Jakieś 9 lat temu gdy moja mama tłukła schabowe na obiad, ja w tym czasie chciałam, żeby mi włączyła bajkę na DVD. Z racji tego, że coś wtedy przeskrobałam, miałam karę i nie chciała się zgodzić. Próbując ją przekonać stałam za jej plecami i prosiłam (jęczałam), aby mi włączyła w końcu Małą Syrenkę. Im bardziej ja błagałam, tym mocniej ona tłukła kotlety ze zdenerwowania. W końcu tak się zamachnęła, że góra tłuczka odpadła od trzonka i dostałam nią w głowę.
Skończyło się wizytą w szpitalu, wielkim guzem na środku czoła i upragnionym włączeniem bajki. Sukces :)
Dodaj anonimowe wyznanie
I właśnie dlatego ja mam tłuczek porządnie przyśrubowany, mogę walić w te kotlety ile wlezie, kiedy dzieci jęczą i marudzą ;)
A im bardziej marudzą tym bardziej kotlety rozbite. Ech ty marzycielko.