#ki17X
Dowiedziałam się, kto za tym stoi. Mój pocieszny sąsiad. Ojciec dwójki dzieci. Znajomy mojego taty. Taki „dobry” mąż i tatuś. Nie. No właśnie nie.
Wiele razy zdarzało się, że wszystkie koty na ulicy były otrute. Wszystkie oprócz kota tego oto gbura. Lubi dokarmiać koty moje i sąsiadów. A potem magicznie wymiera połowa kotów z okolicy... Raz postrzelił psa. Wiatrówką. Jego wytłumaczenie? „Przepraszam, myślałem, że to kot!”.
Nie, nikt nic z tym nie zrobił. Wszyscy siedzą cicho. A ja też nic z tym zrobić nie mogę. Bo mam mniej niż 14 lat. Na policję nie pójdę, do sądu go nie pozwę.
Do sierpnia tego roku mieliśmy potulną kotkę. Zniknęła. Ciekawe czemu. I teraz najlepsze. Jeden z moich kotów jest w ciężkim stanie. Jedziemy do weterynarza.
„Wygląda na to, że państwa kot został mocno kopnięty”.
Łeb mu ukręcę, jak będę miała okazję. Bez chwili zastanowienia to zrobię.
Jeszcze beknie za to. Prędzej czy później.
Nienawidzę go.
To je trzymajcie w domu i po sprawie.
Ma samochód?
Masz 14 lat, za wybicie szyby nic Ci nie grozi, zresztą muszą być świadkowie.
Podłóż mu jakiś mały ładunek pod drzwi (w Internecie znajdziesz poradnik, tylko szukaj na vpn i incognito). Może jak mu urwie nogi przy samej dupie to (nomen omen) siądzie sobie na tyłku.
Głupszej rady się nie dało wymyślić? Syn znajomego, też w wieku 14 lat bawił sie trochę w robienie petard, zamawiał sobie składniki na allegro. Do czasu jak przyjechało CBŚ pogadać z ojcem do czego jego syn wykorzystuje potencjalnie wybuchowe materiały. Monitorują to i tryb incognito tu nie pomoże
Ooo nie, koty to sie szanuje. Ide po strzelbe, napisz gdzie jechać