#jk8pV
Nie wysypiam się do pracy. Zatyczki do uszu nic nie dają. Policja? Wzywamy ją średnio trzy razy w tygodniu. Po nim to spływa. Może dwa dni od interwencji jest spokój, po czym znowu dudni basami przez prawie całą noc.
Zgłaszaliśmy to do spółdzielni, mieli go wyrzucić, ale jak na razie nie doszło to do skutku. Sami też nie możemy się ot tak wyprowadzić, bo mieszkanie mamy na własność, kupione trzy lata temu po okazyjnej cenie na kredyt, który nadal spłacamy. No i nie mamy pewności, czy w innym miejscu też nie trafimy na upierdliwego sąsiada. Przed zakupem tego mieszkania mieszkaliśmy na wynajętym w innym miejscu i tam też był taki sąsiad, który uprzykrzał życie, m.in. po pijaku wyłaził w nocy po kilka razy na klatkę z jakimś kijem i walił nim po poręczach oraz krzyczał wulgaryzmy. I tam też policja niewiele pomagała, bo gościu nie przejmował się mandatami. Znając nasze szczęście, w innym miejscu też na coś takiego trafimy.
Ja mam powoli dosyć.
Najpierw wezwanie do zaprzestania naruszeń - poleconym, żeby było potwierdzenie nadania. Potem w oparciu o art. 144 i art. art. 222 § 2 kodeksu cywilnego pozew o zaprzestanie naruszeń prawa własności. Macie spory materiał dowodowy.
Rozmawialiście z innymi sąsiadami? Dobrze takie sprawy załatwiać grupowo. Jedna skarga zazwyczaj niewiele pomaga, ale zakładam, że ten człowiek zakłóca spokój nie tylko Wam.
Przy okazji macie też dobry przykład tego z czego czasem wynikają okazyjne ceny nieruchomości. Przed kupnem warto przejść się po okolicy o różnych porach dnia i nocy, zapytać jakąś panią w sklepie obok albo pana przesiadującego na ławeczce pod klatką czy jest spokój, czy sąsiedzi bezproblemowi itd.
Zablokować czymś drzwi, zapiankować i wykręcić korki. :-D
No to pogadajcie z policją i po pierwsze upewnijcie się, że mu rzeczywiście wystawiają te mandaty przy interwencjach. A po drugie pogadajcie z nimi, najlepiej jeszcze pismo do policji wyślijcie, że ze względu na powtarzalność i uciążliwość mają nie wystawiać mandatu, ale iść w kierunku ograniczenia wolności, bo za to można dostać areszt.
Są takie niezbyt legalne "firmy" zajmujące się wrednymi sąsiadami. Uprzykrzają im życie jeszcze bardziej.
Mieliśmy podobną sytuację z pijakiem. Naciskajcie spółdzielnię, jest opcja przymusowej licytacji mieszkania, tylko musi być to udokumentowane. Notatki z policji, nagrania zbierajcie. Ogólnie długo to trwa, ale naszym bloku się to udało.
Na jakiej podstawie jeśli ktoś na czas płaci czynszu i wszystkie opłaty?