#lA8Hq
Od zawsze czułam się gorsza. Szczególnie od mojego brata, któremu wolno było dużo więcej. Mnie zawsze kontrolowano - jak się ubieram (oczywiście kobiety mogą nosić tylko spódniczki, ale nie krótsze niż za kolano), z kim się spotykam, co czytam czy co robię w szkole. Moje życie to pasmo ciągłych zakazów i nakazów. Nie spotykaj się ze światusami (nie świadkami Jehowy), nie czytaj tej książki, bo porusza zakazane tematy, podważaj ewolucję, nie wstawaj do hymnu Polski, chodź po domach i manipuluj ludźmi, bądź uległa i słuchaj się mężczyzn - ojca i brata. Nawet urodzin nie możemy obchodzić. Do tego w tym roku piszę maturę i dostałam kategoryczny zakaz pójścia na studia. Ojciec dobitnie mi przekazał, że najlepiej jakbym szybko znalazła męża (oczywiście świadka) i zajęła się rodziną, czyli powołaniem kobiety.
Mam tego dość. Z jednej strony chcę się wyrwać, ale z drugiej nie chcę tracić większości rodziny i znajomych. Chciałabym też wyrwać rodziców z tego szaleństwa, wiem, że nie są złymi ludźmi, a po prostu zmanipulowanymi. Mam już po prostu dość. Wybierając wolność, stracę bliskich. Dłużej już tak nie mogę, myślę o oficjalnym odejściu i wyjechaniu do innego miasta. Strasznie się jednak boję, że sobie nie poradzę. Może lepiej poudawać jeszcze trochę i nacieszyć się czasem z rodziną i przyjaciółmi?
Chyba już lepszym rozwiązaniem jest stracić rodzinę i znajomych, niż żyć w tym bagnie.
to nie jest takie proste, bo jest mechanizm wykluczenia- normalnie rodzice przestaja cie "poznawac" na ulicy, przechodza na drugastrone, wszyscy swiadkowie traktuja takiego jak powietrze- to moze byc trudne
ae autorko pamietaj, ze dopoki sie uczysz, mozesz ich sadownie podac o alimenty i nic nie beda mogli na to poradzic
poza tym mozesz usamodzielnic sie finansowo, wyprowadzic, odlaczyc i potem skonczyc sobie studia jakie chcesz zaocznie lub dziennie dorabiajac :)
W kontekście tego, jak opisujesz swoją rodzinę słowo "nacieszyć się" jest jakoś nie na miejscu. Religie takie jak świadkowie, scjentologia czy Amisze wykorzystują więzy rodzinne do uwikłania słabszych (np. dzieci czy niepracującej młodzieży). Run for your life!!
ojoj a katolickie instytucje wykorzystują wierzenie w to, że ludzie umierają ale żyją a jednak umierają skoro zmarwychwstają - tak czy tak za gregoriankę 3 koła trzeba dać XD
W jaki sposób chcesz się nacieszyć czasem z nimi jak wspominasz tylko o kontroli i zakazach? Uwolnij się od nich, są destrukcyjnie jak sekta.
Zastanawiam się czy są organizacje, grupy wsparcia, które pomagają ex świadkom. ŚJ działają jak sekta, jest bardzo silny system uzależnienia i kar za bunt. Możliwe, że sama sobie nie poradzisz i ta maszynka zje Cię do szczętu, potrzebujesz wsparcia innej grupy. Brawo za odwagę i napisanie tego wyznania :)
hmmm ale tu nie ma w czym pomagać po prostu starci pewna duża grupę znajomych/przyjaciół być może się nawet rodzice od niej odwrócą taki jest tego finał będzie wykluczona no chyba że się nie ochrzciła wtedy jako tako będzie mogła mieć kontakt z rodziną a raczej rodzina z nią bo byś ktos jest wykluczony rodzina musi ograniczać kontakt do minimum itp są pewne zasady u Świadków ale to tak samo jak byś powiedział że nie chcesz być w Kościele Katolicikm, też byś szukał jakiś ex grupa wsparcia aby pomogły? Jeśli jest silna psychicznie da radę ale najgorsza kara wyjścia ze Świadków jest samotność tym bardziej że z tego wyznania wynika że z ludźmi z poza zboru nigdy jako tako kontaktu nie miała
@Nietypowaaa
Właśnie dlatego trzeba pomagać, bo ludzie odchodzący od ŚJ tracą zazwyczaj całe wsparcie, jakie mają. Nie porównuj tego z KK, bo bardzo rzadko się zdarza, aby osoby odchodzące z KK traciły PRZYJACIÓŁ - czasami odwracają się od nich rodzice i może dziadkowie, ale nie znajomi. A w sektach tracisz wszystkich (co zresztą sama zauważyłaś) i właśnie dlatego potrzebne jest wsparcie, a także pomoc w pokazaniu jak wygląda normalne życie, bo założę się, że wciąż jest sporo rzeczy, które autorka uznaje za normalne ze względu na swoje wychowanie, gdy tymczasem daleko im do normalności.
