#kD5Vo

Większość znajomych mojego męża ma mnie za idealną partnerkę, bo dzielę z nim jego (i ich) wielką pasję - fantastykę i gry RPG. Dla niewtajemniczonych - takie interaktywne opowieści, w których jedna osoba wciela się w narratora, a reszta w postacie. Często z nimi grywam, a nawet je prowadzę (jestem narratorem).

Nikt z nich nie wie, że tak naprawdę organicznie nienawidzę prowadzić sesji. Robię to dla męża, który kocha ten "sport" do tego stopnia, że w każdym filmie czy książce widzi nie historie, a potencjalne inspiracje do sesji, a jeśli nie gramy od więcej niż 3 dni, niecierpliwie dopytuje, kiedy zagramy znowu i w co. Mąż potrafi godzinami analizować przebiegi sesji, decyzje bohaterów, realizm narracji i dziesiątki innych parametrów, do tego rysuje portrety swoich postaci i obmyśla im szczegółowe historie. I... jest przekonany, że żadne hobby nie jest tak twórcze, ciekawe i wartościowe (rozwija wyobraźnię, rozbudza ciekawość itp.). Ja natomiast nigdy tego nie polubiłam - mimo lat praktyki moje historie są papierowe, bohaterowie nudni, a przyjemność z gry - żadna.
Rzuciłabym to dawno w diabły, ale sama nie jestem typem zapaleńca, a mój mąż jest bardzo aktywną, towarzyską osobą, która ma tysiąc pomysłów na minutę i po prostu nie mam aż tylu pomysłów na inne rozrywki, aby zagospodarować nam czas w ilości, która by go zadowoliła. Najgorsze są dni po sesjach, kiedy on szczegółowo analizuje każdą dziurę fabularną i nieścisłość w moich scenariuszach - wyobraźcie sobie przez bite 4-6 godzin wysłuchiwać dogłębnej krytyki na swój temat. Kiedy proszę, by tego nie robił, on mi mówi, że bez tego nie poprawię swojego stylu prowadzenia i nie polubię RPG-ów (i nieustannie dodaje, że z pewnością jeszcze je pokocham, tylko muszę nauczyć się je prowadzić).

Ostatnio przez kwarantannę grywamy z mężem prawie codziennie, a ja już nie daję rady nerwowo. Przed sesją trzęsą mi się ręce, zasycha w gardle, mam ochotę uciekać - a on powtarza, że sama się nakręcam, że źle do tego podchodzę i że przecież to taka fajna zabawa. Kiedy robię sobie kilkudniową przerwę, mąż podkreśla, jak bardzo mu się ze mną nudzi, jak leniwa jestem i jak bardzo marnujemy razem czas, podczas gdy moglibyśmy przeżywać wspaniałe przygody w nieograniczonym niczym świecie wyobraźni...

Tyle że ja nie chcę gorączkowo wymyślać kolejnych fabuł i snuć opowieści, które nudzą mnie samą. Chcę nudy. Chcę prostych, bezstresowych rozrywek... ale z drugiej strony chciałabym móc współuczestniczyć w hobby mojego męża, tylko za cholerę nie wiem, jak je polubić i przestać się nim stresować.
Flecik Odpowiedz

Hobby, serio? Bo mnie to wygląda na ucieczkę w świat fantazji. Nie mam nic do gier, ale co byś powiedziała o hobbystach, którzy co 3 dni chodzą na ryby, wychodzą na brydża itp., a przez kolejne pół dnia analizują przynęty, czy kolejne rozdania? Pofantazjować jest fajnie, przeżywać przygody w świecie wyobraźni też, pod warunkiem, że te światy nie zastępują nam realnego życia.Poza tym nie wiem dlaczego uważasz, że za wszelką cenę musisz dzielić pasję(?) męża, lub dostarczać mu rozrywek. Rozważ to.

SzaraDama

A czym jest hobby jak nie oderwaniem się od rzeczywistości. Chodzenie po górach, uprawianie sportów, czytanie książek, malowanie, czy nawet zajmowanie się pielęgnacją skóry. Hobby to czas "dla siebie" podczas którego nie myślimy o codziennych zmartwieniach... Ktoś ucieka w gry, ktoś w książki, a ktoś inny na łono natury, a ktoś lepi garnki...

jasnoton

Uwielbiam analizować przynęty.

innanitka Odpowiedz

"Najgorsze są dni po sesjach, kiedy on szczegółowo analizuje każdą dziurę fabularną i nieścisłość w moich scenariuszach - wyobraźcie sobie przez bite 4-6 godzin wysłuchiwać dogłębnej krytyki na swój temat. Kiedy proszę, by tego nie robił, on mi mówi, że bez tego nie poprawię swojego stylu prowadzenia i nie polubię RPGów (...)"
Nie. Jemu to sprawia przyjemność. Mój były też non stop mnie krytykował i wytykał wszystko, miał nierealne "standardy" wszystkiego. Jak się kiedyś zapytałam, dlaczego ciągle mnie gnębi, to odpowiedział, że "on mi mówi co jest we mnie najgorszego, abym mogła się stać lepszym człowiekiem". On tak naprawdę lubił czuć się lepszy (od wszystkich, nie tylko ode mnie) i tak się podbudowywał. Toksyczny typ, odeszłam od niego 4 lata temu (rozwiodłam się, sama złożyłam papiery rozwodowe) i przez ani jedną sekundę tego nie żałowałam.

