Pierwsza klasa podstawówki. Dużo osób z mojej klasy chodziło na stołówkę na obiady. Skoro one chodziły, to i ja z nimi. Minął może miesiąc czasu aż w końcu jakieś dwie panie podeszły do mnie i zapytały, kiedy w końcu zapłacę za obiady. A ja zupełnie nie miałam pojęcia, że za to się płaci. Wezwali moją mamę i musiała za wszystko zapłacić. Później zapisała mnie na obiady i już mogłam legalnie jeść obiady.
Dodaj anonimowe wyznanie
Życie na krawędzi :D hahah
Stąpala po cienkim lodzie ?
To u mnie w zerówce zawsze rano kucharki liczyły dzieci, które jedzą podwieczorek. No to ja zgłaszałam się razem z innymi dziećmi. Później okazało się że mama musiała zapłacić za kilkanaście podwieczorków, ale za to później jak jakaś porcja została wolna, to panie dawały mi je już za darmo :)
to chyba dlatego u mnie w podstawówce zawsze dostawaliśmy takie małe karteczki na obiady, jak się podchodziło do okienka po obiad, to wtedy dawało się kucharce tę karteczkę i wtedy ona wiedziała, że dziecko ma te obiady opłacone
Nie wiem czemu, ale zawsze w szkole na stołówce chleb smakował jakoś lepiej :D
Obiady w szkoln mi się kojarzą z makaronem, twarogiem i na to smażony cukier. Mniam, smak dzieciństwa :-)
Szkole*
U mnie w przedszkolu zawsze jak był na obiad makaron z twarogiem i świeżymi truskawkami to brałam dokładkę. Niestety hak szłam po 4 to panie zamykały mi okienko..
mnie tam nigdy nie poprosili o zapłate zawsze mówiłem ze jem za kogos kogo nie ma i tak chyba z 5 lat jadłem aż skonczyłem liceum i wyruszyłem na studia ;D
Buntownik ??