"Nie spotykaj się ze światusami (nie świadkami Jehowy)" - czyli jednak jej znajomi czy przyjaciele to również świadkowie Jehowy. Czyli zostanie ona zupełnie sama.
Faktycznie porównanie do KK jest dziwne. Jak tutaj ktoś zrezygnuje to nikt nie każe Ci przestać się z nim kontaktować. To jest wolny wybór bliskich.
Kiedyś widziałam wywiad z taką osobą, co odeszła, ciekawy był, aczkolwiek komentarze były dość sprzeczne i ciężko się połapać co jest prawdą, a co nie. Jedni pisali, że specjalnie świadkowie są oczerniani, inni, że specjalnie się wybielają, aby nie zniechęcać innych do swojego wyznania.
moze nie organizacje, ale wsparcie mozna znalezc u ludzi prowadzcych kanaly na yt, chocby Swiatusy, czy Teoretyczna Szkola sluzby beznadziejnej
Swiatusy mieli nawet film o temacie jak odlaczyc sie od swiadkow ( zaczac sie koncentrowac i poszerzac relacje z nie-swiadkami, by nie bylo sytuacji, ze odchodzi sie nie majac nikogo- bo swiadkowie juz cie nie chca, a innych znajomych nie masz
Twoje "cieszenie" się skończy się pewnie tym, że wkrótce będziesz miała męża, którego nie kochasz, i dziecko (które może będziesz kochać, może nie). Im dłużej w tym tkwisz, tym trudniej będzie Ci odejść.
Bardzo współczuję, rodzina nie powinna tak wyglądać... Myśl o sobie, swoim szczęściu, marzeniach, nie jesteś ubezwłasnowolniona, nie jesteś niewolnikiem... Na pewno sobie poradzisz. Zawsze możesz przepracować rok, zarobić trochę kasy i wtedy podjąć się studiów. Są też stypendia naukowe czy socjalne. W dużych, studenckich miastach nie jest ciężko znaleźć wieczorową pracę.
Po co ci tacy bliscy, którzy omotani wiarą kompletnie cię nie szanują.
Nie wspomnę już o tym, że nie daj Boże kiedyś ci się coś stanie i będzie potrzebna np. transfuzja krwi.
Ja też byłam Świadkiem Jehowy, zrozumiałam że nie chce nim być w wieku 16 lat odejście sporo mnie kosztowało czasu sił uczuć i pieniędzy bale najgorsze było uczucie samotności pisze to dopiero po latach gdy kontakt z rodziną jako taki zaczyna wracać to jest bardzo trudna decyzja ale nie rozumiem dlaczego twój ojciec jaki starszy zabrania ci pójść na studia dla mnie to jest dziwne znalam wielu starszych zboru i ich dzieci kończyły studia rodzice im pomagali itp ale człowiek człowiekowi nie równy.
Mnie to nie dziwi bo jak byłam w podstawówce to bracia starsi na każdym kroku namawiali moich rodziców żeby pod żadnym pozorem nie posyłali mnie do liceum, potem to samo było jak byłam w liceum, żeby czasami nie na studia bo pionierka jest najważniejsza
Jestem Świadkiem Jehowy i to co napisałaś to jakaś padakaXD od kiedy możemy nosić tylko spodnice, bo pierwsze słyszę?😂Nie obarczaj całej organizacji tym, że żyjesz w toksycznej rodzinie. To zdarza sie w każdej religii, serio🧐
Dokładnie, chciałem właśnie przeczytać komentarz kogoś, kto jest Świadkiem, żeby może poszerzyć swoją wiedzę na ten temat, a w komentarzach niestety sam hejt.
