#jTxmU

Mieszkam na wsi. To istotne w tej historii. Mamy trzy domy dalej pewną piekielną sąsiadkę. Typ "ja muszę wszędzie być i wszystko wiem lepiej". Odkąd tylko pamiętam, stwarzała wszystkim naokoło problemy. A to jakieś dziecko jej "dzień dobry" nie powiedziało, a to sąsiadka za blisko płotu posadziła drzewko, a to naprzeciwko stała kałuża... Czepiała się dosłownie o wszystko. Pewnego dnia jednak miarka się przebrała.

Wczesną wiosną, zaczęły się roztopy, okazało się, że zalało nam ogród i piwnicę, a tak zwane "rowy" wody nie chcą odbierać. Dla wszystkich jasne było, że zaraz będziemy mogli z domu wypływać kajakiem, więc trzeba wezwać straż. Sytuacja zgłoszona - straż przyjechała, rozciągnęli węże i zaczęli wodę wybierać. Moja mama poszła rozmawiać ze strażakami, a ja tymczasem parzyłam sobie ciepłą herbatę... Wtedy usłyszałam krzyki. Charakterystyczny jazgot naszej "ukochanej" sąsiadki. Podeszłam do okna zobaczyć co znowu wymyśliła i zamarłam. Stała przy mojej mamie i krzyczała, że to MY sobie SAMI zapchaliśmy rowy i celowo tę wodę zbieramy :D

Przez moment się z tego śmiałam, podobnie jak strażacy, którzy postanowili zignorować to babsko i wrócić do pracy... Ale kiedy usłyszałam jak wyzywa moją mamę z tegoż oto szlachetnego powodu i grozi jej, że zaraz wezwie policję - nie wytrzymałam. Miałam wtedy może z 16 - 17 lat, ale jak stałam, tak wyskoczyłam na dwór, wystrzeliłam jak z procy na ulicę i dotarłam do sąsiadki. Kiedy mnie zobaczyła, uśmiechnęła się i zapytała złośliwie, czy wiem, że moja matka zapchała rów? Uśmiechnęłam się najbardziej ironicznie, jak tylko umiałam, schyliłam do jednej z ostatnich zasp śniegu i zgniotłam w rękach kształtną, pokaźnej wielkości kulkę. Spojrzałam tej jędzy prosto w oczy i odparłam:
- Nie. Ale wiem, że Ty się teraz zapchasz.

Po czym zwyczajnie rzuciłam jej śniegiem prosto w twarz. Nigdy przedtem, ani nigdy później nie widziałam tak zdziwionej osoby. Może to dlatego, że dotychczas uważano mnie za spokojną osobę, a może dlatego, że jako pierwsza odważyłam się jej jawnie przeciwstawić.

Od tamtej pory sąsiadka nigdy więcej nie miała do nas żadnych problemów. Nigdy też się nie odezwała. Jak widać, w prosty i skuteczny sposób dosłownie ostudziłam jej zapał do kłótni.
alexlluv Odpowiedz

I dobrze tak wrednej babie!

Louisa Odpowiedz

Headshot w pięknym stylu! Jesteś moją idolką:)

MistrzYoda

Przeczytałem idiotką

TwojaGeneracja

@MistrzYoda
Też tak przeczytałem ja. Ze zrozumieniem nieczytanie mocne jest w Nas Mistrzu!

muszedodackomentarz

Podbijam!

Sylvie

BOOM HEAD SHOT!

Pusia Odpowiedz

gratuluje, bo ja bym pewnie nie trafila jej w twarz

Mayoko

Haha o tym samym pomyślałam w moim przypadku. 😂

Lupus1812 Odpowiedz

Może i chamskie ale czasami nie ma innej rady jak zwrócić się do chama w jedynym dla niego zrozumiałym języku czyli chamstwo za chamstwo...

AnonimowaKaro Odpowiedz

You made my day, haha :D

Tiramisu Odpowiedz

Bo chamstwo się chamstwem zwalcza :D!

szynszyla Odpowiedz

Takiej glupoty jak ona palnela to jeszcze swiat nie widzial........A tobie autorko gratuluje postawy😉

NigdyNieUlegne Odpowiedz

I prawidłowo! Nie jestem zwolenniczką takich działań, ale jak nic innego nie pomaga, trzeba działać ostro. Szok jej się przydał.
Od takiego babsztyla każdemu nerwy puszczą. :")

Jemkotynaobiad Odpowiedz

To się nazywa cięta riposta :D

Jezderkusie Odpowiedz

Kałuża stoi czy leży?

p7777777

stoi xd

Lewkonja

Kałuża, stojąc, opiera się o krzywiznę Ziemi.

Zobacz więcej komentarzy (27)
Dodaj anonimowe wyznanie