#lRLK4
Urodziłam się tylko z jednym punktem w skali apgar, przeżyłam, ale to nie znaczy, że mam się najlepiej.
Moja mama i bliźniak nie przeżyli. Położna, pielęgniarka i lekarz pijani, z czego skutkiem było podwójne podanie mojej mamie narkozy, która nigdy więcej oczu nie otworzyła.
Mój ojciec i babcia wpadli w alkoholizm, nikt nie poszedł do sądu.
Nikt o tym nie wie, ale niestety gdy miałam 7 lat, zostałam wielokrotnie zgwałcona i molestowana przez drugiego męża mojej babci. Trwało to aż nie skończyłam 10 lat i kiedy moja chrzestna nie zabrała mnie do siebie poprzez uzyskanie statusu prawnego opiekuna mojej osoby.
U mojej ciotki też nie było kolorowo, co weekend inny facet. Faworyzowanie swoich dzieci, miałam więcej obowiązków i wszystko co złe, była to moja wina. Oczywiście wielokrotne próby samobójcze i ochota ucieczki gdzieś na drugi koniec świata.
Poznałam 6 lat starszego chłopaka i w wieku 16 lat wyprowadziłam się do niego. Tak, ciotkę to nie obchodziło, a zwłaszcza że dalej byłam zameldowana u niej, więc pieniążki dalej miała. Oczywiście na początku była to miłość marzeń. Gdy skończyłam 18 lat, wyjechaliśmy do UK, a właściwie do małej wioski w Szkocji. Planowanie ślubu, dzieci i przyszłości. Ja byłam na studiach, a on nas utrzymywał.
Żyliśmy sobie tak bardzo długo, bo mam już 23 lata, jeszcze rok i skończę studia, ale nie. Chłopakowi nagle się odwidziało i mam iść do pracy już, teraz, natychmiast. Nieważne, że mieliśmy pieniążki na wszystko, nie musieliśmy się martwić o nic, mogliśmy jechać dwa razy w roku na jakieś wakacje i to ze za kilka miesięcy będę mogła pracować w swoim zawodzie.
Zaczęły się krzyki, ubliżanie, bicie i totalna patologia. Nie mogłam się przez to skupić na nauce, czy w ogóle chodzić na uczelnie. Trwało to jakąś dłuższą chwilę, zanim powiedziałam stop, dam sobie radę sama.
Podniosłam się z podłogi, spakowałam swoje rzeczy. Uciekłam do ośrodka bezdomnych, znalazłam praę i powoli zaczęłam szukać mieszkania.
I znacie to uczucie że nic gorszego was już nie spotka, bo jak na swój wiek dostaliście wielkiego kopa w dupę od życia.
No to uwierzcie że mnie spotkało... jestem w ciąży.
Mimo wszystko wierzę, że wyrosłas na silną kobiete. Powiedz o dziecku temu facetowi, a gdy sie urodzi domagaj sie alimentów. Skoro duzo zarabia to bedą wysokie. Nie wiem co czujesz, bo nigdy tego nie doswiadczylam, ale cholera... trzymaj sie dziewczyno
Niestety ale nie dostanie wysokich alimentow.. W UK przepisy sa inne :( z pomoca dla samotnych rodzicow tez coraz gorzej.. Dziekowac za to rzadom Torysow z Cameronem na czele.. Wbrew pozorom życie w UK wcale nie jest usiane kokosami. Niemniej zycze dziewczynie powodzenia i mnostwa sil, bo bedzie jej potrzebne
W UK jak wiesz gdzie I o co sie starac jest duzo latwiej. A dla samotnych rodzicow pomoc jest bardzo duza... I child maitance tez dostanie spore skoro chlopak zarabial type ze stac ich bylo Na wakacje dwa razy do roku (moze dostac do 50% wynagrodzenia faceta)
@StudiujePrawo
Hehe, stereotypy o studentach prawa
Czytasz takie wyznania i zdajesz sobie sprawę, ze twoje problemy wcale nie sa tak wielkie, w porównaniu do innych osób...
Są. Nie lubię takiego pisania. To, że inni mają gorzej nie znaczy, że nasze problemy są mniej ważne.
