#0KlUn

Mój tata jest lekarzem w jednym z większych miast w Polsce. Jakiś rok temu miał wizytę domową w jednej z uboższych dzielnic miasta. To, co zobaczył w mieszkaniu pacjentki, było po prostu przerażające: zgniłe jedzenie, wszechobecny kurz, nieszczelne okna, grzyb, stare zniszczone meble. Warunki niegodne do życia żadnego człowieka. Właścicielką „mieszkania” okazała się 86-letnia kobieta. Mój tata po zobaczeniu warunków życia pani Janiny spędził kolejne 5 godzin na sprzątaniu jej domu. Dowiedział się także od niej, że wszyscy członkowie jej rodziny nie żyją lub wyemigrowali, została kompletnie sama.
Tacie udało skontaktować się z rodziną mieszkającą w Kanadzie. Dzięki temu pani Janina mogła spędzić święta w towarzystwie swoich bliskich. Jednak rodzina musiała wracać do Kanady, a jedynym przyjacielem pani Janiny został mój ojciec. Co tydzień, po pracy, mimo dużego zmęczenia, przyjeżdżał do niej oraz spędzał z nią czas na rozmowie i sprzątaniu jej mieszkania. Dla tak samotnej kobiety takie spotkania były bardzo ważne. Potrafiła rozpłakać się, gdy tata zapomniał odmachać jej z samochodu. Raz na parę miesięcy wpadała do niej jakaś kuzynka z Kanady – to było całe zaangażowanie rodziny.
Z czasem u pani Janiny zaczęła występować początki demencji starczej. Tymczasem MOPS próbował wcisnąć jej jakąś opiekunkę, której pani Janina po 15-minutowej znajomości podarowała swój złoty naszyjnik — najcenniejszą rzecz, jaką miała.
Mimo choroby pani Janina nadal pozostawała ciepłą i miłą kobietą. Przez większość czasu naprawdę ciekawie się z nią rozmawiało. Jednak choroba zaczęła robić postępy, powoli zabierając zdolności logicznego myślenia.

Pani Janina dzisiaj odeszła. Cieszę się jednak, że ostatniego roku swojego życia nie musiała spędzić w samotności.
krux7735 Odpowiedz

Teraz magicznie pojawi się rodzina z Kanady po wolne M..

Dodaj anonimowe wyznanie