#jCMRg
Opowiedziałem wszystko słowo w słowo. Dyrektor zdjął okulary, westchnął przecierając je i powiedział: "Nie pochwalam tego co robisz, ale..." tu zmienił ton wyraźnie sugerując coś, po czym dokończył "Uważaj na słowa. Może w końcu sama będzie chciała zmienić szkołę".
Nie wtajemniczył mnie, myślałem, że jakby chciał ją zwolnić, to pewnie by to zrobił. Gadałem z kumplami o tym więc doszliśmy do wniosku, że ona albo ma jakieś papiery, albo umowa uwzględnia zakaz zwolnienia przez jakiś czas, albo sama dofinansowała do funduszu szkoły, by wykupić sobie gwarancję stałej pracy. Skoro jeździła czarnym Subaru WRX STi oraz niebieskim Mitsubishi Lancerem Evolution X, zmieniając te auta każdego dnia, no to obstawialiśmy tę drugą opcję.
Później było trudniej jej coś nawrzucać, nagrywała mnie telefonem, trafiało to do dyrektora, zaraz ja byłem wzywany, a zasadniczo wszyscy w szkole wiedzieli, że subtelnie uprzykrzam życie nauczycielki. Dyrektor potem zaczął mi robić herbatę, byśmy posiedzieli te 20 minut i potem wracałem na zajęcia. Wiadomo, warunek, uzupełnienie notatek, co jednak sprawdzał po moich lekcjach.
Nauczycielka zauważyła, że poza wezwaniem do dyra nie przestawałem sprowadzać jej na ziemię, więc chciała mnie uwalić. Na sprawdzianach dostawałem gorsze oceny, celowo wstawiała mi jedynki, nawet gdy ściągałem od kumpla, który dostał czwórkę. Zgadałem się z nim i fotografowaliśmy nasze sprawdziany przed oddaniem. Oczywiście poszliśmy do dyrektora, pokazaliśmy mu, że wszystko było identyczne, poza nazwiskami, wyjaśniając mu jakie dostaliśmy oceny. Wtedy ona została wezwana do dyrektora. Po tym poprawiła mi wszystkie oceny, jakie zaniżyła, na te właściwe.
Cały rok był dość interesujący, zdałem bez problemu. Po wakacjach okazało się, że ta nauczycielka postanowiła się zwolnić. Mogłem odpocząć, wreszcie przestałem być wzywany do dyra, on sam mógł odetchnąć jak i reszta.
Parę doktoratów i tylko zwykła nauczycielka w szkole?
Musiala być głupia. Tym bardziej że sie zwolniła
Waniliowabeza bo w środowisku akademickim tytuły są bardzo ważne. A że profesor jest znacznie wyżej od doktora to być może nauczyciel od chemii miał to mocno wpojone.
o prosze to samo chcialam napisac
w zwyklej szkole zamiasn kariera naukowa na uczelni? tez uczy, wiecej placa, ma szanse na rozwoj...
Ja jestem ciekawa jak robiłeś zdjęcia przed oddaniem sprawdzianów? Telefonem, bo jeśli tak to od razu powinna ci wpisać 1. W sumie jakbym była nauczycielką też by mnie wkurzył tekst, że „Doktorat nie daje pani wiedzy o tym jak być człowiekim”. Rozumiem, że to miało pokazać, że ona była taką egoistką, ale uczeń nie powinien mówić tak do nauczyciela. Rozumiem też, że jest tutaj też jej wina, bo zaniżała ci oceny, robiła ci problemy i nie sprawiedliwie cię oceniała, ale ty sam też to prowokowałeś. Wina ( jak dla mnie ) leżała po obu stronach. I w razie pytań nie mam pomysłu jak można by to było inaczej rozwiązać, ale napewno istniał inny sposób.
Nie, bo to wygląda jakbyś zmierzała w odwrotną. Ona już na samym początku poniżała uczniów. Wyzywani byliśmy od ćpunów, śmieci, itp. Nie wiem czemu, bo nikt nigdy nie dawał jej powodu. Skoro nauczyciele też jej nie lubili to coś musiało być naprawdę na rzeczy, bo nie mieli problemu z tym co robiłem. Jakbyś czytała do końca to inaczej byś to widziała.
