#jGle8
Miałam kiedyś idealnego faceta. Tak, wiem, nie ma ideałów, ale on był naprawdę idealny pod każdym względem. Tyle że ja idealna nigdy nie byłam i przez cały czas trwania związku czułam ciążącą na mnie presję, że powinnam się bardziej starać. Z racji znacznej odległości, widywaliśmy się w co drugi weekend. Kiedyś poruszyliśmy temat zdrady, a w tamtym czasie miałam takie przekonania, że dopuszczałam fizyczną zdradę partnera (wychodziłam z założenia, że skoro nie może załatwić potrzeby fizjologicznej w domu, to nic nie stoi na przeszkodzie, by skorzystał z publicznej toalety). I rzeczywiście mnie zdradził. Od razu przyznał się z kim, kiedy i w jakich okolicznościach, a ja nie poczułam nic. Żadnej zazdrości. Sytuacja powtórzyła się, nie raz zresztą, a ja nadal nic nie czułam. Przyszedł taki moment, że i ja go zdradziłam. Wpływ na to miało również moje pożycie seksualne z partnerem - widywaliśmy się rzadko, ale kiedy do niego przyjeżdżałam, po wielu godzinach podróży byłam zbyt zmęczona na cokolwiek, więc po prostu się do tego zmuszałam, bo on się zwyczajnie obrażał, jeśli do niczego między nami nie doszło (a przecież chciałam być idealna). Zmuszanie się do seksu tak wryło się w moją psychikę, że przestał mi sprawiać przyjemność. Zaczęłam się potajemnie spotykać z pewnym mężczyzną, który również w tym czasie był w związku. Robiłam to, bo tego chciałam, nie musiałam się do tego zmuszać.
Ostatecznie zastanowiłam się nad swoim życiem i doszłam do wniosku, że bycie z kimś w związku powinno wywoływać takie emocje jak choćby zazdrość. W międzyczasie dowiedziałam się, że partner zdradzał mnie od początku naszego związku, więc nie wiedziałam nawet o połowie jego skoków w bok. Byłam tym lekko zszokowana, bo cały ten jego idealny obrazek po prostu runął. Zerwałam, co wywołało u niego jedynie zaskoczenie, zaakceptował to od razu - nie było namawiania do powrotu itd. W tym samym czasie mój znajomy został porzucony przez swoją dziewczynę, więc pocieszaliśmy siebie nawzajem. Nie ukrywam, że już wcześniej zrodziło się we mnie jakieś uczucie do niego, ale się do tego nie przyznawałam, bo zależało mi na fizycznej relacji z nim.
Być może w Waszych oczach nasz związek powstał na krzywdzie innych i nie powinien się utrzymać. A jednak jesteśmy razem już od paru lat, wzięliśmy ślub, dziecko w drodze. I oboje nie wyobrażamy sobie życia bez siebie. Jak przystało na hipokrytów, nie uznajemy zdrady :-)
No i co nie bylo tutaj czarno biale? Twoj "ideal" byl zwyklym dupkiem, ktory cie zdradzal. A mogl po prostu odejsc, skoro cie nie kochal. Ty zamiast go zostawic, skoro i tak nic nie czulas, postanowilas tez go zdradzic. A wcale nie musialas. Twoj facet od poczatku byl zwykla swinka, bo zdradzal swoja partnerke, a przeciez tez mogl odejsc. Nie zycze wam zle, ale jesli za jakis czas koles zdradzi i ciebie, to nie powinnas byc zdziwiona.
Zdrada zawsze jest jedna z opcji, ci ktorzy ja wybieraja to zwykli tchorze i egoisci.
To porównanie autorki seksu do srania mówi samo za siebie.
Chodzili do różnych kibli. Jak wiadomo, w tych publicznych łatwo o syfa.
Przecież dużo przyjemniej jest dobrze się skasztanić niż byle jak pociupciać.
Myślę, że tamtego nigdy nie kochałaś, dlatego nie poczułaś choćby cienia zazdrości. Cała filozofia.
Myślę, że nie jesteście hipokrytami, lecz "ekspertami". Oboje doświadczyliście zdrady, Ty wiesz jak to wygląda jak to jest być zdradzaną i wiesz jak to jest zdradzać kogoś. Dlatego myślę, że w pełni świadomie nie uznajecie zdrady i w tym nie ma hipokryzji 🙂
Są hipokrytami, bo nie akceptują czegoś, co sami robili.
Przy czym ja im nie wróżę szczęścia, bo prędzej czy później któreś z nich skoczy w bok, bo nie wiem, seks już nie ten, a ona gruba, mu słabo staje, sufit jest brzydki czy coś tam innego. Powód się zawsze znajdzie. Ktoś, kto raz zdradził, zawsze będzie to robił.
Mnie zadziwia to, że uważacie ludzi za tak prostych w obsłudze. Wielokrotnie ludzie udowodnili jak pełni są wewnętrznych sprzeczności.
Ta te sprzeczności. Jak ja zdradzam to spoko, a jak mnie zdradzają to źle.
Hvafaen - no tak. W końcu mnóstwo ludzkich zachowań jest całkowicie zrozumiałych. Nie wiem, w ogóle po co tyle osób zajmuje się badaniem psychiki człowieka :) Mało ludzi jest spójnych wewnątrznie, ale my tego u siebie nie widzimy. Jak to się dzieje, że przykładowo facet odchodzi od żony, nagle przestaje kochać dzieci i zakłada nową rodzinę, gdzie jest idealnym ojcem?
Pirat - a nie jest tak? Większość osób, która zdradza sama nie chce być zdradzana. I jakie można mieć na to argumenty np "ja na to nie zasługuje a on tak". Sama autorka nie popiera zdrady, ale wtedy czuła się moralnie usprawiedliwiona, zresztą jak wszyscy zdradzający.
Hvafaen - to był zmodyfikowany przykład z życia. Moja koleżanka została tak na lodzie z malutkim dzieckiem. A ja z wiarygodnego źródła wiem, że ten facet jakiś czas potem założył rodzinę i faktycznie wywiązuje się że swojej roli. A co miał w głowie, kiedy porzucał pierwsze dziecko, dlaczego i czy w ogóle żałuje to tego nie wiem.
Niektórzy ludzie uczą się na swoich błędach. Tak po prostu i po ludzku. Autorka była w związku, ale na tyle "luźnym" (bez ślubu, dzieci, wspólnego mieszkania, kredytu i innych zależność), że mogła odejść od faceta ot tak. A wolała tkwić w nieudanym związku, zdradzać i być zdradzaną. Tu już trzeba się zastanowić nad samym sobą. Może akurat autorka to zrobiła i wymyśliła coś sensownego.
no nie Pirat? mentalnosc Kalego
Szinigami - mnie wcale nie dziwi, że praktycznie każdy woli wiązać się osobą, która nie zdradzała. To rozsądne. Tylko irytuje mnie takie upraszczanie psychiki człowieka. Zdradzać można z wielu powodów, ale jeśli tak jak piszesz ktoś ma taką naturę to raczej rzadko przyzna się do zdrady. Taka osoba będzie manipulować i grać "idealnego partnera", chyba że zdradza z powodów autodestrukcyjnych.
Pirat ma rację, jak najdalej od takich osób. To nie jest materiał na związek.
Ludzie, przecież tylko krowa nie zmienia poglądów
Czyli byliście po prostu siebie warci i tyle. Usprawiedliwiasz nie wiem co, czy kogo tutaj. To wygląda jak: o zdradziłam, i chooy.
Spoko, teraz rośnie ci brzuch, a w połogu urośnie poroże.
To w sumie przykre, ale tylko jak dla mnie. Dla mnie seks to coś więcej, niż załatwianie fizjologicznych potrzeb... jeśli jest się z kimś w związku. Ale cóż, nie potępiam, skoro wam to do czasu nie przeszkadzało.
No cóż, jesteście siebie warci. Tylko byłej dziewczyny twojego męża żal...
Lepiej dla niej, bo kto wie jaką wenere mógł jej sprzedać.
Bardzo był idealny hahaha
Jesteście po przejściach, połączył Was seks. Pojawiła się w końcu ta prawdziwa miłość i czujecie się szczęśliwi- dlatego nie tolerujecie zdrady.
To że zdradzało się jednego partnera nie oznacza, że z kolejnym będzie to samo. Ludzie nie są tacy czarno-biali.
@PrzezSamoH
Ja też po kilku kradzieżach stwierdziłem, że od "tego dnia' będę czystym i uczciwym obywatelem. Wróciłem z powrotem do budowlanki a to co zajumałem w swoim życiu jest przedawnione ;)
Nie masz dla mnie jakiejś fuchy PrzezSamoH ?
Ostrze - a teraz dodajmy kontekst. Dopisz do swojego opowiadania trudne dzieciństwo, patologię w domu i na podwórku, brak prawidłowych wzorców. Miałam przez chwilę możliwość pracy z taką trudną młodzieżową i wiem, że wielu z nich wyrosło na normalnych, uczciwych ludzi. Nie kradną i nie latają już z nożami po ulicy.
Twój komentarz nic nie wnosi, bo nikt nie ma obowiązku zatrudniać osób karanych lub z przeszłością. Tak samo nie trzeba wchodzić w związek z osobą, która kogoś zdradziła lub miała jakieś poważne problemy w przeszłość - alkohol, narkotyki, hazard itd. Nie każdy da radę zaufać, nie ma w tym nic specjalnego.
Tak samo jak Twój komentarz nic nie wnosi bo dyskusja sprowadza się do stwierdzenia "ludzie są różni". Każdy ma różne prawa. Ja mam prawo do tego by nie ufać komuś, kto się dopuścił pewnych czynów. Ty masz prawo by dać takiej osobie kredyt zaufania. Ja mam prawo do tego by dla zabawy walić głową w umywalkę, Ty masz prawo do tego by uważać mnie za idiotę 🤷
Wyraziłem swój pogląd bo uważam, że warto podtrzymywać świadomość społeczną odnośnie pewnych zachowań. A decyzje których skutki mogą się odbić na naszym własnym życiu każdy i tak podejmie sam, osobiście.
Ostrze - a czy moje stwierdzenie nie jest prawdziwe w swojej prostocie? :) Nie wiem, jak Twoja opinia miałaby podnieść świadomość społeczną, skoro jak napisałeś każdy ma swój rozum i doświadczenia. Jak dla mnie to każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie, bo ogólnikami zawsze rzuca się bardzo łatwo.
PrzezSamoH
Świadomość społeczna ma diametralne znaczenie. Oczywiście, że każdy wybierze swoją własną drogę a później zgarnie przez to wszystkie możliwe reperkusje na własny koszt. Ale dopóki jeszcze mamy prawo do wolności słowa, dopóty takie marudy jak ja będą się produkować o tym co jest według ich mniemania istotne. Od tego jest właśnie sekcja komentarzy :D a ja właśnie głoszę wszem i wobec na świat cały, że kto stał się zdrajcą czy złodziejem, pozostanie nim do końca życia. Choć nie jest powiedziane, że dalej musi zdradzać czy kraść.
Ps : Tak, Twoje stwierdzenie jest prawdziwe w swojej prostocie. Jak stwierdzenie, że każdy człowiek który się napił wody, prędzej czy później musiał umrzeć. Niech żyją ogólniki :)