#kOH8d
Podzielili nas jednak na małe grupki piszące w klasach, po 15 osób, alfabetycznie. Jej nazwisko było literkę niżej niż moje i po losowaniu usadzili nas na samym końcu sali: ja w środkowym rzędzie, mając za plecami nauczyciela-kontrolera z innego miasta, ona przy ścianie, mając za sobą tylko kumpla o ksywie ''Matoł''. Wiedziałem, że będzie ciężko i jak rozpęta się ściąganie, mogą nam nawet anulować egzamin. Kumpela oczywiście nie zawiodła. Choć przez 3 lata jeździła do innego miasta na korepetycje do jakiejś doktorantki i wiedziała jak jest wakacyjny, wiejski domek kryty strzechą, zapytała się mnie w trakcie pisania listu jak to jest ''samolot''. W największym stresie starałem się jej przeliterować poprawnie ''airplane'', czując na plecach oddech egzaminatora, żeby tylko zadośćuczynić swojej obietnicy. Zniszczyła mnie jednak, gdy po 8 latach nauki tego języka zapytała się mnie, jak jest "angielski" po angielsku...
Dałem jej zerżnąć wszystkie moje odpowiedzi testowe, robiliśmy prawdziwe akrobacje, żeby to mogło się udać, kontroler udawał na szczęście głupiego, choć nasi nauczyciele patrzyli na to ze zgrozą. Wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że pod koniec egzaminu zajrzałem w odpowiedzi kujonki siedzącej przede mną i były kompletnie inne niż moje. Zrozumiałem, że podmienili grupy i że moja kumpela jest absolutnie usmażona. Byłem już jednak tak zmęczony i zestresowany, że nic jej nie powiedziałem i do samego dnia ogłoszenia wyników uśmiechałem się do niej i klepałem ją po pleckach. Oblała sromotnie i do tej pory widzę ją, jak płacze na trawniku liceum, jak osierocona małpka na deszczu.
Co ciekawe, Matoł, który siedział za nią i też nie umiał nawet odmienić ''be'' przez osoby, zerżnął od niej wszystko i zdał, bo jakimś cudem jego grupa pokrywała się z moją.
Ja rozumiem męczenie kogoś, żeby dał ściągnąć na niezapowiedzianej klasówce ale na maturze to przegięcie. To tylko wkurza i przeszkadza.
@ Krilan: Obrzydliwe oszustwo obrzydliwym oszustwem a zdana matura zdana matura.
Miałam kiedyś koleżankę, która non stop gadała do mnie na każdej kartkówce i każdym sprawdzianie z matematyki. Nie byłam orłem, ale podstawy umiałam, czasami coś trudniejszego też udało mi się rozwiązać, ale ona nie umiała zupełnie nic, potrafiła mnie zapytać, jak obliczyć pole prostokąta... Za każdym razem to samo, wołała mnie, szturchała i nie dawała się skupić. Nieraz gubiłam się przez nią przy naprawdę prostych zadaniach. Byłam za bardzo nieśmiała, żeby zgłosić to nauczycielce (wiem, głupia byłam, ale bałam się też tego, że klasa mnie za to znienawidzi, bo z reguły każdy każdemu próbował pomagać). Podpowiadałam jej ile umiałam i przez to nie mogłam zrobić swoich zadań. Ignorowanie nie działało, bo dosłownie cały czas do mnie pie*doliła i szturchała, nie dawała za wygraną. Przez nią miałam gorsze oceny od niej, bo nie nadążałam ze swoimi zadaniami. Zdałam z 2 na koniec, ona z 3. Nauczycielka chyba jednak ogarnęła, co się dzieje i w następnym roku zabroniła nam ze sobą siedzieć, usadziła mnie samą w pojedynczej ławce. Dzięki temu ona na koniec walczyła o 2, bo była zagrożona, a ja miałam naprawdę mocną 4.
a najgorzej jak przez taka osobe niedouczona samemu sie zalapie problemy, bo np. nauczyciel kaze obu osobom oddac kartki :/
Szinigami, dokładnie tak. Ja mam maturę, tylko dlatego, że mój rocznik był zwolniony z matematyki. No jestem matematycznym ongiem i całe liceum walczyłam o głupią 2, czasami 3. Z innych przedmiotów 4,5,6. I to nie tak, że nauczycielka była zła, czy ja miałam wywalone. Dobrze ogarniała niektóre działy, np geometrie, czy logikę. Natomiast jak przychodziły równania z x, to mam autentycznie czarną dziurę przed oczyma, oblewa mnie zimny pot i nie mam pojęcia co robić. Rozwiązywałam setki zadań, uważałam, kułam ten przedmiot, a i tak mi nie szło. Rozwiązywałam też w ramach ćwiczeń matury i zawsze wychodziło te 30, maks 40%, ale to w warunkach domowych, bezstrezowych. Na egzaminie pewnie bym polała😂
pora, mam przyjaciolke, ktora poza ulamki czy procenty nie wychodzi
po prostu jakas dyskalkulia, brak myslenia abstrakcyjnego
a nieglupia babka
Zwłaszcza, że zdanie podstawowej matury nie jest trudne. Z naciskiem na "zdanie", bo zdanie dobrze to już coś innego. Żeby mieć te 30% nie potrzebna jest wybitna wiedza, wystarczy jakieś minimum nauki.