A ja uważam, że uczniowie powinni mieć prawo do zwracania uwagi na niewłaściwe zachowania nauczycieli. Jeśli zachowana jest kultura wypowiedzi, a zarzuty ucznia mają sens i są prawdziwe, to nie powinien ponosić za to żadnych konsekwencji. Nauczyciel może zjechać uczennicę od góry do dołu za pomalowane rzęsy, a młodzież nie ma prawa wyrazić swojej opinii.
Nauczyciel nie jest bogiem w klasie i jak każdemu, można mu zwrócić kulturalnie uwagę. Czemu by nie? Jedyne co, to rozbawiło mnie oburzenie autora za jedynkę z pracy, którą ściągnął od kolegi. Moi nauczyciele też zawsze karali ściąganie jedynką, sama też tak robię. Skoro prace były identyczne, to może się zwyczajnie zorientowała, że autor ściągal i tyle.
o dziewcze, studenci foca pytania na egzaminach, to dzieciaki nie sfoca sprawdzianu?
wyciszone dzwieki, wykorzystanie chwili, kiedy nauczyciel sie odwraca i włala
bot to trzeba bylo ja nagrywac i do kuratorium z tym, nie dostalaby pracy w zadnej szkole za takie cos
Anahi jest różnica jednak między kulturalnym zwróceniem uwagi a waleniem tekstami "doktorat nie nauczył pani bycia człowiekiem." To brzmi nie dość, że nieuprzejmie to jeszcze przemądrzale, trochę jak te "głębokie" demotywarory z czarnobiałymi zdjęciami twardych ludzi
Nie twoja sprawa że nie miała męża i dzieci, a robiąc z tego argument że "coś z nia nie halo" z tego powodu tylko pokazujesz siebie ze złej strony, ze strony dupka, który wywlecze nawet czyjeś życie prywatne, byleby tylko go pokazać w złym świetle. No i jestem ciekawa to twojego "bycia wygadanym" bo jakoś dziwnym trafem często okazuje się, że to zwykła bezczelność, a nie żadne "wygadanie", jak się wydaje samym jego autorom. No i ten argument "dostałem 1, a przecież SCIAGALEM od kumpla" mnie zabił, zżynasz i jeszcze chcesz 4, jak kolega, bo nikt Cię nie złapał za rękę, więc "się należy". Dorosnij dzieciaku, nabierz ogłady, nie wszystko Ci się należy. Ps. Następnym krokiem po doktoracie jest habilitacja, więc nie wiem, o jakich kilku doktorach mówisz, ale dobrze że odeszła, nie musiała się dłużej meczyc, może tam gdzie poszła, nie musi znosić takich krzywych akcji.
Chyba, że miała skończonych kilka kierunków np. doktorat z fizyki medycznej i doktorat z fizyki ogólnej, fizyki i astronomii... Dla mnie zachowanie autora bardzo nie na poziomie, zwrócenie uwagi to jedno a wyszydzanie i prześladowanie nauczyciela, które skończyło się jego odejściem to drugie. Miałem kiedyś spór z nauczycielką, która mnie cały czas pytała pod tablicą, co mnie bardzo stresowało. Dużo osób jej nie lubiło, może nie wyzywała nas dosłownie, ale potrafiła subtelnie tak przyciąć aby zabolało a nie naruszało etykiety. W pewnym momencie bardzo zacząłem się przykładać do nauki, ledwo zdałem ale ponad 90% na maturze z jej przedmiotu uzyskałem. Pamietam moją ogromną nienawiść do tej kobiety, w myślach ją dosłownie mordowałem. Kiedyś na nią wpadłem w sklepie, poznała mnie, była bardzo miła i gratulowała mi osiągnięć na studiach. Nie mam pojęcia dlaczego mnie torturowała trzy lata, nadal za nią nie przepadam ale wydaje mi się, że to był jej pokręcony sposób na zmuszanie nas do nauki.
@Dkshilll
Bycie często pytanym pod tablicą to nie można nazwać powodem do sporu. Ja miałam podobną nauczycielkę, szczęście chciało, że podpadła dyrekcji na tyle, że ją zwolniono. Wyzywanie innych bez skrupułów to dopiero jest na niskim poziomie. A chyba tak u nich też było, że nauczycielka jechała po ludziach.
Ten cały konflikt jest taki subtelny, tak rozmyty (nikt nikomu nie nasrał do buta, nie poprzebijał opon, nie okazało się, że ona jest pedofilką ani przemytniczką) że czekam na wyznanie nauczycielki fizyki z jej perspektywy, bo pewnie też by Ci mogła nawtykać.
