#jyEhT

Kiedyś zostałam prawie porwana.

Miałam wtedy 14 lat. Wyszłam ze szkoły, kiedy podszedł do mnie mężczyzna w średnim wieku. Wydawał się miły. Powiedział, że jest znajomym moich rodziców i miał mnie zabrać do siebie na dwa dni, bo rodzice musieli pilnie wyjechać. Zdziwiłam się bardzo, bo nie słyszałam o żadnym wyjeździe. Jednak mężczyzna bardzo przekonująco opowiedział mi jak to wyszło z tym wyjazdem. Byłam głupia, ale wsiadłam z nim do samochodu.

W trakcie jazdy postanowiłam zadzwonić do mamy, że już jadę z tym ich znajomym. Facet wtedy kazał mi urwać połączenie i oddać mu telefon. Oddałam, po czym powiedział, że on sam zadzwoni. Przyłożył mój telefon do ucha i "rozmawiał" z moją mamą. Wydawało mi się, że udawał, bo nie słyszałam żadnych odgłosów z słuchawki, miałam jakieś złe przeczucie.

Jechałam w milczeniu, ze stresu brzuch mnie rozbolał, miałam gulę w gardle, nie wiedziałam co robić. Powiedziałam do tego faceta, żeby zawiózł mnie do babci, ale on się nie zgodził i dalej próbował mnie przekonywać, że wszystko jest okej, dobrze spędzimy ten czas i wrócę niedługo do rodziców.

Kiedy zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle, zaczęłam bić pięściami w szybę i krzyczeć. Facet się zdenerwował, kazał mi się zamknąć. Jakieś dwie minuty później zatrzymał się i kazał mi wyjść. Pewnie przestraszył się, że ktoś mnie zauważył.

Traumę mam do dziś, a minęło już 8 lat od tej sytuacji. Rodzicom nie powiedziałam niestety, bo bałam się, że dostanę ochrzan za to, że wsiadłam z obcym do samochodu i pewnie słusznie.
scor Odpowiedz

Całe szczęście wszystko dobrze się skończyło. Oby to wyznanie dostało się na główną, żeby jak najwięcej ludzie je przeczytało. Jeśli znajdziecie się kiedyś w takiej sytuacji to pamiętajcie, że aby wybić okno w samochodzie należy się jak najbardziej położyć na siedzeniu, a następnie z całej siły kopnąć w szybę (najlepiej boczną), gdyż nogach mamy dużo więcej siły, jak w rękach.

gitarzystka

To ja dodam, że aby zbić szybę w aucie, najlepiej jest celować w pobliże jej rogu, a nie w środek. Należy też uderzać małą powierzchnią, np. "czubkiem" łokcia, czy pięty.

Vito857 Odpowiedz

Szczerze mówiąc w wieku 14 lat to już jakaś świadomość powinna być...

bazienka

i telefon kontrolny do rodzicow od razu

Morswinek

Niedoinfornowana. Zapewne może być z tego pokolenia co "biegało od świtu do zmroku i nikt ich nie szukał". W przypadku takich dzieci często jest zaniedbanie kwestii bezpieczeństwa.

ananas1ek

Z tym że w wieku 14 lat to już(w moim przypadku) było gimnazjum. Wykpilabym faceta i wróciła do domu że swoimi kluczami i tam szukałabym kartki od rodziców o ew. Wyjeździe. Jeśli byłby to wyjazd do rodziny napewno by na mnie poczekali, zresztą obydwoje pracowali i kojarzyłam grafik na najbliższe 2-3 dni...

MagicPower Odpowiedz

W tym wieku to powinnaś wiedzieć, że to jakiś oszust. Ale cóż stało się i przeszłości nie zmienisz. Najważniejsze, że jeszcze w porę zareagowałaś. Nie wiadomo czy do tej pory byś żyła.
Jedno mnie dziwi dlaczego nie powiedziałaś prawdy rodzicom. Serio bałaś się głupiego ochrzanu a to że ten facet jest na wolności i w każdej chwili może Ci coś zrobić to już mniej ważne?
Trzymaj się autorko, dla bezpieczeństwa powinnaś się zaopatrzyć w pieprz gazowy lub coś podobnego.

makweII

Mam podobne przemyślenia. Rozumiem dziecko z podstawówki, ale 14-latka? Dziwne wyznanie.

Mmpp00

A może przestańmy doszukiwać się we wszystkim problemu i zaakceptujmy, że taka sytuacja miała miejsce? Nie nam oceniać naiwność autorki a żadne pouczenia, że powinna była wiedzieć nic w tym momencie już nie zmienią.