@kulawykrokodyl no pewnie, każdy ma inne podejście, szanuję Twoje zdanie ;)
Wszystko to tylko punkt widzenia. Jedna osoba po takich przejsciach podniesie sie i bedzie szczęśliwa, a inna przeżyje stosunkowo sielankowe życie, a bedzie zmagać się z beznadzieją i depresją. Każdy kto czuje się odrzucony czy bezwartosciowy zasluguje na wsparcie. W ogole każdy, nawet ten co sobie radzi.
Tylko nie każdy to wsparcie dostaje.
Mam pytanie co do prób samobójczych. Skoro były wielokrotne i nikomu w sumie na Tobie nie zależało, to kto Cię z nich ratował? Pytam, bo moja siostra podjęła dwukrotnie próbę samobójczą i gdyby nie to, że z mamą przeprowadzałyśmy jej płukanie żołądka i dosyć szybko przyjechała karetka, na pewno już by jej z nami nie było. I pytanie, czy Twoje próby samobójcze były chęcią zwrócenia na siebie uwagę czy rzeczywistą chęcią odebrania sobie życia? Bo ludzie wielokrotnie powtarzający tą samą próbę, liczą na uratowanie, a nie rzeczywistą śmierć. Wyznanie smutne, ale szczerze, dla mnie naciągane.
Nawet jeśli chciała tylko zwrócić na siebie uwagę, to wcale się nie dziwię. Dzieciom i nastolatkom bardzo potrzebna jest uwaga i troska, choć często zaprzeczają, a ona wtedy mieszkala z ciotką, którą nie obchodzilo jej istnienie nawet gdy autorka się wyprowadzila.
Wiesz. Ja osobiście przeżyłam próbę samobójczą, bez ratowania przez kogoś. Prawdopodobnie strułam się czymś w dzień, chociaż kto wie, może to mój organizm był mądrzejszy ode mnie - w każdym razie, pod koniec dnia połknęłam stos tabletek. Nie minęło pięć minut i już wszystko było zwymiotowane, więc.. Może autorka miała podobną sytuację.
Nie zmienia to faktu, że wyznanie wygląda jak typowy wyciskacz łez.
@Darkev Autorka pisze o wielokrotnych próbach samobójczych, raz czy dwa mogło się jej przydarzyć sytuacja podobna do Twojej, ale raczej nie wielokrotnie, jest to naprawdę bardzo mało prawdopodobne. Dlatego zgadam się z Nananananananananana że wyznanie naciągane.
Gdybym tego nie przezyla, tez uwazalabym ze jest to naciagana historia typowo na tego typu strone. I uwierz mi bardzo bym chciala, aby to bylo tylko wymyslone. Napisalam oddzielny komentarz jak to sie dzialo, i w sumie nie wiem do konca czy chcialam rzeczywiscie odebrac sobie zycie. To bylo takie pol na pol. Bylo mi strasznie zle, i nie chcialam po prostu juz tak zyc, i wydawalo mi sie ze najlepiej wtedy byloby skonczyc ze soba - ale nie mowie ze nie chodzilo takze o zwrocenie uwagii na moja osobe.
Można i bez pomocy przeżyć próbę samobójczą - czy to zwymiotować samoistnie leki, czy to sznurek się zerwie, przecinając żyłę lub lekko zahaczając tętnicę nie musimy się wykrwawić...
Szukasz pocieszenia? Moja mama nie umarla, zostawil mnie z ojcem alkoholikiem jak mialam 4 lata. Codzienne libacje, porno w tv zamiast bajek I co dwa dni nowa 'mama'. Zmarl jak mialam 7 lat. Zaczelo sie molestowanie I gwalty przez wujka, meza babci I szwagra ciotki u ktorej zamieszkalam. Skonczyly sie jak mialam 13 lat. U ciotki przemoc byla Na porzadku dziennym - pasy, kable, patyczki do firanek (Te cienkie, metalowe Na polowe okna) itp. Ucieklam majac lat 16 Bo nie wytrzymalam. Trafilam do pogotowia opiekunczego, po kilku tygodniach okazali sie ze jestem w ciazy. Urodzilam majac 17 lat, majac 18 sie usamodzielnilam. Nie jestes jedyna, a uwierz mi ze znam takie osoby (w tym I facetow) ktorzy mieli nieporownywalnie gorzej. W UK dostaniesz child benefit, child tax, maternity (jezeli przepracujesz 26 z 66 liczac od terminu porodu wstecz), working tax. Gdy skonczy sie maternity wystapisz o income support (dla samotnego rodzica dziecka do 5 r.zycia). Na dziecko do 3 miesiaca po porodzie aplikujesz o ssmg. O mieszkanie poza poszukiwaniem czegos zloz o miejskie. Bedzie dobrze o ile teraz sie nie poddasz. Dziecko to cud ;)
I zapomnialam o housing benefit...