To się chyba nazywa obsesja. Żeby doprecyzować: to ty masz/mialeś na jej punkcie, sądząc po tych wszystkich szczegółach. O ile to w ogóle prawda, bo mnie wygląda to wymysły na sfrustrowanego gówniarza - jednego z tych, którzy każdemu próbują udowodnić, że jacy oni wyjątkowi i najmądrzejsi, i nawet nie widzą, że każdy z nich drze łacha.
ps. i sprawdź sobie znaczenie pojęcia "fun fact"
Popłynąłeś trochę koleś. Pierwsza zasada zmyślania historii- nie przesadzać.
Wiesz, moja przyjaciółka uważała, że nauczycielką od chemii się na nią uwzięła... Nie uwzięła się,po prostu koleżanka miała problemy z nauką chemii (które na szczęście potem przezwyciężyła). Sposób, w jakim to wyznanie jest napisane nasuwa przypuszczenie, że w Twoim wypadku może być podobnie.
Czy Ty wiesz, co oznacza słowo "egoista"? Bo mam wrażenie, że nie.
Ciekawe jest to że nikt nic nie robi z takimi sprawami. Jak nauczyciel jest okrutny, bez serca i daje niestosowne komentarze.
Mnie zawsze rozwalalo, gdy nauczyciel wymyślał uczniowi (często cichemu) jakąś prześmiewczą ksywkę albo jak w podstawówce wymyślał "klasowe pary", bo skoro dziewczynka i chłopiec są nieśmiali, to powinni być parą. Tacy "nauczyciele" powinni dostać dyscyplinarkę, bo to jest napuszczanie jednych uczniów na drugich. Ciekawe ile dzieci później miało problemy przez takie durne i bezmyślne teksty nauczycieli.
Oczywiście nauczyciel-cwaniaczek nie podskoczy do pyskatego ucznia, który sprawia problemy i/lub jest agresywny. On tylko ośmieszy tego cichego, zahukanego, bo tak jest łatwiej. Klasa się pośmieje, pomyśli, że nauczyciel jest spoko, wyluzowany, a uczeń, któremu nauczyciel nadał żałosną prześmiewczą ksywkę, ma przerąbane, bo małe szympansy w najlepszym wypadku po miesiącu się znudzą tym nowym przezwiskiem, a w mniej optymistycznej wersji, dzieciak do końca edukacji będzie tak nazywany.
Bo mężczyzn się wychowuje w ten sposób, że na wszystko im się pozwala. Chłopak może zachowywać się jak bydle, bo to przecież chłopak. Może się nie uczyć, może molestowac koleżanki, nie musi mieć żadnych obowiązków domowych itd. Jedynie nie wolno im się mazac (ale każdy przyzna, że to niewielka cena za bycie paniczami wokół których wszystkie dziewczyny mają skakać i na wszystko się godzić). A tu nagle ból dupy inceli, bo świat się zmienia i kobiety nie chcą być w związku z roszczeniowym gownem bez ambicji. Wolą być same niż z byle kim.
A co do nauczycieli - tak, gdy sadysta bije cichego dzieciaka, to nauczyciel jest ślepy, ale niech ten cichy się wku®wi i pobije agresywne klasowe bydle albo go zwyzywa, to nagle nauczyciel wszystko widzi i wie lepiej, co się wydarzyło. Końskie zaloty to przecież też norma. Ciesz się, dziewczyno, że jakieś zwierzę ma mokre sny na myśl o tobie. Pozwól się molestowac, bo przecież on nic złego nie robi, podobasz mu się. A potem zdziwienie skąd tylu gwalcicieli. A jak ma ich nie być, skoro mężczyźni od małego są uczeni, że molestowanie i gwałt jest ok, że to nie jest nic złego itd.
O, widzę, że znajomy temat. U nas za gówniaka też nie reagowali na takie rzeczy, pamiętam jak sprowadzałem jednego kolesia do pionu razem z kolegami. Gość potrafił ściągnąć naszej koleżance spodnie razem z majtkami na środku korytarza. Przyszła do nas po pomoc, jak ten oszołom ściął jej nożyczkami cały warkocz na którejś lekcji. Tak go poskładaliśmy, że chyba dostał jakiegoś urazu, bo w liceum został typowym kucem i podobno boi się kobiet.
Tak było. Nie zmyslam. Przysięgam!