TylkoRaz Odpowiedz

Zrozumiałbym gdyby była mowa o 7-10 latce. Autorko, gdzie Ty miałaś jakieś podstawowe procesy myślowe, byłaś nastolatką, nie dzieckiem. Nastolatką z telefonem! Nie przyszło Ci do głowy zadzwonić do rodziców zanim wsiadłaś do samochodu obcego faceta? Z resztą o czym ja mówię, po fakcie...
Strasznie jest to, że nawet nie wiesz jak bardzo twoje dziecko może być głupie...

Mmpp00 Odpowiedz

Nikt jeszcze nie zwrócił uwagi jaki poważny problem mają nastolatkowie z zaufaniem do własnych rodziców?? Okej, nie powiedzieć, że się piwo piło pod blokiem, ale żeby bać się przyznać do porwania? Chyba powinniśmy się zastanowić nad powodem, bo co wyznanie, to zdanie w stylu ,,nie powiedziałem rodzicom, bo bałem się, że zrobią awanturę".

PrzezSamoH

Wiesz, nie koniecznie musi chodzić o awanturę. Sama przeżyłam niebezpieczną sytuację jako nastolatka. I też nie powiedziałam rodzicom. Dlaczego? Bo bałam się, że będę musiała zeznawać na policji a przez szok nie pamiętałam prawie nic. Bałam się, że będe musiała o tym myśleć i to analizować. Bałam się, że policjanci mi nie uwierzą albo uznają moją winę. Bałam się, że może wyolbrzymiłam sytuację i będę pośmiewiskiem. Bałam się, że moi rodzice, którzy i tak są bardzo wrażliwi na punkcie mojego bezpieczeństwa nie będą pozwalać mi normalnie funkcjonować w społeczeństwie, skoro w biały dzień mogła stać mi się krzywda.

Mmpp00

Ja bardziej skupiam się na tej mojej opcji. Oczywiście, że trauma utrudnia wyznanie prawdy, ale zauważyłam, że nastolatkowie zwyczajnie nie ufają swoim rodzicom, co według mnie jest problemem. A w wyznaniu jest jasno napisane, że dziewczyna bała się awantury. W wielu wyznaniach i wypowiedziach napotykam właśnie takie stwierdzenie i stąd uważam to za jakiś schemat.

PiratTomi

Być może te dzieci to ofiary przemocy domowej, ups wychowania mocno stresowego.
Jak można zaufać komuś, kto uważa, że dobrą metodą wychowawczą jest lanie dziecka za każde przewinienia? Nikt normalny nie zaufa swojemu oprawcy.

Mmpp00

Zgadzam się. Czasami chciałabym mieć dziecko tylko po to, żeby dać mu dzieciństwo, którego sama nie miałam. Moim największym marzeniem jest usłyszeć kiedyś ,,mami dziękuję, że jesteś". Może jeszcze kiedyś się uda.. :). No wiem, że to egoistyczne, ale nie mogę przestać tak o tym myśleć.

PrzezSamoH

Mmpp - nie ufają z wielu powodów. Również przez wiek i dojrzewanie. Autorka bała się ochrzanu, co nie znaczy, że była karana za byle głupstwa i bita. Dlatego, jeśli długo nie usłyszysz tych słów to się nie przejmuj. Moi rodzice są cudowni, wszystko tłumaczyli, nigdy nie stosowali żadnej przemocy fizycznej czy psychicznej, za to kochali, dbali, doceniali, a i tak w wieku nastoletnim nie potrafiłam tego docenić i zbyt często traktowałam ich jak wrogów, mimo ze nie miałam żadnego powodu. Dopiero jako dorosła osoba mam z nimi kontakt przyjacielski i potrafię ich docenić. Pewnie dlatego nie podchodzę do tematu w taki sposób jak wy.

Mmpp00

Wiesz, nie do konca o to mi chodzi. Przemoc fizyczna wbrew pozorom nie jest tak powszechna jak przemoc psychiczna. Moja mama ją stosowała, taty nigdy nie było. Tak, jak mówię, niepowiedzienie o piciu w wieku 15 lat jest zrozumiałe, ale strach przed wyznaniem, że miało miejsce porwanie? Mi nie chodzi nawet o przemoc jako taką, ale jak to się dzieje, że młody człowiek BOI SIĘ konfrontacji w tak ważnym temacie Nie powinien się bać nawet wyznać, że bierze narkotyki i potrzebuje pomocy. Moim zdaniem rodzice nie słuchają swoich dzieci, nie rozmawiają z nimi, nie tworzą odpowiedniej więzi, tylko wymagają i omijają trudne tematy lub rzucają szybkie:,,nie pyskuj" jako argument na jakikolwiek problem ich potomstwa. To na to zwracam szczególną uwagę, nie na przemoc. Na brak więzi. Kiedy ona tak strasznie zanika i dlaczego? Bunt buntem, ale dziecko w obliczu tragedii potrzebuje wsparcia i gdzie ono jest?

