#lbyua
Ostatnio koleżanka robiła standardowe sprawdzenie napisanego przez niego programu (standardowa procedura, jeden programista koduje, a przed oddaniem kodu do następnego etapu drugi mu go sprawdza pod względem poprawności ze standardami). No i koleżanka walnęła mu wykład, że to, to i to można było napisać lepiej, na kolanie napisała te funkcje znacznie krótsze i przejrzystsze. Po prostu rozsmarowała go na monitorze.
Od tego czasu ucichł i nie rzuca głupich komentarzy. A my mamy spokój.
Przecież w ogólnym rozrachunku ma rację.
Jedna kobieta lepsza od jednego mężczyzny nic nie świadczy, gdy większość załogi z branży IT stanowią mężczyźni, a spora część kobiet jest tam tylko z powodu dyskryminacji mężczyzn poprzez oferty i stypendia tylko dla kobiet.
To tak jakby postawić obok siebie Magdalenę Stysiak i Jerzego Urbana, a potem mówić, że mężczyźni nie są wyżsi od kobiet.
Zależy, czy mówił o tym, że tak jest statystycznie, czy uważa, że kobieta nie może być dobrym programistą.
Np. Korwin wspomina o statystycznych różnicach tylko, gdy jest to w danym temacie istotne i zawsze podkreśla, że to co mówi dotyczy średniej, a nie poszczególnych osobników.
I ma w tych tematach 100% racji, bo np. niższy średni czas i zaangażowanie poświęcany przez kobiety pracy zawodowej, sprawia, że niższe średnie zarobki nie wystarczają za dowód na dyskryminację, bo równie dobrze to niższy średni czas i zaangażowanie mogą być powodem niższych średnich pensji.
Widziałam sporo ludzi, którzy nie byli w stanie zrozumieć słowa "statystycznie" i rozmowy wyglądały tak:
"Korwin: Wśród kobiet jest statystycznie mniej wybitnie inteligentnych osobników, więc to, że większość wynalazców to mężczyźni nie powinno* się zmienić dzięki równouprawnieniu kobiet.
Rozmówca: tWiERdzi pAN, żE jesTem gŁupszA?!1!!"
* - aha, jeszcze w temacie "według statystyki i logiki powinno wyjść tak...":
"Korwin: Z faktu, że kobiety mają statystycznie niższą inteligencję, niestety wynika, że wedle wszelkich praw statystyki i logiki powinno wyjść, że mniej zarabiają.
Rozmówca: ChE pAn, żeBy KObietY mNiej zaRabiaŁy?!1!1"
Nienawidzą go zwykle ludzie, którzy są zwyczajnie zbyt głupi by go zrozumieć. Nie rozumieją słów takich jak "statystycznie", nie potrafią czytać ze zrozumieniem, a zamiast tego rozumieją zdanie nie jako to, co w nim faktycznie jest, ale jako jakieś inne, o często przeciwnym znaczeniu, ale "brzmiące bardzo podobnie"
Jednak istnieje też grupa ludzi, którzy zwyczajnie nigdy nie opuścili swojej bańki informacyjnej i nigdy nie wpadli na to, by samemu poczytać pełne wypowiedzi.
Oni najczęściej gdy z jakiegoś powodu jednak to zrobią, szybko przekonują się, że dosłownie każda ich opinia o typie jest wyciągnięta z celowych przeinaczeń i nadinterpretacji nieprzychylnych mu z mediów.
Koleś nie zawsze ma rację, ale często ma (jak nie ma, to i tak zwykle pokazuje na coś ciekawy punkt widzenia, który coś wnosi), a już na pewno praktycznie nigdy nie powiedział niczego głupiego, ani absurdalnego.
Jeśli ktoś ma jego losową wypowiedź i uzna, że jest absurdalna - to powinien przeczytać ją w pełnym kontekście i zastanowić się, czy dobrze rozumie słowa.
Przykładów nadintepretacji i celowych przeinaczeń jest tyle, że nie ma sensu ich tu wymieniać.
Tylko, że kobiety nie mają statystycznie niższej inteligencji. Badania, które wykazują różnicę są bardzo stare, z czasów kiedy kobiety nie miały takiego samego dostępu do edukacji (wiedza i umiejętność rozwiązywania testów też się liczy przy testach IQ). Nowsze badania wskazują, że przeciętny iloraz jest niemal identyczny, z tym, że wśród facetów jest więcej osobników wybitnie inteligentnych i wybitnie skretyniałych.
Na wizerunek Korwina wpływa nie tylko to, że czasem powtarza nieaktualne informacje, ale też to, że wśród jego zwolenników jest wiele sfrustrowanych typków, którzy nie rozumieją statystyki i myślą że Konfederacja próbuje ubezwłasnowolnić kobiety
*wśród jego przeciwników
Niby drobny, typowo dyslekyczny błąd, a zmienia cały sens zdania.
Może cofnijmy się do czasów naszych mam, kiedy to kobiety były w większości odciągane od zawodów inżynierskich. Promowana była kobieta, która siedzi w domu i zajmuje się dziećmi. Dzisiaj gospodarka potrzebuje pracowników w branży IT. Dlaczego tworzy się takie programy? Ponieważ kobiety nadal boją się uciec od tego stereotypu. Dodam, że informatyka nie jest górnictwem, więc widok kobiety informatyka nie powinien dziwić.
Aktualne badania pokazują, że średnie są zbliżone, ale krzywa Gaussa inteligencji mężczyzn jest niższa i szersza - to sprawia, że nawet jeśli Korwin się myli co do całej średniej, to w górnej, ważnej przy większości podobnych dyskusji połowie, ma całkowitą rację.