Moim zdaniem miałaś bardziej przerąbane życie niż autorka tego wyznania. Ja jednak mając do wyboru przeżycie czegoś takiego jak Ty, albo autorka, to wybrałabym życie autorki.
Nie wiem czy bylo bardziej przerabane - nie probowalam sie zabic. Pozatym to moje zycie, innego nie mialam.
Czy mam prawo narzekac? Palcow by mi zabraklo by policzyc osoby ktore mialy/skonczyly gorzej.
Teraz jestem szczesliwa, co mi da rozpamietywanie tego co bylo 10-15 lat temu? Zycie toczy sie dalej, nikt go za mnie nie przezyje.
Chłopak nie ma prawa cię bić, ale nie ma również obowiązku cię utrzymywać. Według mnie powinnaś iść do pracy.
No ale ksiezniczka miala takie okropne zycie ze pacholek powinien zrozumiec i utrzymywac dozywotnio ;) fakt - z biciem przesadzil...
Jakoś trudno mi w tę historię uwierzyć. Podwójnie podana narkoza? W znieczuleniu ogólnym nie podaje się od razu całej dawki. Jest to stopniowe i często dla podtrzymania samego snu i zniesienia bólu. Pacjent podczas zabiegu podłączony jest do respiratora, który za niego oddycha. No ale wypadki się zdarzają. W dodatku ten 1 punkt w skali Apgar... Wydaje mi się, że granice 0-3 pkt prowadzą do zamartwicy, a jeśli lekarz zareaguje szybko to może skończyć się na lekkim porażeniu mózgowym. Chociaż zdarza się i tak, że dziecko funkcjonuje normalnie i ma się dobrze, nie oceniam. Jednak co do pijanego personelu. Lekarz położnik, lekarz anestezjolog, pielęgniarka anestezjologiczna, pielęgniarka/położna instrumentariuszka i położne noworodkowe, to okrojony personel przy cięciu cesarskim, czy wszyscy byli pijani? Jakoś nie chce mi się wierzyć... Historia bardzo naciągana.
Autorka była zbyt mała, żeby cokolwiek pamiętać więc pewnie ktoś jej głupot naopowiadał a ona uwierzyła.
Też wiele mi w tej historii nie pasuje :// Tyle osób pijanych w jednym momencie? Niemożliwe. Gdyby wszyscy byli pijani a autorka miała 1 punkt w skali Apgar to by nie przeżyła. Do tego jest możliwość, że zostałaby upuszczona przez pijaną pielęgniarkę co byłoby kolejną możliwością śmierci. Dalej...historia jak nowoczesna wersja Kopciuszka u matki chrzestnej, przypadkiem w takich sytuacjach nie ma jakiegoś nadzoru kuratora czy dziecko ma się dobrze? W sumie się nie znam, ale coś takiego być powinno.
Chłopakowi odwaliło po 7 latach ogólnego związku i 5 latach spędzonych w jednym domu w Szkocji. Pieniądze na poziomie dobrym, rok do ukończenia studiów. Nie chce mi się wierzyć w nagłą przemianę w patologię, bo to się nie trzyma kupy. Przez tyle czasu było okej a tu nagle wybuch patologiczny bicie, ubliżanie i tak dalej. Nie wiem, może koleś ma schizofrenię, którą tak długo ukrywał.
Tak czy inaczej w taki zlepek najgorszych przypadków wierzyć mi się nie chce. Szczególnie w historię z porodu.
Wiem , że dziwnie to zabrzmi w Twojej sytuacji , ale ciąża to nie tragedia .
Może to w końcu będzie szczęście dla Ciebie i odmieni Twoje życie na lepsze ? Dzieci daja tak ogromna siłę , że wystarazy tylko uśmiech dziecka i wszystko jest piękniejsze .
