie koleżanki? Dziwne opowiadanie.

Duzomowie

Też znam taką osobę, a konkretnie mojego byłego, co chwilę kasę pożyczał i nigdy nie oddawał, nie dość, że brał kredyt na rodziców i znajomych to na końcu ich okradl i uciekł

FaithfulOne

No to uwierz że takie coś ludzie przeprowadzają, kilkanaście lat temu jak byłem dzieciakiem moja własna matka wzięła koleżance kredyt na kilkanaście tysięcy który miała spłacać bo niby choroba itd, potem wyszło że koleżaneczka tak sporo osób okradła.

Nordek Odpowiedz

Mam takich znajomych. Mieszkanie musi być piękne więc wynajmują drożyznę, ona autobusem jeździć nie będzie więc auto kupione, na Instagramie zwykła kawa wygląda średnio więc ekspres do kawy itd itd i nagle wyszło 30 koła zadłużenia, spłacili to bo on obstawiał mecze(!) I pół roku później obstawiania znowu mają dług około 20tysięcy... Chodzą i opowiadają, że nie mają kasy na nic, ale na insta owsianka z malinkami i orzechami nerkowca. Szkoda gadać. Też zerwaliśmy kontakt, bo nie kręci nas już robienie wszystkiego na pokaz...

MrsMarvel Odpowiedz

Zastanawia mnie tylko, dlaczego Ci ludzie dawali się namawiać na te kredyty. XD Jeszce rozumiem bliską rodzinę tej laski ale dalszych znajomych? Jak bardzo trzeba być nieasertywną osobą aby dać się wciągnąć w coś takiego.

DisabledBunny Odpowiedz

Nie wyobrażam sobie wziąć kredytu dla moich najbliższych (chyba, że mieliby poważny powód i spisali ze mną umowę) a co dopiero dla jakiś dalekich znajomych.

EsejHistoryczny Odpowiedz

A ja się zastanawiam, co muszą mieć w głowie osoby dające się namówić na coś takiego. Chęć pomocy? Super, ale wszystko powinno odbywać się w granicach rozsądku.

QueOlka Odpowiedz

W parabankach nie potrzeba takich kwitów więc słaba wkrętka, chyba że ktoś jest mocno niezorientowany.

Ararara

Ja się nie znam i pewnie bym uwierzyła w taką możliwość. Mimo to w życiu nie zgodziłabym się na taki układ, zwłaszcza dla osoby, którą ledwo znam. Wystarczająco się nasłuchałam o dalekim krewnym, który podobnie kombinował. :P

PoraNaPiwo

Nie trzeba kwitów, ale jak ktoś nie płaci i jest oficjalnie wpisany na listę dłużników, to raczej nie dostanie nic nowego.
Z drugiej strony 30 tys, to jest mała kwota, do spłacenia w pół roku/ rok pracy za granicą.

Dodaj anonimowe wyznanie