Bo ta sama średnia w całości populacji, ale z wyższym i węższym wykresem, sprawia, że wśród inteligentniejszej połowy społeczeństwa faktycznie to mężczyźni są średnio bardziej inteligentni - to dlatego jego wnioski zgadzają się z rzeczywistością.
A to inteligentniejszej części, w której, niezależnie od daty badań, mężczyźni mają przewagę, dotyczą takie pytania jak "Czemu mężczyźni w IT średnio zarabiają więcej?" "Jak to możliwe, że CEO to zwykle mężczyźni?".
W zasadzie, z aktualnych badań wynika to jeszcze mocniej, niż ze starej średniej.
No w sumie to miałam na myśli zwolenników właśnie. Jak poczytasz komentarze na jakichś syfach typu interia, to zauważysz, że znajdzie się duża część inceli, którzy popierają go, myśląc, że jest mizoginistą. Przez to tworzą obraz Korwina nienawidzącego kobiet, a potem podłapują go celowo lub nie, jego przeciwnicy. I tak się kręci ta spirala śmiechu
O. Co do przeciwników to widać dosłownie wszędzie, że to szczera prawda, ale zwolennika, który by tak myślał, szczerze mówiąc, nie spotkałam w życiu ani razu.
Może to tylko trolle na Interii, ale będę się wczytywać w komentarze wszędzie dokładnie, może też kiedyś jakiegoś spotkam.
Ostatnio swojemu facetowi o tym mówiłam. Jestem po cholernym technikum informatycznym i umiem, wiem sporo. Lubie grzebać, naprawiać i interesuje mnie praca w serwisie, a nikt mnie nie weźmie, bo jestem babą. Mając do wyboru faceta i babe, pracodawca zawsze wybierze faceta, bo baby w IT być nie powinny tylko w jakimś zasranym salonie kosmetycznym czy innym gównie.
Może po prostu nie jesteś dostatecznie dobra? Podnieś swoje kwalifikacje, technikum nie wystarczy. Brałam udział w dwóch rekrutacjach, gdzie "pokonałam" samych facetów, nie było żadnej kobiety. Oczywiście kobiet jest mniej w firmach IT, ale tylko dlatego, że jest ich po prostu mniej na kierunkach informatycznych. Zaczyna się to powoli zmieniać.
No fakt, strasznie seksistowscy ci pracodawcy. Jak mogą nie zatrudnić kobiety, po ledwo technikum i bez doświadczenia w branży? Na pewno im jedynie przeszkadza twoja płeć.
Dokladnie, byc moze nie bylas dostatecznie dobra. Sama wlasciwie nie mam wyksztalcenia w tym kierunku (pol roku studiow). Dostalam prace mimo dosc sporej konkurencji. Sami faceci. Jestem wdzieczna, ze w ogole ktos sie zainteresowal moim CV, w ktorym nie bylo kompletnie nic zwiazanego z IT poza zainteresowaniami. Ktos dal mi szanse sie wykazac zapraszajac mnie na rozmowe. Nadal pracuje dla tej firmy tylko na o wiele wyzszym stanowisku. Nie planuje odchodzic. Mam swietnych wspolpracownikow. Byloby milo gdyby pojawila sie choc jeszcze jedna kobieta ale i tak nie narzekam.
Dziwnie to brzmi. Nie wyobrażam sobie żeby u mnie w firmie ktoś Cię dyskryminował przez to że jesteś kobietą.
Pociesz się, że w pokoleniu naszych dziadków czy rodziców (lata 70 XX wieku) wśród programistów było sporo kobiet (w niektórych ośrodkach informatycznych stanowiły większość), za to grzebali w bebechach komputerów tylko faceci, a dzisiaj już i panie mogą zdobyć ten zawód. Ile lat potrzeba, żebyśmy przestali ufać płci, a zaczęli fachowcom - nie wiem. Szef nie przyjmie kobiety (myślę po swojemu), bo dziewczyna miewa gorsze dni w miesiącu, bo zajdzie w ciążę, bo jak ma problemy rodzinne, to nie pójdzie ze mną na wódkę i strzelnicę tego rozładować, bo jak coś zawali, to jej nie opieprzę, a jeśli - to się obrazi, no a reszta zespołu chłopaków może czuć się spięta. Moim zdaniem to o funkcjonowanie zespołu chodzi, a nie o zakład kosmetyczny. Z kolei o zespole z samych kobiet wolę się nie wypowiadać, bo mnie tu zagryzą:)
Dlatego nie lubie słów "wszyscy/wszystkie" itp. Nawet jeśli jest tak z większością, to nie ze wszystkimi. Tak jak w gimnazjum słyszałam, ze kobiety są gorsze w spotach, a potem robiłam więcej brzuszków. Nawet jak tak jest statystycznie(jak gdzieś wyżej piszą) to należny to podkreślić, bo inaczej, mim zdaniem, obraża się pozostałe jednostki
Bo ludzie biorą statystyki jako nieomylna prawdę. Np. jest 5 bochenków chleba i 5 osób. Statystycznie każdy z nich ma po 1 bochenku chleba, a w rzeczywistości jedynie jedna osoba ma aż 5 bochenków.
Trzeba potrafić odczytywać statystyki. Najlepsze jest to, ze i tak najgłośniej krzyczą osoby bez wykształcenia i dobrego zatrudnienia, ale będą z siebie robić znawców.
Chwalonimowe.
Coś dużo ostatnio wyznań o koleżankach, o kolegach..
To tylko udowadnia jak głupie jesteście - kompletnie nie rozumiecie pojęć „ogół” i „szczegół”. Wstyd mi za takie cipska.