#lmfSn

Parę lat temu, mając kilka dni wolnego postanowiłem wyskoczyć z wykrywaczem metalu na małe poszukiwania militariów. Za cel obrałem sobie las z licznymi okopami z czasów I WŚ. Z początku nie szło mi za dobrze, znajdowałem tylko współczesne "artefakty" po turystach-śmieciarzach czy to nieroztropnych grzybiarzach, ale nie opuszczało mnie przeczucie, że dziś znajdę coś ciekawego. 

Godziny mijały, dzień chylił się ku zachodowi, gdy włócząc się wśród starego drzewostanu zauważyłem z daleka, że kilkadziesiąt metrów ode mnie na jednym z drzew coś wisi... Po podejściu okazało się, że był to... wisielec. Ogarnęło mnie niemałe przerażenie i myśl czy to jakiś kawał, może kukła, manekin na sznurze. Niestety okazał się to mężczyzna, wiszący na gałęzi. Las gęsty, teren niedostępny, zasięg komórkowy marny i półmrok ogarniający wszystko. Nie myśląc długo, oznaczyłem na odbiorniku GPS miejsce znalezienia wisielca i pobiegłem w te pędy w kierunku samochodu, wiedząc, że na skraju lasu zasięg komórkowy powinien być, by poinformować policję. 

Biegiem te kilka kilometrów przez las minęło szybko, na szczęście zasięg złapałem w między czasie i poinformowałem policję o swym "znalezisku". Nim przybyła policja było już całkiem ciemno. Wstępne zeznania, co pan tu robił itp i ruszyliśmy wspólnie do wisielca. Po oględzinach, wezwanie prokuratora, któremu tez chwilę zeszło nim pojawił się na miejscu, bo w ciągu dnia nie łatwo było tam trafić, a tym bardziej po zmroku z latarkami. Na szczęście mój udział został wykluczony i mogłem się oddelegować ale nim się wszystko zakończyło było dobrze po północy. Wracając do samochodu dopiero zaczęło do mnie dochodzić czego byłem świadkie. Do domu wracałem w kompletnej ciszy, nawet radia nie włączałem, dość miałem emocji na jakiś czas.
Karolina1994 Odpowiedz

I tak gratuluje odwagi, że zadzwoniłeś na policje i jeszcze byłeś w stanie tam wrócić,
ja bym na miejscu zawału dostała :(

Katherina Odpowiedz

Autorowi gratuluję odwagi i zachowania trzeźwego umysłu : )

Do tych, którzy nie wiedzą: nr alarmowy 112 działa bez względu na zasięg, nie ma potrzeby oddalania się z miejsca wypadku.

Peter134

Kto ci takich głupot naopowiadał o tym że 112 działa bez względu na zasięg? 112 jest darmowy i można dzwonić na niego z telefonu be karty SIM, a jak dzwonisz to twój telefon łączy się z normalnym nadajnikiem telefonii komórkowej.

vanilla1

w przypadku braku zasięgu, połączenia alarmowe są wykonywane na innych falach. następnym razem sprawdź czy to aby nie Ty piszesz głupoty.

Katherina

* bez względu na zasięg Twojego operatora. 112 łączy się z najsilniejszym sygnałem.
Warto najpierw sprawdzić czy uda się wykonać połączenie.
W opisanej historii niewiele to zmienia, co innego gdy jesteśmy świadkami wypadku i ktoś potrzebuje pomocy przedmedycznej, a nie ma w pobliżu nikogo innego.

Peter134

„Bez względu na zasięg TWOJEGO OPERATORA” Ale jakikolwiek nadajnik musi być w zasięgu aby była możliwość wykonania połączenia-bez nadajnika nie ma dzwonienia.
@vanilla1 jakich falach?

Tomek444

Telepatycznie :)

DziuraweSkarpety Odpowiedz

Ja to zawsze bałam się żeby mnie takie coś nie spotkało w lesie. Za dużo horrorów i strasznych historii. Do tego znam przypadek chłopaka w moim wieku który się powiesił i wisiał w lesie tak długo aż głowa odpadła od ciała które wyladowalo pod drzewem. Chyba z rok go szukali. ???

SophieQ Odpowiedz

Ja jak łażę po lesie to właśnie tego się boję, a w jeziorze topielca... Za dużo horrorów chyba..

Onomatopeja123 Odpowiedz

Jezu! Sądzę, że gdyby mnie to spotkało to do końca życia do lasu bym nie weszła! :O

Onomatopeja123

PS Gratuluję odwagi! :)

pocahontas007 Odpowiedz

współczuję :( to musi być niemały wstrząs znaleźć wisielca...

Esolesol Odpowiedz

Gratuluję posfawy

Esolesol

Postawy*

nata Odpowiedz

Strasznie ci współczuję. Zobaczenie wisielca to moja największa obawa...

WNM Odpowiedz

Dobre przeczucie miałeś, że coś ciekawego znajdziesz. ;)

Oliwia5251 Odpowiedz

Czy tylko ja na początku zamiast "wisielec" przeczytalam "widelec" ? ?

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie