#l5Y7M
Jakieś 4 lata temu razem ze znajomymi jeździliśmy późnym wieczorem na rowerach tam w pobliżu stawu. Nikt z nas nie wierzył w duchy, zjawy itp. rzeczy, ale to co zobaczyliśmy wtedy naprawdę nie wiemy jak to wyjaśnić. Gdy tak sobie jeździliśmy i oddaliliśmy się od tego stawu, nagle jedna koleżanka krzyknęła: "ej, stójcie, co to tam jest w stawie?". Wszyscy się zatrzymaliśmy i popatrzyliśmy się w stronę wody. Ujrzeliśmy taką białą kropkę na wysokości około 1,5 m od ziemi i to na pewno nie była latarka. Ta kropka przemieszczała się w bok. A za chwile za tą kropką ujrzeliśmy takie wielkie, białe, jakby świecące spodnie wychodzące z stawu, które podążały za tą kropką. Pomyśleliśmy, że ktoś po prostu był na czarno ubrany, tylko miał takie spodnie. Gdy te spodnie były dalej od stawu stwierdziliśmy, że pojedziemy szybko do domu, a więc musieliśmy minąć ten staw i przy okazji chcieliśmy się trochę z bliższej odległości zobaczyć co to jest. Gdy byliśmy blisko wody te spodnie stały dalej i było widać tylko te spodnie i jesteśmy pewni, że to nie był człowiek ubrany w białe spodnie. To były tylko spodnie, które same chodziły. Kilka sekund później te spodnie jakby nas zauważyły i zaczęły iść w naszą stronę, a ta biała kropka zaczęła lecieć do nieba. Myśmy szybko uciekliśmy do mojego domu. A jak wspomniałam na początku, mój dom jest koło tego stawu i będąc w domu popatrzyliśmy w okno, aby zobaczyć to z bezpiecznego miejsca i nie ryzykować będąc na dworze, ale ani spodni, ani nic podejrzanego już tam nie było.
Naprawdę nie mamy pojęcia co to mogło być. Wiem, że brzmi to jak wymyślona bajeczka, ale naprawdę widzieliśmy to i nie mam pojęcia co to było. Jestem pewna, że to nie był człowiek ubrany w białe spodnie, bo pomimo iż było ciemno, to byłoby widać postać, a to były tylko spodnie. Minęły już 4 lata i od tamtej pory nic już tam nie widziałam, ani nikt inny nic nie zauważył, jednak pomimo tego od tego zajścia nienawidzę wracać gdy jest ciemno, bo zawsze muszę przechodzić koło tego stawu.
Jak dla mnie było ciemno, mózg sobie sam wszystko podpowiada, ktoś miał chińskie spodnie wodery i ciemną kurtkę. Sam w takich łaziłem tydzień temu robiąc zdjęcia śpiewającym po nocy nad stawem rzekotkom drzewnym. Ale co ja tam wiem. Spodnie z zaświatów na pewno miały jakąś mistyczną misję, chociaż między bogiem a prawdą Jezus chyba nigdy nie nosił spodni.
Nie powinno się jednak wierzyć bezrefleksyjnie w zeznania naocznych świadków. W 1999 roku dokonano ciekawego eksperymentu: grupie ludzi pokazano krótki filmik, gdzie trójka osób w białych koszulkach grała z trójką osób w czarnych - rzucali do siebie piłkę. Widzowie mieli za zadanie liczyć ile podań wykonali zawodnicy w białych koszulkach. W pewnym momencie pomiędzy ludzi wszedł człowiek w stroju goryla, popatrzył się prosto w kamerę i pouderzał pięściami w klatę, po czym wyszedł z kadru jak gdyby nigdy nic. Wyniki eksperymentu były zaskakujące - połowa osób oglądających filmik i liczących podania w ogóle nie zorientowała się, że w jego trakcie pojawił się jakiś goryl. Jest to jeden z najlepiej udokumentowanych i najbardziej rozsławionych eksperymentów we współczesnej psychologii, dowodzący jak bardzo ograniczona jest nasza percepcja, jak względne jest to co zauważamy dookoła nas, że nasze postrzeganie ma ogromne limity i często płata nam figle.
Ten film można znaleźć w internecie, sam licząc podania nie widziałem goryla i byłem w szoku, że taki gostek faktycznie przechodził.
Bogiem a prawdą, nie między Bogiem a prawdą. Cytując prof. Bralczyka "Bogiem a prawdą, podobnie jak prawdą a Bogiem, oznacza tyle, co 'prawdę mówiąc, mówiąc szczerze', i odnosi się do treści, które wyrażane są trochę nieoficjalnie. Inny bliskoznacznik to trzeba przyznać. Pewien odcień tego znaczenia można znaleźć także w wyrażeniu między nami (mówiąc). Może stąd Pana znajomi wzięli to między, które wcale nie pasuje, gdy umieścimy je między słowem Bóg i słowem prawda. Nie wiem, kto użył tego określenia pierwszy. Ten narzędnik, jak się zdaje, jest śladem zwrotu typu klnę się Bogiem, kierując się prawdą. Spójnik a w środku nie ma znaczenia przeciwstawienia, jest bardziej uroczystym synonimem spójnika i, jak np. piękny a mądry."
@veriki, aha! dziękuję :D Nigdy się nie zastanawiałem nad tym wyrażeniem, choć wydawało mi się trochę dziwne.
To był niedźwiedź. Ale eksperyment spoko :D
Najzabawniejsze, że wiedziałem, że coś tam będzie przechodziło, a i tak nie zauważyłem moonwalking bear.
Bobylon-jest test i z niedźwiedziem i z gorylem :)
Nigdy nie spotkałam się z takim natężeniem słowa 'spodnie' w żadnym tekście 😀
To samo pomyślałam czytając wyznanie 😁
Straszne portki.
Wątpię, by nawiedziły was jakieś groźne spodnie. Podejrzewam, że człowiek (np. wędkarz, robotnik) mógł trzymać latarkę i mieć spodnie odblaskowe...
Co to za czasy, że zamiast porządnej zjawy tylko gacie straszą...
Jaki kraj, takie duchy
Wędkarz w woderach i świetlik na spławiku, a nie lewitujące spodnie.
Może i śmiesznie brzmi z tymi spodniami, ale znałam osobę, którą goniła kiedyś lewitująca sukienka, krótko po śmierci bliskiej osoby. Powtarzało się to kilka razy, w końcu rodzina rozkopała jej grób i odkryli, że w środku jest kawałek sznura wisielczego z czymś jeszcze. Urok. Wyciągnęli to, zakopali z powrotem i już się to nigdy nie powtórzyło.
Rodzina tak po prostu rozkopała grób, otworzyła trumnę, wyciągnęła sznur i zakopała z powrotem?
11 x "spodnie" ;)
Ta latające spodnie. Szkoda, że nie było latających smoków
Może coś sie wam przywidziało?