PrzezSamoH

Mmpp00 - zgadzam się, że relacja rodzic -dziecko w wielu rodzinach leży. Chciałam tylko zwrócić uwage, że wiek nastoletni jest bardzo specyficznym i trudnym okresem. Nastolatek często uważa sie już za dorosłego i najmądrzejszego. Często sam dąży do rozluźnienia relacji z rodzicami. Dodatkowo nie ma ludzi idealnych i nieomylnych, więc nawet najlepszy rodzic popełnia na swojej drodze mnóstwo błędów, których nawet nie jest świadomy. W moim otoczeniu było podobnie. Są rodzice, o których piszesz, ale wielu jest normalnych i mieli te same problemy z nastolatkami. Różnicą jest tylko późniejszy kontakt.

Mmpp00

Oczywiście. Nic nie jest czarno-białe. Dlatego napisałam, że często nastolatkowie mają problem z zaufaniem do swoich rodziców właśnie przez brak więzi oraz dodatkowo stosowaną wobec nich przemoc. Wystarczy niesprawiedliwość rodzica. Życie to jeden wielki kompromis a w wieku nastoletnim łatwo jest niestety zatracić zaufanie dziecka. Wystarczy raz powiedzieć,, Powiedz mi, nie będę się gniewać, zawsze cię wysłucham" a potem zrobić kompletnie na odwrót. Taki nastolatek szybko poczuje się urażony, zdradzony i zacznie się buntować. Czasami nie chodzi o samą przemoc, ale o lekkomyślne zachowanie rodzica, który nie traktuje swojego potomstwa na równi w rozmowie i zachowuje się niesprawiedliwie wobec już prawie dojrzałej osoby. Nikt nie lubi, kiedy jego prawa ktoś kwestionuje, a krzyknięcie,, nie pyskuj, z matką gadasz" przyniesie odwrotny od zamierzonego skutek. Co z tego, że z matką? Co ma na celu ten argument? Nawet do obcej osoby nie powinno się tak zwracać, więc nie róbmy z rodziców nieomylnych aniołków, którym bezwzględnie należy się szacunek. Należy się, ale bunt to nie objaw braku szacunku, tylko chęć wyrażenia własnego zdania a jako osoba dorosła powinniśmy być ponad te wykrzyczane w złości słowa i starać się dojść do kompromisu.

Nightmares Odpowiedz

Mnie tylko zastanawia jedna rzecz - dlaczego od razu nie zadzwoniłaś do rodziców?

Ylifosretrik

Dokładnie i to w wieku 14 lat...

bazienka

i jeszcze fotke dziadowi zrobic z zaskoczenia

SzaraDama Odpowiedz

Powiem Ci, że jak dla mnie to błąd rodziców. Mi od małego tłukli (a urodziłam się jeszcze w latach 80tych), żeby nie ufać obcym (nie brać cukierków, nigdzie z nimi nie iść...)
Skąd dziecko (nawet 14 letnie) ma wiedzieć takie rzeczy, skoro rodzice nigdy nie mówili o tym a wszyscy inni byli przyjaźnie nastawieni?

P.S
Wiem, że autorka nie pisała nic o naukach od rodziców, ale jak dla mnie to jedyny scenariusz, bo jak rodzice wpajają od najmłodszych lat jak się zachować wobec obcych, to trudno mi uwierzyć, że jednak może ktoś być tak głupi.

JMoriarty Odpowiedz

14 lat i dałaś się nabrać na "znajomego rodziców"? Lotna to ty nie byłaś.

maIasarenka Odpowiedz

Chyba nie byłaś zbyt rozgarnięta jak na swój wiek.

Anonimka767 Odpowiedz

Kurcze 14 lat i taka głupota? Ja miałam 7 lat. Szlam w niedziele za blok do koleżanki, dosłownie z 50 metrów od mojego domu. Nagle podszedł do mnie facet, wąsaty, miał powieszona na ramieniu duza torbę i po prostu bez słowa owinął ręka moja szyje i zaczął mnie prowadzić w druga stronę. Kopnęłam go i się wyrwałam. Pobiegłam po tatę, ale gościa nikt już nie znalazł nigdy.

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie