#jUZuy

Mam ponad 30 lat i uwielbiam klocki LEGO. Wszyscy mówią, że jestem niepoważna i w moim wieku nie wypada. Mój brat ma prawie 30 lat i każdy z rodziny kupuje mu na różne okazje klocki LEGO. No i gdzie jest sprawiedliwość?
HansVanDanz Odpowiedz

Ma dla ciebie to jakieś znaczenie, wpływa to na przyjemność z twojego hobby?
Układanie klocków odpręża, buduje kreatywność, wyobraźnię przestrzenną i wycisza. Gdzie minusy?
Ja nie kolekcjonuję, ale był okres że córka dostawała regularnie zestawy, a układałem je ja. Lubię to z dzieciństwa, a córka bawiła się jak już były złożone. Dla mnie z kolei satysfakcję dawało samo składanie 🙃

3210

Ma po pierwsze na ilość zestawów LEGO, a po drugie nie na hobby ale niesprawiedliwe traktowanie ludzi a zwłaszcza dzieci (swoich) jest okry

Abigaila37 Odpowiedz

Najbardziej przykre jest to, że jednemu człowiekowi wytyka się jego pasję, a drugiemu daje się przyzwolenie na dokładnie to samo. LEGO nie ma ograniczenia wiekowego. Jeśli brat może dostawać klocki na prezent, to dlaczego inna dorosła osoba miałaby się ich wstydzić? Pasja nie czyni nikogo mniej dojrzałym.

MaryL4 Odpowiedz

Mam takie przemyślenie, ciekawe czy się ktoś ze mną zgodzi. Że ludzie ogólnie w DNA mają wpisany pęd do tworzenia, budowania, rozwiązywania łamigłówek logicznych. W mniej uregulowanym świecie naturalnym sposobem na zaspokajanie tych potrzeb byłoby robienie czegoś użytecznego: naprawianie własnego samochodu, budowanie altan i budynków gospodarczych, szycie ubrań, dzierganie, struganie czegoś w drewnie, wymyślanie systemów nawodnienia we własnym ogródku, wyplatanie koszy. Ale we współczesnej Polsce wszystko nam się odbiera - mieszkania są malutkie, bez garaży, bez kawałka podwórka do eksperymentowania, nowe urządzenia są robione tak, że nie można ich odplombować i przy nich pogrzebać, wszystko kupuje się z zewnątrz za grosze - ubrania, ozdoby. Niby dalej można się uprzeć, żeby robić te rzeczy, ale jest dużo trudniej. I ostatecznie człowiek zmęczony po pracy prędzej sięgnie po „zabawki”, które zaspokoją tą potrzebę główkowania prościej. Tak trochę mamy wybór, a trochę jednak nie. Kiedyś łatwiej było zejść pomóc tacie w garażu niż kupić Lego, teraz łatwiej kupić Lego niż zrobić coś przy swoim aucie…

RykSilnika Odpowiedz

Masz 30 lat więc zgaduję, że jesteś już samodzielna finansowo i mieszkaniowo. A skoro tak, to kij komu do tego co robisz we własnym domu i na co wydajesz swoje pieniądze.

MaryL4

Ale ocena społeczna naprawdę potrafi zepsuć radość z zainteresowań

dajciespokojserio Odpowiedz

Prawdziwe, czy tzw. marketing szeptany?
Nie rozumiem fenomenu tych klocków.
Są ładne, ale nie dość, że liczą za nie, jak za złoto, to jeszcze mało pola do popisu. Nie można rozwijać wyobraźni, bo dostaje się konkretny zestaw do zbudowania tego, co na obrazku.
Chyba, że ktoś wyda fortunę na zgromadzenie tylu, żeby można było budować wg własnego pomysłu.

Wolę duży zestaw tańszych klocków, bez żadnego "tematu".
Nawet z tych prostych, drewnianych (dla mnie chyba najlepsze) - można budować, co przyjdzie na myśl i rozwijać wyobraźnię.
Krewna miała dokupić dziecku te najzwyklejsze drewniaki, bo fajnie się nimi bawiliśmy, ale było ich mało. Kupiła drewniane, ale "tematyczne", bo JEJ się podobały (jeden klocek to "szkoła", inny "hotel", itd., do ustawiania na mapce miasta). Sama się nimi szybko znudzila i poszły w kąt. "Zwyklaki" wciąż w użyciu.

Teraz są jeszcze magnetyczne - mogą być fajne dla maluchów, które się denerwują, gdy budowle ze zwykłych drewnianych łatwo niechcący zburzyć.
Może ktoś się wypowie, jak te magnetyczne się sprawdzają w praktyce?

Dodaj anonimowe wyznanie