No właśnie, toksyczne rodziny są wszędzie. Ja jestem na studiach a mam przywileje w zborze, nikt mnie nie potępia, rodzina i przyjaciele wspierają i cieszą się z moich sukcesów. Mam pasje, noszę ubrania które mi się podobają. To, że na zebrania czy do głoszenia trzeba się ubrać stosownie to chyba normalne... Do biura czy na spotkanie biznesowe pewnie też autorka by się obrażała, że musi się trzymać dress code'u. Do miejsc kultu religijnego zawsze obowiązują ściśle określone zasady ubioru, w kościołach katolickich są to m. in. zakryte kolana, dekolt i ramiona. Wydaje mi się to naturalne i stosowne, nie rozumiem w czym jest problem. Zresztą, nikt autorce nie kazał przyjmować chrztu. W przeciwieństwie do np. Katolików, Świadkowie Jehowy nie chrzczą niemowląt, każdy sam decyduje, czy chce zostać Świadkiem, gdy jest świadomy i rozumie, z czym wiąże się ta decyzja. W wyznaniu można wszystko pięknie zdemonizować. No sorry, ale ja tam autorce współczuję życia w rodzinie toksycznej, a nie w rodzinie Świadków Jehowy :/
Riczkid chciałeś poszerzyć swoja wiedzę na temat Świadków Jehowy czytając komentarze? Informacje o nich są ogólnodostępne w internecie, Świadkowie Jehowy mają swoją własną stronę internetową na której zamieszczone są filmy,proszury,książki itp. Ja byłam świadkiem Jehowy ale żeby poszerzyć swoją wiedzę o nich i ich zrozumieć musisz to studiować sam dla siebie... Ja odeszłam z własnych powodów i pobudek do tej pory pamiętam słowa starszego który mówił gdzie Ci będzie lepiej kochana Siostro ale życie to kwestia wyborów i zgodzę się z niektórymi komentującymi odnośnie ubiorów i studiów tak jak pisałam znam wiele a raczej znałam wiele rodzin które wspieraly swoje dzieci w zdobyciu wyższego wykształcenia i nie było dla nich wcale priorytetem zostanie szybkim babcią lub dziadkiem
A skąd wiesz, że takie relacje, jak są u Ciebie, dominują u ŚJ? Nie możesz z pewnością tego stwierdzić.
Swoją drogą ilość dodanych emotikonek sprawia, że Twoja wypowiedź wygląda jak desperacja próba przekonania wszystkich, że ŚJ są spoko
nietypowa sama znam pare Swiadkow-antynatalistow, dzieci miec nie chca
@Nietypowaaa nie chodzi mi o jakieś dogłębne studiowanie tego tematu, raczej chciałem na zasadzie ciekawostki poznać punkt widzenia jakiegoś Świadka, jakiś komentarz znawcy tematu, który nie byłby wylewaniem pomyj na tę wiarę.
Też byłam Świadkiem. Autorce zapewne chodziło o to, że na zebrania nie wypada kobiecie założyć spodni. A spódnica przed kolano już "gorszy braci" ;)
To, na jakie rzeczy się w danym zborze pozwala też dość mocno zależy od starszych. Mi też sugerowano, że studia są mi niepotrzebne, bo "wykształcenie duchowe" jest najważniejsze. O Twoich przywilejach w zborze chętnie posłucham (bez sarkazmu, serio jestem ciekawa), bo "za moich czasów" jedynym przywilejem kobiety w zborze było przynoszenie dumy mężowi. Żadnych funkcji pełnić nie mogły.
I jakby Świadków nie bronić, to obowiązek totalnego odcięcia się od ochrzczonej osoby, która postanowiła zmienić drogę w życiu jest po prostu okrutny i nie ma dla tego żadnego usprawiedliwienia.
Tak naprawdę bardzo wiele zależy od zboru i starszych- a autorka jest córką starszego więc oczywiste jest to że będzie bardziej pilnowana by dawać "przykład". Akurat to że na zebrania i do głoszenia kobiety powinny "ubierać się jak kobiety" (czyt spódniczka za kolano) to fakt i ogólne zasady organizacji.
A co do chrztu to dziecko wychowane w rodzinie ŚJ tak naprawdę najczęściej nie ma wielkiego wyboru. Od dzieciaka jest indoktrynowane i zachęcane do tego. Wątpię żeby nastolatek do końca wiedział z czym to się wiąże. A w KK nie na żadnego nakazu wykluczenia osoby która odeszła od religii.
Moja mama jest Świadkiem Jehowy, sama przez jakieś siedem/osiem lat brałam udział w ich zebraniach, więc jakiś pogląd na sytuację mam. I zgodzę się z wypowiedzią, że to nie Świadkowie Jehowy są toksyczni, tylko rodzina autorki wyznania, pewne odchyły zdarzają się w każdym środowisku, tak jak napisała Madagaskar.
Wyrywaj się. Inaczej umrzesz za życia. Musisz być dzielna i żyć tak, jak dyktuje ci serce, bo bądźmy szczerzy - chociaż to banał, rodzina za ciebie twojego życia nie przeżyje. Na twoją korzyść przemawia to, że jesteś bardzo młoda, inni porzucaja wegetację pod cudzym dyktandem nieraz dużo, dużo później. Poradzisz sobie. Pewnie potkniesz się nie raz, nie dwa, ale każdy popełni błędy. Trzymam kciuki.