#jjbtd
Bardzo długo męczyły mnie koszmary... właściwie nie chodzi o zwykłe koszmary, a o paraliże senne. Niezależnie od ilości i jakości dawanych rad, nie mogłem sobie z nimi poradzić - przez cały czas nękały mnie cienie spoglądające z kątów pokoju, podczas gdy ja nie byłem w stanie się poruszyć. Z początku nie brałem tego do siebie i traktowałem jak najzwyklejsze koszmary, ale wraz z upływem czasu niepokój przestał znikać nawet po przebudzeniu. Zacząłem nabierać wrażenia, że moje paraliże senne zaczynają ożywać też za dnia, przyczajone w półmroku domowych pomieszczeń. Nagle przedmioty samoistnie zaczęły zmieniać swoje miejsce, a ostatnio nawet mój komputer postanowił sam z siebie włączyć się i wysunąć do mnie szufladkę CD.
Myślę, że albo powoli zaczynam wariować, albo mój dom jest nawiedzony. Wstydzę się komukolwiek o tym powiedzieć - jestem dorosłym facetem, który boi się iść spać.
Nie mam pojęcia, co to może być, nie wiem, jak bardzo wierzysz w takie rzeczy. Nie odbierz tego źle - konsultacja z psychiatrą by nie zaszkodziła w takim przypadku, choćby dla własnego spokoju samo obgadanie problemu może już coś da, zawsze to jakiś początek.
Jasne
Najlepiej wszystkim sugerować choroby psychiczne zamiast zrozumieć co się dzieje
Klasyka
Przez takie zachowania szpitale psychiatryczne pełne są zdrowych ludzi którzy zostali skrzywdzeni przez innych ich ignorancja i brakiem wiedzy tylko dlatego ze istoty z innych wymiarów się pojawiały i pojawiają w ich przestrzeni ...
A ja Ci wierzę. Miałam podobnie, ale bez paraliży. Chodziłam na terapię, żeby podleczyć się z nerwicy. Mówiłam terapeucie o stukach, jakiś konturach ludzi w mieszkaniu. On na to, że nie jest to skutek nerwicy. Jednak polecam Tobie pójście na terapię, bo po takich przeżyciach każdy ma zszargane nerwy. Polecam też medytację. Mi to bardzo pomogło. Lub się pomódl, jeśli jesteś osobą wierzącą. Obecnie słucham kanału popko na yt i jest jeszcze lepiej. Żadnego nawiedzenia w domu. Życzę powodzenia :)
A ja uważam, że powinieneś zastanowić się nad swoim życiem.
Mnie też dręczyły paraliże i "schizy". Wydawało mi się, że dzieją się dziwne rzeczy dodatkowo lunatykowanie (budzenie się w dziwnych pozycjach, czasem na podłodze lub bez piżamy).
Teraz wydaje mi się, że było to związane ze stresem. Czasem bardzo znerwicowany umysł ma tendencje do "schiz" i psychoz, ponieważ nie radzi sobie z rzeczywistością, a to niekoniecznie oznacza chorobę psychiczną, czy złe siły. Zwłaszcza paraliże mogą oznaczać silny stres. Związane są z tym, że Twój mózg się wybudza, a ciało "śpi". Dlatego często mogą im towarzyszyć halucynacje wzrokowe i słuchowe. Możliwe, że masz tak straszne sny (u mnie to było powodem paraliży), że za szybko chcesz się wybudzać. Przedmioty zmieniające miejsce mogą być oznaką lunatykowania (spróbuj kamerkę zostawić na noc) , a komputer może być wadliwy (mój też potrafi sam z siebie się uruchamiać, zwłaszcza jak jest uśpiony).
Każde pójście do łóżka kończyło się lękiem przed zaśnięciem. Pomógł mi w dużej mierze związek i zmiana otoczenia. Choć czasem przy większym zmęczeniu i stresie schizy powracają i śpię z zapalonym światłem.
Dopuszczam istnienie czegoś więcej ale mimo wszystko racjonalnie podchodzę do tych epizodów, bo wiem, że to "przeładowanie systemu".
Paralize senne sa okropne i nic dziwnego, ze po dluzszym czasie czujesz niepokoj w ciagu dnia.
U mnie paralize byly wynikiem stresu. Mialam okres, ze wszystko sie walilo. Przez stres bylam ciagle niespokojna i nie moglam spac. Jak juz zasnelam to zawsze konczylo sie to paralizem. Jak ogarnelam te sytuacje, ktore powodaly stres, ustaly tez paralize.