SzaraDama

Też miałam takiego byłego, moja samoocena poleciała w dół bardzo. Trudno jest "zerwać" małżeństwo, więc jak nie pomaga rozmowa ja bym zaproponowała przygotować się i wynotować wszystkie "głupie zachowania postaci" i przez kilka godzin krytykować kilka godzin stylu jego gry, powiedzieć, że chcesz mu pomóc być lepszym graczem.
Ewentualne jakby on poprowadził to zachowywać się po sesji tak jak on, wtedy prędzej zrozumie.

P.S. zadziałało na moją mamę, która wszystko krytykowała i nawet nie wiedziała, że to robi, najpierw jej wytknęłam, że to robi (oczywiście przesadzam), potem zaczęłam jej mówić dokładnie te same rzeczy, oczywiście z miłym uśmiechem i chęcią "poprawienia" jej...

bazienka

inna brawo :)
a co do autorki- problem powiedziec- jak ci sie nie podoba moj styl prowadzenia, to nie bede prowadzic, nara?

bazienka

albo w podobny sposob komentowac jego prowadzenia postaci i decyzji w grze?

Mmpp00 Odpowiedz

Co to za relacja, w której boisz się wyrazić swoje zdanie? Widzę, że nie chcesz go nie zranić, tylko Ty się ewidentnie boisz, że będzie na ciebie zły i się pokłócicie. To trochę toksyczne. Spróbujcie porozmawiać ze sobą szczerze. Powinien cię zrozumieć i pójść na kompromis. Jeżeli tego nie zrobi to z niego niezły egoista.

Mmpp00

Zgadzam się z tobą. Napisałam w ten sposób, bo nie znam dziewczyny ani jej partnera. Powstrzymuję się od osądu.

Whiteknight

"Kiedy proszę, by tego nie robił, on mi mówi, że bez tego nie poprawię swojego stylu prowadzenia i nie polubię RPG-ów (i nieustannie dodaje, że z pewnością jeszcze je pokocham, tylko muszę nauczyć się je prowadzić)."

"Przed sesją trzęsą mi się ręce, zasycha w gardle, mam ochotę uciekać - a on powtarza, że sama się nakręcam, że źle do tego podchodzę i że przecież to taka fajna zabawa."

Wygląda na to, że autorka rozmawiała o tym ze swoim mężem.

"Nikt z nich nie wie, że tak naprawdę organicznie nienawidzę prowadzić sesji."

To zdanie trochę mnie zmyliło, ale wychodzi na to, że to koledzy od RPG nie wiedzą o uczuciach autorki. Jej partner najzwyczajniej w świecie je ignoruje. Nie rozumiem, po co ją w to wciąga, skoro ona sobie tego ewidentnie nie życzy. Żeby jej pokazać, jakie to fajne? Robią to już tak długo i raczej jej nie przekona, a tak ją tylko zniechęca. Tym bardziej, że krytykuje jej sposób prowadzenia gry - czy to mu w takim razie sprawia przyjemność? Uczestniczenie w rozgrywce, która mu się nie podoba? Nie każde hobby trzeba dzielić z mężem i żoną. Martwi mnie tylko, że z wyznania wynika, że to ich jedyny (lub jeden z nielicznych) sposób spędzania czasu.

Smutnabula Odpowiedz

Ja też lekko przymuszam się do gry w planszówki bo moja połówka je uwielbia. Od lat starannie szuka i dobiera tytuły tak by stopniowo mnie przekonać i zainteresować. I całkiem mu się udaje bo mimo że fascynatem nie zostanę to potrafię czerpać z niektórych przyjemność. I właśnie w takie tytuły grywamy.
Widzisz różnicę? To co robi twój mąż jest chore. Maltretuje cię psychicznie, a sam prawdopodobnie jest w jakiś sposób od tego uzależniony.

dnoiwodorosty Odpowiedz

a - taka śmiała sugestia - gdybyś po prostu powiedziała mężowi, że nie lubisz, udawałaś, dołuje Cię wielogodzinna krytyka i - druga odważna sugestia - może chwila przerwy dla zregenerowania steranych nerwów? Tak z miesiąc do pół roku? ;)

dnoiwodorosty

Norskatten - mało powiedziane, takie wielogodzinne sesje krytykowania to już maltretowanie psychiczne

KochamLodyMietowe Odpowiedz

Po co się zmuszać, przecież to nie ma sensu. Poza tym niepokoi mnie że gracie ciągle w to i nir robicie razem nic wiecej (a przynajmniej na to wygląda). Troche przykre jest jego podejście. Graj ze mna w to, co ja chcę, ale nie róbmy tego co ty chcesz, bo nie.

KlaraBarbara Odpowiedz

Jak się tak świetnie zna to niech sam prowadzi a Ty tego nie rób. NIe możesz tkwić w tak niezdrowej sytuacji, że się zmuszasz tak bardzo do czegoś tylko dla niego. I jeszcze raz mu powtórz by przestał tak Cię krytykować, wytłumacz mu co czujesz i jeśli wciąż będzie stawiał na swoim to zastanów isę czy napewno warto być w takim związku

bazienka2 Odpowiedz

To może mu to spokojnie powiedz? Czego się boisz, że mąż cię zje czy złoży Khornowi w ofierze?

Wredna90 Odpowiedz

Ty czegoś nie lubisz a on Cię zmusza. Nie brzmi to jak recepta na udany związek.

Herubina Odpowiedz

A wy macie jakieś inne życie poza tym? Mi wygląda na to, że bardziej jesteś jego partnerem do grania niż żoną. Jakby niczego innego nie zauważał, a Ty boisz się to stracić, bo wiesz, że jeśli nie będziesz się tym interesowała to mąż będzie miał Cię totalnie gdzieś.

Zobacz więcej komentarzy (23)
Dodaj anonimowe wyznanie