Moje życie to same ciosy od losu, cierpienie, płacz - ciągle pod górkę. Są to sprawy niezależne ode mnie - choroba, rodzina. Przez to, że jest mi tak źle w życiu nie mogę znieść szczęścia innych. Szczególnie wkurza mnie, jak ktoś nie docenia tego, za co ja bym wszystko oddała.
Wiem, że to jest złe, ale często życzę komuś czegoś złego, aby mi się zrobiło lepiej, że nie jestem sama z problemami. Nie powinnam tak myśleć, ale to uczucie jest silniejsze ode mnie... zryło mi psychę przez to co przeszłam i przechodzę.
Dodaj anonimowe wyznanie
Norma. Przy żałobie boli każdy śmiech innych ludzi.
No nie wiem czy to jest norma
Raczej to nie jest normą
Skoro to nie było Waszą normą, nie znaczy, że normą nie jest. Śmiech innych osób boli wtedy, dlatego że ciężko sobie wyobrazić siebie śmiejącego się, bo dopiero się przeżyło stratę, i jest się w żałobie. Co w tym nienormalnego?
Jeżeli czujesz się sama w swoich problemach to poszukaj ludzi, którzy też je mają, i się nawzajem wspierajcie.
Zawiść wobec innych, bo ich życie wygląda na lepsze (bo wcale nie musi być lepsze, nie siedzisz komuś w domu 24/7), to nie rozwiązanie.
Tak jak w Sali samobójców?
Miałam podobnie, ale problem tkwił we mnie, a nie w innych. Karmiłam się złością, frustracją i zazdrością. Myślałam, że ja mam najgorzej, że inni nie potrafią tego zrozumieć. Potem zrozumiałam, że to ja byłam toksyczna. To ja nie potrafiłam dojrzeć tych dobrych momentów, zdarzeń.
Ps. To nie jest obiektywna rada, tylko subiektywne wspomnienia o podobnym podłożu psychicznym.
No to już wiadomo skąd dzieje ci się tyle złych rzeczy, jeśli komuś życzysz to tak jakbyś sobie życzyła... Wszyscy jesteśmy połączeni...
Ty to jednak niemądra jesteś.
podobnie mam...
Nie dziwię się że jesteś z tym sama. Nie brzmisz jak osoba za którą się tęskni.
To może czas wziąć życie w swoje ręce, albo pójść do specjalisty, zamiast złorzeczyć innym? Nienawidzę takich osób jak ty.
Podłe zachowanie. Z takim podejściem to całe życie będziesz się grzebać w gównie, najwyraźniej zasłużenie.
takie to polskie. zamiast walczyć o poprawę swojej sytuaji, liczy się o nieszczęście dla innych.
Najedzony głodnego nie zrozumie. Coś co dla autorki jest szczytem marzeń dla innych jest codziennością do której się przywyklo i nie docenia juz