To co widzisz w ciagu dnia to tylko wytwory twojej wyobrazni. Zwlaszcza, ze sam nakrecasz sytuacje, bo myslisz, ze facet powinien byc twardy i wstydzisz sie komus o tym powiedziec.
Pomysl, czy nie masz za duzo stresu i sprobuj go zminimalizowac. Przelam sie i pogadaj z kims. Albo pojdz do psychologa. Chodzi glownie o to, abys mogl to z siebie wyrzucic, bo zwariujesz.
Nie wiem czy mieszkasz w bloku czy domu ale może chodzi o cieki wodne? Spróbuj przestawić łóżko w inne miejsce. W moim domu pomogło.
Należałoby się skontaktować z psychiatrą, ale moim zdaniem jest to spowodowane głównie silnym stresem. Też miewam paraliże z dziwnymi snami w kryzysowych sytuacjach. Poszukaj pomocy i spróbuj zrobić rzeczy które zwykle poprawiały Ci humor.
Możesz się zawsze pomodlić
Jesli wykluczysz tlo zdrowotne to poczytaj jak sobie z tym radzi Jakub Wedrowycz. Skuteczny gosc.
O Wędrowycza w realu może być trudno, ale może jakiś egzorcysta-nieamator by się znalazł? Chociaż temu' amatorowi' trudno dorównać :D
Chodzi o wzorzec postepowania. Zamiast sie bac, przypieprzyc z kopa. Nawet bez gumofilca. Pomaga naprawde, wzmacnia pyschike niezaleznie od przyczyn strachu. Jesli natomiast trafi sie realna zmora to moze sie zastanowi czy jest sens materializowac sie przy tym wlasnie osobniku.
W mojej skromnej ocenie na pewno nie powinieneś sobie wmówić ze jesteś na coś chory choć pewnie większość „doradców „ by Ci radziła udać się do specjalistow którzy znowu wymyśliliby Ci jakaś jednostkę chorobowa i przepisali leki które by Cię otumanily co owszem stłumiło by Twoje odczucia pod wpływem tych chemikaliów ale na pewno nie załatwiło by sprawy ...
Co do samej istoty „paraliżow „ sennych , no cóż - powodów może być mnóstwo ale w tej konkretnej sytuacji sadze ze zwyczajnie masz możliwość „odbioru „ pewnych przekazów czy informacji od różnych istot które w ten sposób coś od Ciebie chcą
Twoja rola w tym wszystkim to ;
-ustalić kto to jest i czego chce , po co przychodzi , czemu daje o sobie znać
Raczej nigdy nie dzieje się to bez powodu
-przemysl czy ktoś z Twoich znajomych lub rodziny nie zmarł w ciągu ostatnich kilku miesięcy (może chce Ci coś ważnego przekazać )
-ustal intuicyjnie (skupiając się ) czy „ten ktoś „ ma względem Ciebie dobre czy zle zamiary
-ustal tez czy to dusza kogoś zmarłego czy jakaś istota inna
Jeśli uda Ci się ustalić cel tych wizyt i próby kontaktu i odebrać wiadomość wszystko samoistnie powinno zniknąć
Jeśli pomimo Twoich działań nic nie pomoże to zrób tak ;
-popros (w myślach ) o pomoc swojego przewodnika duchowego i inne istoty światła które zechcą Ci pomoc
-popros ich aby odprowadziły istotę / istoty które Cię „nękają „ na WŁAŚCIWE ich miejsce
Jeśli Ci się uda nawiązać kontakt oni zrobią co należy , pomogą Ci i wszystko ustanie
Innej opcji nie ma - żadni psychiatrzy czy kulty religijne tu nie pomogą
Trzymam kciuki 👌
Gdybys zechciał sobie pomoc i pochwalic się efektami to mile widziane 😇
Ps rozpisałem się w głównej mierze tez dla innych którzy się z tym borykają bo to częste zjawisko a nie zawsze maja odwagę prosić o pomoc abyście mieli narzędzia do obrony 😇
Dla ciebie to chyba za późno na psychiatrę. xd
Bartciak
Tak oczywiście
Masz racje
Wszystkiego dobrego ☺️
Też miewałam bardzo często paraliże. Był taki okres że nawet co noc. Zauważyłam, że często pojawiały się z powodu stresu lub najzwyklejszego obżarstwa wieczornego.
Od prawie dwóch lat nie miałam ani jednego paraliżu, przypisuje to faktowi że sypiam z partnerem i być może przy nim czuję się bezpieczniej..