@ Szinogami, ale Ty wiesz, że matura nie jest obowiązkowa? Jeśli ktoś, jak to ładnie ujelas, nie ma predyspozycji, to powinien wybrać szkołę zawodową. Matura jest poświadczeniem opanowania pewnego poziomu wiedzy ogólnej. Jak ktoś intelektualnie nie daje rady, to powinien się skupić na przygotowaniu do konkretnego zawodu.
Mi też jej szkoda. Tyle starań na nic...
Szinigani: Zgadam się. Jest jeden szkopuł. Nigdy nie spotkałam kogoś kto był zajebisty z matmy, ale nie wiedziałby co to jest " to do", albo nie był w stanie ogranąć angielskiego na podstawowym poziomie po latach nauki. W drugą stronę jednak jak ktoś po 8 latach nauki nie wie jak powiedzieć Maj nejm ys Michał to można z góry założyć, że nie ma głowy ani do angielskiego ani do matmy, bo to już nie jest kwestia talentu, tylko inteligencji. Jeden łapie, drugi nie. Jako filolog francuski mogę stwierdzić, że zaawansowana znajomość języka obcego jest jak matematyka- są reguły, które trzeba umieć zastosować w praktyce- i tak Ci studenci, którzy byli dobrzy z matmy nie mieli problemów z zaawansowaną gramatyką i ortografią, czego nie można powiedzieć o tych, którzy znali milion słów wyrytych na pamięć, ale nie radzili sobie z zadaniami, które wymagały logiki w stosowaniu języka.
To jest szinigami, a nie szinogami albo szinigani.
Ja wiem jak jest angielski po angielski english, i samolot też wiedziałem.
Gratulacje
Chcesz medal?
Und wiessst du wie ist "Węgierski" auf Deutsch?
335579 jedno s za duzo ;)
puciok, wystrugam ci order z ziemniaka
szini, a to tak, nie zauwazylam, dzieki za czujnosc :)
powinno byc "weisst"
ojtam ;)
335579 - ungarisch. moje 4 lata in dojczlant nie poszły na marne
a, i weißt du wie ''węgierski'' auf Deutsch ist?
A wakacyjny, wiejski domek kryty strzechą?
Powiedziałabym, że byłeś troszkę nieasertywny skoro nie potrafiłeś jej odmówić. Nie wydaje mi się, aby historyjka była prawdziwa, ale jest całkiem ładnie napisana, chociaż to ostatnie porównanie jest trochę dziwne. „Osierocona małpka na deszczu” ja bym chyba nigdy na takie coś nie wpadła.
Myślę, że jest prawdziwa. Słyszałam parę takich przypadków. W roku 2007 lub 2008 niespodziewanie pomieszali odpowiedzi na arkuszach z angielskiego, wcześniej były te same dla wszystkich.
Zdawałam w 2006 i już było kilka innych grup z pomieszaną kolejnością na angielskim.
Genialne to by było, gdyby egzaminator zdawał sobie sprawę, o innych grupach. Wtedy jego brak reakcji, byłby najlepszą reakcją.
Raczej wiedział. Niekoniecznie dlatego ignorował ściąganie, ale wiedział, bo jak arkusze są różne, to nie są rozdawane na ślepo, w końcu idea jest taka, żeby siedzące obok siebie osoby miały różne testy.
To na maturze są grupy? Jak zdawałem 15 lat temu to chyba nie było, dlatego pytam.
Pytania chyba są te same, ale pomieszane. Tak mi się wydaje.
Odpowiedzi są w innym układzie. U jednego odpowiedź będąca a) u innego może być napisana jako c)
o dzieki, bo o to samo mialam zapytac
moj egzamin byl ustny te parenascie lat temu
Ja zdawałam 14 lat temu i odpowiedzi były pomieszane.
Osierocona małpka na deszczu 😂
Rozumiem problem koleżanki, bo ja też potrafiłam siedzieć nad książkami do późnego wieczora, bo aż tak szalenie inteligentna nie jestem, a zależało mi na dobrych ocenach.
Cały ten wysiłek i godziny wkuwania można za przeproszeniem o kant dupy rozbić, bo i tak nie poszłam na studia i nie mam super fajnej pracy. Gdybym wtedy wiedziała....
Moja przyjaciółka jest taką "nogą" z angielskiego, ale do matury się nauczyła podstaw. Mina naszej nauczycielki kiedy okazało się że zdała na koło 70% ustną mature była nie do opisania xd
Do podstawowej matury więcej nie potrzeba. Rozszerzenie już wymaga trochę więcej pracy, ale na podstawę można się łatwo nauczyć.
Ładna i bogata -- da sobie radę w życiu.
Chyba nie jesteś zbyt asertywny, co?
Ale mnie niesprawiedliwość denerwuje na świecie, przez te pieprzone przecieki mam jeszcze mniejsze szanse dostać sie na studia bo żyje na jakimś zadupiu gdzie nie dotarły. Autorze, sorki przypomniało mi się, trzymaj się tam 👋