Mam nadzieje ,ze nie chcesz usunąć dziecka lub wrócić do ,, wspaniałego tatusia, bo się zmieni ,,
Życzę Ci wszystkiego dobrego dla Ciebie i maluszka . Pamiętaj po każdej burzy wychodzi słońce , a ja mam nadzieje , ze w końcu ta dziecina będzie Twoim słońcem i radością ;)
Napiszę tylko jedno... Trzymaj się i powodzenia!
załatwiaj alimenty! poradzisz sobie. jeśli chcesz z kimś porozmawiać podaj mi jakiś kontakt do siebie w wiadomości prywatnej. pomyśl, że tak mocno oberwałaś, że już nic Cię nie zniszczy.
W UK alimenty dzialaja inaczej ;) ale jest type zapomog itd ze dalaby sobie swietnie radr, gdyby tylko chciala.
W UK możesz dokonać aborcji, możesz też oddać dziecko do adopcji (tam raczej prężniej to działa niż u nas), a możesz też odnaleźć w sobie niezmierzone pokłady miłości i to dziecko będzie dla ciebie wynagrodzeniem za to całe cierpienie. Tylko ty sama wiesz, co będzie dla ciebie najlepsze. Walcz o siebie, o swoją przyszłość, pnij się do góry tak jak do tej pory - może powoli, ale systematycznie. Tak już w życiu bywa, że jedni rodzą się w złotej kołysce, a inny całe życie ma pod górę... Nie wolno ci się poddać, jesteś cholernie silną osoba. Podziwiam!
@ronkastonka a co w tym dziwnego? Komuś się nie podoba, to daje minus. Tak to działa, wiesz?
A Ty wspomniałaś o minusach i nagle tyle plusów. Nie dziwie się, ze poleciały minusy. Ja dałam minus, po przeczytani pierwszego zdania. Jestem przeciwna aborcji. Jasne, ze ciąża to nie zawsze powód do radości, ale dziecko samo się na ten świat nie prosiło. Warto pomysleć o adopcji. Ile ludzi bardzo chciało by mieć dziecko, a nie mogą.
Wlasnie jestem umowiona. Nigdy nie chcialabym jej dokonac, ale nie mam ani pieniedzy, mieszkania czy kogos kto mi pomoze przy dziecku. To nie jest takie proste jakie sie wydaje. Nie jestem w bardzo zaawansowanej ciazy, to tylko 10tyg. Zawsze pragnelam dziecka, ale niestety nie dam rady polaczyzc szkoly, pracy i domu na raz.
@Sinstaar, w takim razie życzę Ci jeszcze więcej sił abyś przez to przeszła! I nie sluchaj hejtow (bo zapewne niedlugo się pojawia). To twoje życie i masz prawo o sobie decydować :) przesylam mnóstwo pozytywnych myśli.
Mam nadzieję, że antyaborcyjne prawo szybko wejdzie w życie.
@sinstaar, licz się z tym, że po aborcji już prawdopodobnie nigdy nie będziesz mogła urodzić dziecka.
@sinstaar po aborcji możesz nie mieć możliwości na kolejne dziecko... jeżeli nie dasz rady podołać materialnie (nawet mimo pomocy państwa), to oddaj je adopcji czy zostaw w szpitalu... To będzie lepsze nie tylko dla dziecka, ale i dla Twojego zdrowia - zarówno somatycznego, jak i psychicznego.
@sinstaar Czyli co? Wyrzuciliby Cię z tej placówki, gdybyś chciala urodzić i oddać do adopcji?
Nie mieszkam juz w tej placówce. Pisałam to wyznanie ok.4 tyg temu. Mieszkam z koleżanką z pracy. Po prostu nie mogę mieć teraz dziecka. Jestem za młoda. Chce wrócić na uczelnie. Nie będzie miał mi kto pilnować jak będę w pracy czy w szkole. Mogę wrócić zawsze do Polski fakt ale nie chce. Teraz chce postawić na swoim i pomyśleć o sobie. Żeby mieć dziecko trzeba mieć dom i prace. I skąd bym brała pampersy? Jakie bym miała pieniądze? Przecież macierzyńskie mi z nieba nie zleca. Fakt jest tu dużą pomoc gdy jest się samotna matka, ale też nie wiadomo jaka. Ja nie chce wybierać dziecku czy zje dzisiaj lizaka czy kupie mu buty. Także trzymajcie za mnie kciuki w środę.
Na adopcje się nie zdecyduje ponieważ nie oddałabym swojego dziecka, tak samo gdybym była ponad 20tc także bym zdecydowała się na macierzyństwo.