Gdy byłam mała cieszyłam się, że nie żyję w średniowieczu. Dlaczego? Bo moja matka była dosłownie skłócona (i do dziś jest) ze wszystkimi sąsiadami i rodziną. Gdybyśmy żyły w tamtych czasach, w których palono ludzi na stosie za rzekome czary, to na pewno byśmy spłonęły z matką w pierwszej kolejności.
Ludzie wskazywali się wzajemnie, aby uniknąć posądzenia i śmierci. A myślę, że moją matkę, jako czarną owcę w rodzinie i w otoczeniu, posłaliby na stos od razu. Co za tym idzie, jej jedyną córkę także, mimo że jestem inna niż ona. To by nie miało znaczenia.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja pierniczę, ogarnij wiedzę historyczną. W Średniowieczu nie palono na stosach za czary. To raczej już XVI wiek, a nawet- oświecenie.
Pewnie ma z 12 lat, bo te przemyślenia na taki wiek wskazują
Keanna, o tym samym pomyślałam. Jakie czarownice, w jakim średniowieczu😂 swoją drogą jak ktoś lubi takie klimaty, to bardzo polecam poczytać "Mlota na Czarownice", czyli nieoficjalny podręcznik postępowania z czarownicami😉
Kochanie, w średniowieczu Polska była bardziej tolerancyjna niż teraz.
Jak to nie żyjemy w średniowieczu? Praktycznie brak własnej opinii, jak nie popierasz kościoła to jesteś wysłannikiem diabła.
Gdzie tak niby jest?
No właśnie od bliskich znajomych ciągle słyszę jak mają w domu awantury właśnie przez to, że nie wierzą. Ja sama zebrałam opieprz za chęć wyrażenia własnej opini wśród domowników. To, że was to nie spotyka i słyszycie o tym tylko w formie memów nie oznacza, że takie sytuacje nie mają miejsca.
MsMarvel
Też zrozumiałam, że piszesz, że w Polsce żyjemy w średniowieczu. Ale widzę, że chodziło tylko o Twój dom i domy kilku Twoich znajomych.
To trudne, ale nie martw się, za parę lat dorośniesz, wyprowadzisz się na swoje i będziesz mogła żyć po swojemu :)
klasyczne pomieszanie z poplątaniem
eee, co
No ale... Co z tego?
Ostatnia "czarownica" to była chyba jakoś w XVIII wieku nawet?